Dron z materiałem wybuchowym przy bazie Bundeswehry. Niemcy ostrzegają przed rosyjskim sabotażem. A Polska?

Niemiecka armia po raz pierwszy uznała zagrożenie rosyjskim sabotażem wobec własnych jednostek za „znaczące”. To drugi najwyższy stopień w wojskowej skali. Powodem zmiany oceny było między innymi odnalezienie drona z materiałem wybuchowym w pobliżu bazy lotniczej Wunstorf. Sprawdziliśmy, co ustalili niemieccy śledczy i jakie podobne incydenty odnotowano w ostatnich miesiącach w Polsce. 

Dron z materiałem wybuchowym przy bazie Bundeswehry. Niemcy ostrzegają przed rosyjskim sabotażem. A Polska?
baza Wunstorf, Niemcy (fot. Alexander Koerner/Getty Images)

Dron leżał w polu dwa lata

W połowie września rolnik znalazł rozbitego drona na zarośniętym terenie niedaleko wojskowego lotniska Wunstorf w Dolnej Saksonii. Od bazy dzielił go około kilometr. Policjanci przeszukali okolicę i kilka metrów od szczątków urządzenia znaleźli puszkę z silnym materiałem wybuchowym. 

(fot.  Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)
(fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

Kiedy dron znalazł się w pobliżu Wunstorf? Tego śledczy jeszcze nie ustalili. Wiadomo, że rolnik natrafił na jego szczątki we wrześniu 2026 r., ale urządzenie mogło spaść znacznie wcześniej. BKA zbadał jego pozostałości i oszacował, że leżały tam nawet dwa lata. Nie wiadomo też, kto sterował dronem ani czy rzeczywiście miał zaatakować wojskowe samoloty. 

Bundeswehra spodziewa się kolejnych ataków

W wojskowym dokumencie zagrożenie rosyjskim sabotażem określono jako „erheblich”, czyli „znaczące”. To drugi najwyższy poziom w wewnętrznej skali Bundeswehry. Niemieckie wojsko po raz pierwszy uznało, że jego jednostki na terenie kraju mogą stać się bezpośrednim celem rosyjskich zamachów.

Autorzy analizy powołują się na wydarzenia w Lipsku i Wunstorf. Według nich Rosja dysponuje możliwościami przeprowadzania takich ataków, a jej gotowość do użycia przemocy prawdopodobnie wzrosła.

Incydenty wskazują, że Rosja niemal na pewno od dłuższego czasu dysponuje zdolnościami do takich działań. Obecnie najprawdopodobniej wzrosła również jej gotowość do atakowania sił i obiektów Bundeswehry oraz partnerów, takich jak Ukraina, na terytorium Niemiec – napisali autorzy wojskowej analizy, której fragmenty opublikował WDR.

W dokumencie mowa także o przekroczeniu przez Rosję granicy związanej z użyciem przemocy mogącej spowodować ofiary śmiertelne. Bundeswehra ocenia, że w Wunstorf prawdopodobnym celem ataku były bezpośrednio niemieckie siły zbrojne, podczas gdy w Lipsku zagrożenie dla wojska miało charakter pośredni.

Dotychczas Bundeswehra szczególnie obawiała się sabotażu w miejscach szkolenia ukraińskich żołnierzy, bazach marynarki i stoczniach wojennych. Nowa analiza nie ogranicza już zagrożenia do tych lokalizacji. 

Należy spodziewać się pogorszenia sytuacji w krótkim terminie i kolejnych działań w najbliższej przyszłości – ostrzegają autorzy dokumentu, powołując się na oceny służb wywiadowczych.

Generał Carsten Breuer, Generalny Inspektor Bundeswehry(fot. Juliane Sonntag/Photothek via Getty Images)
Generał Carsten Breuer, Generalny Inspektor Bundeswehry(fot. Juliane Sonntag/Photothek via Getty Images)

Niemieckie służby badały również podejrzane loty dronów nad obiektami wojskowymi, między innymi w Mechernich, gdzie przechowuje się sprzęt Bundeswehry i serwisuje systemy przeciwlotnicze Patriot. Z kolei w Minden znaleziono ukrytą kamerę skierowaną na ważną stację kolejową, uwzględnianą w planowaniu transportów wojskowych. O zmianę oceny zagrożenia WDR zapytał Dowództwo Operacyjne Bundeswehry.

Ze względu na wzrost zagrożenia Bundeswehra ocenia obecnie ryzyko sabotażu jako znaczące – przekazał rzecznik dowództwa.

Ćwiczenia Bundeswehry (fot. Andreas Rentz/Getty Images)
Ćwiczenia Bundeswehry (fot. Andreas Rentz/Getty Images)

Niemiecka armia wzmacnia ochronę obiektów i personelu. Nie ujawnia jednak szczegółów nowych zabezpieczeń.

