Wszyscy to znamy. Otwieramy aplikację Airbnb, Booking lub jeszcze inną, znajdujemy mieszkanie w centrum miasta, które chcemy odwiedzić, wpłacamy pieniądze. I już. Jednak to, co dla niektórych przyjemne i wygodne, wiąże się z szeregiem problemów dla innych. Najem krótkoterminowy jest dziś szeroko krytykowany w całej Europie, zarówno przez mieszkańców miast, jak i lokalnych polityków. I podobnie bardzo popularny.
Tylko w pierwszej połowie tego roku w Polsce zarezerwowano za pośrednictwem platform internetowych 19,52 mln noclegów.
To prawie tyle, ile w całym 2019 r. – wynika z danych Eurostatu. Popyt rośnie, a biznes wart jest dziś miliardy. Tymczasem w Sejmie trwają kolejne prace legislacyjne nad regulacjami tego rodzaju działalności.
Gdzie mieszka problem?
Po pierwsze, inwestorzy masowo skupują mieszkania z przeznaczeniem taki na najem, co drastycznie podbija ceny nieruchomości. Po drugie, lokale, które mogłyby służyć rodzinom na wiele lat, znikają w ten sposób rynku, uderzając w stałych mieszkańców. Do tego dochodzi problem wyludniania się centrów miast, a dzielnice historyczne, stają się turystycznymi: w miejscu, gdzie żyli rdzenni mieszkańcy, pojawiają się przybysze. I hałasują.
W blokach i kamienicach z krótkim najmem regularnie odbywają się całonocne imprezy. Do tego dochodzi brak poczucia bezpieczeństwa, bo sąsiedzi nie znają osób mijanych w budynku. Dodatkowo przybysze dewastują części wspólne (windy, poręcze) w takim budynku.
O zmiany postulowała już wiele lat temu partia Razem, ale pierwszy oficjalny projekt, który trafił do laski marszałkowskiej, w obecnej kadencji Sejmu pochodzi od Polski 2050. Spora w tym zasługa Kamila Wnuka, posła z Katowic, bardzo aktywnego w tematach infrastruktury oraz prawa spółdzielczego.
W lipcu tego roku rząd przyjął projekt ustawy o najmie krótkoterminowym. Nowe prawo miało wyjść z Sejmu po wakacjach. Tak się nie stało. Prace nad dokumentem opóźniły się przez spory wewnątrz koalicji. Prace nad uregulowaniem najmu krótkoterminowego toczyły się w dwóch połączonych komisjach: Infrastruktury oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Fundament sporu
Głównym dokumentem, nad którym toczą się debaty w parlamencie i komisjach, jest projekt rządowy, przygotowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Ta propozycja wzbudza kontrowersje niemal z każdej strony. Co się zmieni?
Po pierwsze, nie każdy swobodnie, jak do tej pory, będzie mógł wynajmować mieszkanie turystom na doby lub kilka dni. Każdy lokal będzie musiał mieć wpis do gminnej ewidencji i numer ID w Centralnym Wykazie. Platformy mają obowiązek wymieniać dane z urzędami skarbowymi. Dla wynajmującego wiąże się to ze złożeniem oświadczenia oraz wniesienie opłaty rejestracyjnej.
Po drugie, na co wskazuje poseł KO Artur Łącki, ustanowiono tam definicję najmu krótkotrwałego (w polskim prawie nie było ścisłej definicji ustawowej).
To też wzbudziło kontrowersje.
– W ustawie uderza się w definicję usługi hotelowej – stwierdza parlamentarzysta w rozmowie z portalem Sprawdzamto. – Krótkotrwałe zamieszkanie to teraz 30 dni. Tymczasem do hoteli i ośrodków przyjeżdżają dziadkowie z wnuczkami nawet na półtora miesiąca. Co ma zrobić właściciel? Zameldować ich? – żartuje. – Chyba ktoś nie zrozumiał tu intencji unijnych. Chodziło o załatwienie sprawy dzikiego najmu w prywatnych mieszkaniach, a nie regulację rynku hotelarskiego – dodaje poseł, były hotelarz. W rozmowie z nami podkreślił, że będzie głosował "za". – Lepsza taka ustawa, niż nic – wyjaśnił.
Jedna z posłanek poprosiła nawet o wyrzucenie tego zapisu, skoro jest „martwy”.
Dlaczego?
– Zebranie głosów od absolutnej większości wszystkich właścicieli np. w wielkim bloku jest praktycznie nie do osiągnięcia. Na osiedlach graniczy wręcz z cudem – wyjaśniała.
Po drugie, budynki te należą często do inwestorów żyjących z serwisów takich, jak Airbnb czy Booking.com, w których interesie będzie blokowanie takiej uchwały. Trzeci problem to tzw. martwe dusze. W wielu budynkach wynajmowane mieszkania należą do zagranicznych inwestorów, funduszy lub osób, które nie uczestniczą w życiu wspólnoty.
Przepis ten zbudowany został tak, by zablokować mieszkańcom możliwość zakazu wynajmu, to dlatego tak twardo niektórzy się przy nim upierają – mówi nam, prosząc o anonimowość – poseł, jeden z członków komisji.
