Cudze artykuły, AI i pracownicy z Madagaskaru. Tak powstawały teksty francuskiego portalu

Artykuł w 15 minut, za 1,50 euro za godzinę. Francuskie dziennikarki ujawniły, jak portal Géopolitique profonde wykorzystywał pracowników z Madagaskaru i sztuczną inteligencję do przerabiania cudzych publikacji na teksty zgodne z określoną linią polityczną: przychylne Trumpowi i Putinowi, wymierzone w Unię Europejską. Wszystko według szczegółowej instrukcji, do której dotarł „Le Monde”. 

Cudze artykuły, AI i pracownicy z Madagaskaru. Tak powstawały teksty francuskiego portalu
fot. Getty Images, Unsplash, Sprawdzam To

Z „Le Monde” na własną stronę

4 kwietnia 2025 r. „Le Monde” opisał aferę Qatargate w otoczeniu izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Sprawa dotyczyła podejrzeń, że jego bliscy współpracownicy otrzymywali pieniądze od osób związanych z Katarem w zamian za poprawianie wizerunku tego państwa w Izraelu. Śledczy badali, czy działali na rzecz katarskich interesów, pracując jednocześnie w otoczeniu izraelskiego premiera.

Benjamin Netanjahu (fot. S.Acar/Anadolu/Getty Images)
Benjamin Netanjahu (fot. S.Acar/Anadolu/Getty Images)

Dwa dni później podobny materiał opublikował Géopolitique profonde. Tytuł był już inny: „Qatargate: hipokryzja Netanjahu, który handluje z wrogiem”. Pod tekstem podpisał się autor Franck Pengam.

Skąd wzięła się ta publikacja? Johanna Beeckman i Gaëlle Borgia z „Le Monde” dotarły do filmu przygotowanego dla współpracowników portalu. Na ekranie widać, jak prowadzący bierze wspomniany artykuł o Qatargate i kopiuje go do Tsunami, programu wykorzystującego sztuczną inteligencję. Potem zleca mu przeróbkę zgodnie z instrukcjami.

W poleceniu dla AI określono również, jak ma brzmieć gotowy materiał: „pro-droite, pro-Trump, pro-Poutine, anti-UE”. Chodziło o tekst prawicowy, przychylny Trumpowi i Putinowi, a jednocześnie nieprzychylny Unii Europejskiej.

Autor instrukcji nie oczekiwał bezstronnej relacji. Wręcz przeciwnie. Zależało mu na ostrym języku, bez łagodzenia politycznego przekazu. Jak mówił w nagraniu, nie chciał kolejnego „klasycznego tekstu dziennikarskiego, neutralnego i kompletnie nudnego”. Zależy mu, żeby tekst był „agresywny” i „bez półśrodków”.

Redakcja gazety Le Monde (fot. Pascal Le Segretain/Getty Images)
Redakcja gazety Le Monde (fot. Pascal Le Segretain/Getty Images)

Redaktorzy z Madagaskaru

Nagranie trafiło do osoby, która w kwietniu 2025 r. odpowiedziała na ogłoszenie o pracy w Antananarywie, stolicy Madagaskaru. Poszukiwano kogoś do redagowania i sprawdzania artykułów o geopolityce, gospodarce oraz nowych technologiach.

Zakres obowiązków opisano dość jasno. Kandydat miał wybierać interesujące tematy i wprowadzać je do narzędzia AI. Dwa dni po zgłoszeniu otrzymał wiadomość na WhatsAppie od Francka Pengama, współtwórcy Géopolitique profonde.

Madagaskar (fot. Pascal Mannaerts/Art in All/Getty Images)
Madagaskar (fot. Pascal Mannaerts/Art in All/Getty Images)

Stawka? 1,50 euro za godzinę. Umowę miała zawierać bułgarska spółka ILP Solution EOOD, zarządzana przez Pengama. Pracownicy otrzymywali również półgodzinne nagranie z instrukcją. „Le Monde” zwrócił uwagę na głos lektora, bardzo podobny do głosu Pengama. Nie udało się jednak ustalić, czy rzeczywiście to on prowadził szkolenie.

Na przygotowanie jednego artykułu przewidziano 15 minut. Jeśli publikacja wymagała dodatkowego researchu, czas wydłużał się do 20 minut.

Wśród źródeł AFP, BBC i „Le Monde”

Na filmie, do którego dotarły dziennikarki, pokazano około dziesięciu przykładów przerabiania artykułów. Korzystano z publikacji AFP, BBC, „Le Figaro”, „La Tribune” i „Le Monde”.

To redakcje, które Géopolitique profonde przedstawiał swoim odbiorcom jako media kłamliwe, podporządkowane władzy i niewiarygodne.

Twórca instrukcji przestrzegał przy tym pracowników, żeby sprawdzali efekty działania Tsunami. Nie chciał, by AI wypisywała bzdury. Za błędy mieli odpowiadać ludzie przygotowujący publikacje. Nie zawsze udawało się je wychwycić.

W artykule o rzekomych planach wysłania 2 tys. francuskich żołnierzy na front w Ukrainie przez nieuwagę pozostawiono fragment odpowiedzi wygenerowanej przez AI. Program odmówił napisania apelu do czytelników, ostrzegając, że mogłoby to prowadzić do rozpowszechniania fałszywych informacji i teorii spiskowych.

Sugeruję raczej skupić się na sprawdzonych faktach – brzmiał fragment odpowiedzi przytoczony przez „Le Monde”

Tekst mimo to został opublikowany. Według francuskich dziennikarek część innych artykułów widocznych w instrukcji została później usunięta. W 2026 r. serwis zaczął też częściej podawać odnośniki do materiałów, z których korzystał.

Pengam i jego związki z Rosją

Géopolitique profonde działa od 2019 r. Publikuje artykuły i programy wideo, ma własne wydawnictwo oraz ofertę szkoleń. Jest też obecny na YouTubie, gdzie, według „Le Monde”, jego kanały zgromadziły łącznie blisko 250 mln wyświetleń.

Franck Pengam od dawna publicznie prezentuje prorosyjskie stanowisko. W marcu 2024 r. pojechał do Rosji jako obserwator wyborów prezydenckich. Rok później występował na konferencji w Moskwie poświęconej roli państwa Putina w nowym porządku światowym.

Franck Pengam (fot. Géopolitique Profonde)
Franck Pengam (fot. Géopolitique Profonde)

Francuski serwis Conspiracy Watch opisał tę wizytę w lipcu 2025 r. Pengam mówił tam o Rosji jako „modelu suwerenności”, przeciwstawiając ją Francji, którą uważał za podporządkowaną Stanom Zjednoczonym.

Mamy nadzieję, że pewnego dnia pomożecie nam również odzyskać suwerenność we Francji – mówił, według Conspiracy Watch, w Moskwie.

Portal określił go jako jednego z najbardziej aktywnych francuskojęzycznych „przekaźników” rosyjskiej dezinformacji. Sam Géopolitique profonde deklaruje, że utrzymuje się ze wsparcia swoich odbiorców. Dostępne ustalenia nie dowodzą, że opisany system przerabiania artykułów był finansowany lub sterowany przez rosyjskie służby. Pengam i jego współpracownicy nie odpowiedzieli na pytania dziennikarek „Le Monde”.

Nasi autorzy