AIVD: nie rozmawiaj o poufnych sprawach w samochodzie
30 września holenderski AIVD opublikował ostrzeżenie zatytułowane „Nowoczesny samochód jako potencjalny szpieg”. Służba opisuje w nim, ile informacji może zbierać współczesne auto. Chodzi o dane o pasażerach, trasie, otoczeniu pojazdu, a także informacje pobierane z urządzeń podłączonych przez Bluetooth, Wi-Fi czy USB. Dostęp do części tych danych mają producenci samochodów, ale też m.in. serwisy, firmy leasingowe, dostawcy aplikacji i usług chmurowych. AIVD zwraca uwagę na mikrofony.
Podobnie jest z kamerami, które, jak ostrzega holenderski kontrwywiad, również można uruchomić zdalnie. Dlatego osobom, które mają dostęp do informacji wrażliwych, służba radzi, by nie prowadziły poufnych rozmów w samochodzie ani obok niego.
AIVD nie wskazuje przy tym żadnej konkretnej marki ani państwa. Pisze szerzej o aktorach państwowych. Według służby część z nich może próbować pozyskiwać dane od firm albo dostać się do nich przez włamanie do systemów.
Zaczęło się od chińskich samochodów
Holendrzy zajmują się tym problemem od 2024 r. W kwietniu tamtejszy parlament wezwał rząd do zbadania ryzyka dla bezpieczeństwa narodowego. W przyjętym wniosku wskazano na rosnącą liczbę chińskich samochodów elektrycznych w Europie i pytania dotyczące cyberbezpieczeństwa. Parlament chciał też sprawdzić możliwość zakazu wjazdu takich pojazdów m.in. do kompleksów wojskowych, obiektów infrastruktury krytycznej i budynków rządowych. We wrześniu 2024 r. rząd potwierdził, że analiza już trwa. Wśród badanych zagrożeń znalazły się szpiegostwo i sabotaż. W pracach uczestniczyły m.in. AIVD, resort obrony, NCSC (Nationaal Cyber Security Centrum) to holenderskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa, które zajmuje się ochroną kraju przed cyberzagrożeniami, analizą incydentów i wspieraniem instytucji oraz przedsiębiorstw w zabezpieczaniu systemów informatycznych., urząd homologacyjny RDW i urząd ochrony danych. Holandia potwierdziła też udział w poufnym spotkaniu z Amerykanami dotyczącym bezpieczeństwa oprogramowania w samochodach.
Później zakres analizy rozszerzono. Holenderski rząd uznał, że problem nie dotyczy tylko aut elektrycznych i nie tylko pojazdów z Chin. W marcu 2025 r. poinformował parlament, że istnieje „pewien stopień ryzyka w obszarze szpiegostwa i sabotażu”. Części wyników nie ujawniono ze względu na bezpieczeństwo narodowe.
Rok później badanie TNO ((Nederlandse Organisatie voor Toegepast Natuurwetenschappelijk Onderzoek) to holenderska organizacja zajmująca się badaniami naukowymi i technologicznymi, m.in. w zakresie cyberbezpieczeństwa, obronności i bezpieczeństwa państwa.) potwierdziło te ustalenia. Rząd przyznał również, że obecny europejski system dopuszczania samochodów do ruchu ma luki dotyczące cyberbezpieczeństwa. 3 września 2026 r. parlamentarzyści dostali w tej sprawie poufny briefing techniczny. Niecały miesiąc później AIVD opublikował swoje ostrzeżenie.
W Polsce chińskie auta nie wjadą do chronionych obiektów wojskowych
Podobne ograniczenie działa już w Polsce. Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego wydał 6 lutego 2026 r. rozkaz ograniczający wjazd pojazdów mechanicznych produkowanych w Chinach na teren chronionych obiektów wojskowych. Potwierdzenie można znaleźć choćby na oficjalnej stronie Lotniczej Akademii Wojskowej. Uczelnia informuje, że na podstawie rozkazu Z-8/ZPO-P3SG takie pojazdy nie mogą wjeżdżać na teren jej chronionego kompleksu wojskowego.
Holenderskie dokumenty nie dają podstaw, by napisać, że chińskie samochody szpiegują swoich użytkowników. Pokazują jednak coś innego: ryzyko związane z danymi zbieranymi przez nowoczesne auta służby traktują już jako problem bezpieczeństwa państwa. Część ustaleń pozostaje nadal niejawna.
Chiny same traktują samochody jak ryzyko dla bezpieczeństwa
Podobne obawy mają same Chiny. Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich przeanalizowała chińskie przepisy i dokumenty dotyczące samochodów połączonych z siecią. Pekin zalicza do danych wrażliwych m.in. informacje o ruchu wokół jednostek wojskowych i instytucji państwowych, obrazy z kamer, lokalizację czy dane o przepływie ludzi i pojazdów.
Pekin traktuje connected cars przede wszystkim jako technologię bezpieczeństwa, a nie tylko produkt konsumencki – pisze Uznańska w raporcie „Smartphones on wheels".
Chińskie dokumenty idą dalej. Według przywołanej przez autorkę chińskiej administracji standaryzacyjnej dane geograficzne zbierane przez auta mogą służyć do „analiz wywiadu wojskowego” oraz oceny obiektów wojskowych i cywilnych. Pekin wskazuje też na ryzyko zdalnego przejęcia samochodu, wycieku danych i zbierania informacji z jego wnętrza.
Pojazdy zagranicznych producentów są postrzegane jako szczególnie poważne ryzyko – podsumowuje Uznańska chińskie podejście.
To podejście spowodowało już praktyczne skutki. Tesle miały w Chinach ograniczony wjazd i możliwość parkowania m.in. przy obiektach wojskowych, budynkach rządowych, części lotnisk oraz w miejscach, gdzie odbywały się wydarzenia z udziałem Xi Jinpinga. Ograniczenia obowiązywały przed uzyskaniem przez Teslę chińskiego certyfikatu bezpieczeństwa danych.
Uznańska zwraca przy tym uwagę, że problem nie kończy się na Chinach. Innymi słowy: ryzyko dotyczy całej kategorii nowoczesnych samochodów, choć w przypadku aut z Chin dochodzi jeszcze kwestia dostępu państwa do danych i obowiązków nakładanych na chińskie firmy.