Do tego zarzutu wielokrotnie odnosił się już poseł Wnuk, który stwierdził, że decyzje dotyczące zakazu lub ograniczenia najmu krótkoterminowego powinny być podejmowane większością głosów osób obecnych na walnym zgromadzeniu, a nie wszystkich członków danej jednostki. Wcześniej zgłosił poprawkę do ustawy, właśnie w tej sprawie.
Tyle że w połowie września połączone komisje ją odrzuciły. Większość sejmowa zdecydowała o utrzymaniu rygorystycznego wymogu 50 proc. głosów wszystkich członków wspólnoty. Sprawa nie została jednak zamknięta. Na trwającym właśnie 66. posiedzeniu Sejmu poseł ponownie wniósł te poprawki pod obrady plenarne. Obecnie ustawa ze zmianami posła Wnuka znajduje się na etapie kolejnego czytania na posiedzeniu plenarnym Sejmu.
Dlaczego posłowie nie stają po stronie mieszkańców, tylko po stronie portali wynajmujących? Bo każdy, kto wynajmuje w ten sposób mieszkania, wie, że dziś nie da się bez takich serwisów działać. To one zarabiają najwięcej. Więc to jest pytanie do niektórych posłów KO i PSL, którzy po raz już kolejny stają wbrew zwykłym Polakom – mówiła portalowi Sprawdzamto.pl w czwartek posłanka klubu parlamentarnego Lewicy Daria Gosek-Popiołek. Parlamentarzystka zapowiedziała, że nie ustąpi w tej sprawie. – Będziemy walczyć, rozmawiamy z ministerstwem – podkreśla.
Niestety, przegłosowana ustawa zakłada, że w przypadku bloków zarządzanych przez spółdzielnie niezbędna będzie uchwała poparta przez ponad 50 proc. uprawnionych. Na osiedlu to nawet kulka bloków. W ustawie zachowano ten warunek.
Ale lokatorzy nie zostali bezbronni. Jeśli w ciągu pół roku w danym lokalu urzędnicy odnotują trzy naruszenia bezpieczeństwa lub porządku, obiekt zostanie wykreślony z ewidencji - głosi nowa ustawa.
Przepisy uderzają w turystykę
Swoje do powiedzenia miały też środowiska przedsiębiorców i właścicieli mieszkań. Reprezentowanych przez lobbystów i inne instytucje – zwraca uwagę poseł Łącki. Uważają one, że nowe przepisy to zamach na prawo własności. Również prywatni, jednostkowi kupcy.
– Kupiłem nieruchomość na kredyt, legalnie, płacę podatki, wynajem pozwala mi je spłacać. Nagłe odebranie im takiej możliwości postawi mnie w bardzo trudnej sytuacji – mówi jeden z właścicieli, prosząc o anonimowość. Posiadacze większej liczby mieszkań argumentowali z kolei, że nowa ustawa uderzy nie tylko w lokalny biznes, ale też polską turystykę.
W ciągu kilku lat sposób, w jaki Polacy organizują krótkie wyjazdy, bardzo mocno się zmienił. Liczba miejsc w hotelach rośnie, ale znacznie szybciej przybywa noclegów rezerwowanych poprzez platformy. Przy projektowaniu regulacji nie możemy patrzeć wyłącznie na liczbę dostępnych mieszkań. Należy odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się popyt i gdzie przeniesie się on po ewentualnym ograniczeniu podaży – konmentował w czwartek, przed głosowaniami, Andrzej Prajsnar z serwisu mieszkaniowego Tabelaofert.pl.
Ministerstwo Sportu i Turystyki odpierało te zarzuty, argumentując, że ustawa nie jest „zamachem”, lecz koniecznym i wyważonym kompromisem, który ma uzdrowić rynek.
Eksperci zwracają za to uwagę, że administracyjne ograniczenie podaży mieszkań na wynajem krótkoterminowy nie zlikwiduje popytu turystycznego, ale może go przenieść np. przez podniesienie cen w hotelach lub spychając część najmu do szarej strefy.
50 tys. kary
Na szarą strefę znaleziono bat. Nowe przepisy przewidują karę administracyjną do 50 000 zł za oferowanie lokalu na doby „na czarno”, czyli bez wpisu do oficjalnego rejestru (gminnej ewidencji lub Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych) i bez uzyskania unikalnego numeru identyfikacyjnego (ID) usługi.
Serwisy oferujące takie usługi mają ustawowy zakaz publikowania ogłoszeń, które nie zawierają takiego ID. Jeśli ktoś spróbuje wystawić tam mieszkanie bez rejestracji, oferta ma zostać odrzucona lub usunięta.
Nowa ustawa miałaby wchodzić w życie etapami
Część przepisów od tego roku, strefy gminne i zakazy w budynkach od 2028 do 2029. Harmonogram nie jest jeszcze dokładnie ustalony. Ostatecznie regulacja, jeśli wejdzie w życie, będzie, jak stwierdził szef resortu sportu i turystyki Jakub Rutnicki, „godzić interesy turystyki z ochroną rynku najmu długoterminowego i spokojem mieszkańców”.
Teraz senat
Ostatecznie sejm zdecydowaną większością głosów (407 za) przyjął nowelizację ustawy. Czy zmiany te uderzą w uciążliwych „krótkoterminowców” i czy okażą się skutecznymi narzędzia samorządów i mieszkańców, wyjdzie w praktyce. Teraz dokument trafi do Senatu.
Przeczytaj także: Berkowicz obraził dziennikarkę TVP. Stacja stanowczo reaguje