prawda

Abonament RTV miał zniknąć, a wzrośnie. Sprawdzamy wpis Pawła Usiądka

Opłata za abonament radiowo-telewizyjny wzrośnie od stycznia 2027 r., a kara za niezarejestrowany telewizor przekroczy tysiąc złotych – napisał na portalu X działacz Konfederacji Paweł Usiądek. Polityk twierdzi również, że abonament należy płacić za „każde sprawne urządzenie zdolne do odbioru programu”. Sprawdzamy, czy to prawda.

Abonament RTV miał zniknąć, a wzrośnie. Sprawdzamy wpis Pawła Usiądka
fot. Getty Images

„Miała być likwidacja, będzie podwyżka” – napisał Paweł Usiądek w poście z 20 października. Podał też dokładne stawki. Od 1 stycznia za samo radio zapłacimy 10,80 zł miesięcznie, czyli o 1,30 zł więcej niż w 2026 r. Abonament radiowo-telewizyjny będzie kosztował 34,50 zł miesięcznie, co oznacza podwyżkę o 4 zł. Możemy uiścić opłatę roczną w wysokości 372,60 zł, co przekłada się na ok. 13-procentową podwyżkę (było 329,40 zł).

Działacz Konfederacji przytoczył jeszcze inne liczby. Kara za używanie niezarejestrowanego odbiornika po raz pierwszy w historii przekroczy 1000 zł – będzie wynosiła dokładnie 1035 zł za radio i telewizję. Za samo radio stawka jest niższa – 324 zł.

„I rzecz, o której trzeba wiedzieć. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że abonament należy płacić od każdego sprawnego urządzenia zdolnego odbierać program. Także od komputera, smartfona i tabletu” – dodał polityk.

A miał być likwidowany?

To pierwsza kwestia, którą warto wyjaśnić. Paweł Usiądek słusznie zwrócił uwagę, że Donald Tusk i jego rząd zapowiadali likwidację abonamentu RTV. Potwierdzają to konkretne wypowiedzi. Pierwsze zapowiedzi w tej sprawie padły już ponad 18 lat temu.

Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia – mówił premier Donald Tusk w 2008 r., niespełna pół roku po powołaniu swojego pierwszego gabinetu. Temat poruszał również podczas kampanii wyborczej w 2007 r.

W 2012 r. Tusk, który po kolejnych wyborach parlamentarnych pozostał na stanowisku premiera, ponownie przedstawił ten postulat – tym razem podczas konferencji w Katowicach. Tłumaczył, że jego ambicją było przyspieszenie procesu odchodzenia od abonamentu na rzecz państwowego finansowania mediów publicznych, ale nie trafił na podatny grunt. Zapewniał też, że nie chce wprowadzać nowego podatku w miejsce „haraczu”. Ostatecznie do likwidacji abonamentu nie doszło.

W 2023 r. Donald Tusk po raz trzeci został premierem, ale tym razem był ostrożniejszy. W kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska przedstawiła program „100 konkretów na 100 dni”. Choć znalazły się w nim postulaty dotyczące mediów publicznych, żaden nie odnosił się bezpośrednio do abonamentu RTV. Mowa była jedynie o konieczności „odpolitycznienia i uspołecznienia mediów publicznych”.

„Natychmiast zatrzymamy finansowanie fabryki kłamstw i nienawiści, jaką stała się TVP i inne media publiczne” – napisali autorzy programu. Chodziło jednak o środki z budżetu państwa, a nie wpływy z abonamentu.

Choć Tusk unikał tematu, podejmowali go jego partyjni koledzy i koalicjanci. W listopadzie 2023 r., a więc już po wyborach, ale jeszcze przed powołaniem nowego gabinetu, ówczesny poseł, a obecnie rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził w Radiu ZET, że abonament musi zostać zlikwidowany. Polska 2050 poszła jeszcze dalej i w swoim programie zaproponowała konkretne rozwiązanie.

„Likwidacja abonamentu RTV i rekompensaty budżetowej. Zmienimy finansowanie mediów publicznych tak, że będą one w całości utrzymywane ze specjalnego funduszu tworzonego z odpisów od podatków pobieranych od największych firm cyfrowych” – czytamy w programie. Postulat stał się później częścią propozycji Trzeciej Drogi.

– Abonament w formule obecnej jest fikcją prawno-finansową. Należy go zlikwidować, a pozostawić finansowanie dotacją z budżetu w wysokości odpowiadającej potrzebom społecznym i zadaniom, jakie mają realizować obiektywne, odpartyjnione media publiczne – wyjaśniał lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Abonament, który istnieje w Polsce od 1929 r. (w przypadku radia), a który rozszerzono na telewizję w 1957 r., do dziś nie został zlikwidowany. Co więcej, prawdziwa jest również informacja o podwyżkach.