Drony spadały także w Polsce

28 stycznia niewielki dron spadł na teren 2. Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu. Sprawę nagłośniło Radio ZET. Żandarmeria Wojskowa rozpoczęła dochodzenie, ale wstępne oględziny nie wykazały, żeby urządzenie służyło do szpiegowania. Nie miało karty pamięci ani karty SIM. Rzecznik MON Janusz Sejmej wyjaśniał, że najprawdopodobniej była to zabawka, nad którą ktoś stracił kontrolę.

Kolejny przypadek odnotowano 6 lutego w Leźnicy Wielkiej. Dron spadł na teren 1. batalionu kawalerii powietrznej. Żandarmeria ustaliła operatora. Okazał się nim 22-letni Polak, któremu postawiono zarzut naruszenia przepisów Prawa lotniczego.

Dziesięć dni później podobne urządzenie znaleziono w jednostce w Morągu. Według żandarmerii nie miało cech wojskowych i nie spowodowało szkód. Prokuratura informowała również, że podczas wstępnych oględzin nie znaleziono elementów pozwalających rejestrować obraz.

Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, prokurator Przemysław Nowak 
(fot. PAP/Leszek Szymański)
Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, prokurator Przemysław Nowak 
(fot. PAP/Leszek Szymański)

22 września MON potwierdziło jeszcze jeden incydent. Wojskowe systemy wykryły cywilnego drona około kilometra od amerykańskiej bazy przeciwrakietowej w Redzikowie. Urządzenie naruszyło strefę zakazu lotów, ale nie znalazło się nad bazą. Wojsko ustaliło również miejsce, z którego sterował nim operator. Resort zapewnił, że obiekty wojskowe nie były zagrożone. 

Rosjanie zbierali informacje o polskich obiektach

17 lutego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Wiktorowi Ź., obywatelowi Polski podejrzanemu o działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu.

W toku śledztwa ustalono, że Wiktor Ź. gromadził i przekazywał dokumentację w postaci danych lokalizacyjnych oraz danych nt. zabezpieczeń technicznych. – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

fot. ABW
fot. ABW

Chodziło między innymi o Port Lotniczy Bydgoszcz, Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 i zakłady zbrojeniowe NITRO-CHEM. Według ABW mężczyzna deklarował też gotowość do zbierania informacji o innych obiektach wojskowych, w tym Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO w Bydgoszczy. Wiktorowi Ź. grozi od ośmiu lat więzienia do dożywocia. Nie jest to jedyna sprawa dotycząca szpiegowania obiektów wojskowych, którą w tym roku zajmowała się ABW.

23 lutego Prokuratura Krajowa poinformowała o zarzutach dla obywatela Białorusi Pavla T. Mężczyzna miał pracować dla białoruskiego wywiadu wojskowego. Od czerwca 2024 r. zbierał informacje o infrastrukturze krytycznej i obiektach wojskowych w Polsce, Niemczech i na Litwie. Działalność tę prowadził aż do lutego 2026 r. Przy jego zatrzymaniu ABW współpracowała z niemieckimi i litewskimi służbami.

Pod koniec sierpnia doszło z kolei do pożaru w zakładzie WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej. Firma działa w branży zbrojeniowej. Ogień pojawił się 31 sierpnia, a straty wyniosły co najmniej 15 mln zł. Prokuratura ustaliła, że pożar spowodował podłożony ładunek z materiałami łatwopalnymi. Śledczy sprawdzają, czy za podpaleniem stał obcy wywiad. Badają również możliwość popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Dotychczas nie wskazali, kto zlecił podpalenie.

W Niemczech resort obrony potwierdził podwyższenie poziomu zagrożenia rosyjskim sabotażem. W Polsce MON nie przedstawił publicznie podobnej oceny dotyczącej bezpieczeństwa jednostek wojskowych. Wiadomo, że armia może zwiększać gotowość i wzmacniać ochronę wybranych obiektów. Gdzie i jakie zabezpieczenia stosuje, resort nie ujawnia.

Źródła

  1. WDR / Tagesschau, Bundeswehr warnt vor russischen Anschlägen, 21 października 2026 r.

  2. NDR / WDR, ustalenia dotyczące drona z Wunstorf, 22 września 2026 r.

  3. Reuters, Germany's military warns of significant Russian sabotage threat, 21 października 2026 r.

  4. PAP, dron na terenie jednostki w Leźnicy Wielkiej

  5. MON, komunikat dotyczący Redzikowa, 22 września 2026 r.

  6. ABW, Akt oskarżenia za szpiegostwo na rzecz Rosji, 2026 r.

  7. Prokuratura Krajowa, zarzut szpiegostwa dla obywatela Białorusi, 23 lutego 2026 r.

  8. Prokuratura Krajowa, śledztwo dotyczące pożaru w Skarżysku-Kamiennej

Nasi autorzy