Stawki za abonament RTV

Kwestie stawek na 2027 r. reguluje rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 13 maja 2026 r. W § 1 czytamy:

Ustala się opłaty abonamentowe za używanie odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych w roku kalendarzowym 2027 w wysokości: za używanie odbiornika radiofonicznego – 10,80 zł za jeden miesiąc; za używanie odbiornika telewizyjnego albo radiofonicznego i telewizyjnego – 34,50 zł za jeden miesiąc.

Podwyżki to nic nowego

To oczywiście nie jest pierwsza podwyżka w XXI wieku. W 2004 r., ostatnim roku, w którym nie rządził duopol PO–PiS, za samo radio płaciliśmy 4,95 zł miesięcznie, a za radio i telewizję – 15,40 zł. W skali roku było to odpowiednio 55,90 zł i 173,90 zł. Rząd SLD miał również wpływ na stawki obowiązujące w 2005 r. i już wtedy wzrosły one do 58,20 zł i 183,90 zł rocznie.

Zarówno PiS, jak i PO regularnie podnosiły stawki. Utrzymywały się one na stałym poziomie jedynie w latach 2007–2010 (rządy PO; 58,20 zł i 186,70 zł rocznie) oraz 2016–2020 (rządy PiS; 75,60 zł i 245,15 zł rocznie).

Wraz ze wzrostem opłat rosły też kary za niezarejestrowanie odbiornika. Zgodnie z art. 5 ust. 3 ustawy o opłatach abonamentowych z 21 kwietnia 2005 r. kara stanowi „trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika”. I tu nie ma już co liczyć na zniżkę – stąd wysokość kar w 2027 r.: 324 zł i 1035 zł.

Co to są „urządzenia zdolne odbierać program”?

Art. 2 ust. 7 ustawy o opłatach abonamentowych stanowi, że „odbiornikiem radiofonicznym albo telewizyjnym, w rozumieniu przepisów niniejszej ustawy, jest urządzenie techniczne dostosowane do odbioru programu”. Tymczasem Paweł Usiądek odwołał się w swoim wpisie do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 7 marca 2023 r., sygn. II GSK 94/20.

Sprawa dotyczyła skargi jednej z firm na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 5 września 2019 r. (sygn. akt VI SA/Wa 2415/18). Chodziło o nałożoną wcześniej przez kontrolerów karę za oglądanie TVN24 online na jednym z niezarejestrowanych monitorów podłączonych do internetu. NSA uchylił wyrok WSA i uznał, że „nie ma (...) podstaw do odróżniania telewizora od monitora, ponieważ jedynym i ogólnym kryterium jest zdolność do odbioru telewizji”. Oznacza to, że chociaż podstawową funkcją monitora nie jest odbiór programu, może on jednak służyć również do tego celu.

Ustawa nie wymienia wprost monitora jako odbiornika podlegającego rejestracji. To samo można powiedzieć o laptopach czy smartfonach, które również mają dostęp do internetu i potencjalnie są „urządzeniami zdolnymi odbierać program”. Na wyrok NSA w tej sprawie powołuje się też Poczta Polska, odpowiedzialna m.in. za „ściąganie” opłat abonamentowych.

Za odbiornik podlegający rejestracji uważa się urządzenie technicznie dostosowane do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego. Użytkownicy oglądający programy telewizyjne oraz słuchający radia z wykorzystaniem komputera, telefonu komórkowego, tabletu czy innych urządzeń wielofunkcyjnych są zobowiązani do dokonania rejestracji oraz uiszczania opłat abonamentowych – czytamy w stanowisku PP.

Osoba prywatna ma obowiązek uiszczenia jednej opłaty bez względu na liczbę posiadanych urządzeń zdolnych odbierać program. Oznacza to, że nie zapłacimy oddzielnie za telewizor, radio czy laptop, na którym potencjalnie możemy oglądać daną stację lub słuchać ulubionego radia. Przepisy w tym zakresie nie są jednoznaczne, ponieważ ustawa nie zawiera odpowiednich zapisów. Nie należy więc zakładać, że każdy smartfon czy komputer osobisty będzie podlegać takiej samej wykładni. Każda sprawa jest rozstrzygana indywidualnie.

Podsumowanie

Paweł Usiądek podał prawdziwe dane dotyczące podwyżek abonamentu. Poprawnie przytoczył też historię zapowiedzi likwidacji abonamentu RTV przez Donalda Tuska i jego kolejne gabinety. Kwestia uznania każdego smartfona i laptopa za „urządzenie zdolne odbierać program”, za które należy płacić abonament, pozostaje dyskusyjna, choć takie stanowisko prezentuje Poczta Polska, a podobna interpretacja znajduje oparcie w wyroku NSA.

Wpis działacza Konfederacji oceniamy jako zasadniczo prawdziwy, choć upraszcza on kwestię opłat za laptopy i smartfony.

Źródła

  1. Ustawa o opłatach abonamentowych

  2. Poczta Polska

  3. KRRiT

  4. Rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 13 maja 2026 r.

  5. polska2050.pl

  6. platforma.org

  7. wirtualnemedia.pl

  8. wprost.pl

Nasi autorzy