Oleg L. z niemieckiego śledztwa
We wrześniu na SprawdzamTo.pl opisaliśmy próbę sabotażu na lotnisku w Lipsku i jej związek z podpaleniem sklepu w Łodzi. Niemieccy śledczy wskazywali wówczas dwóch podejrzanych: Andrieja K., obywatela Białorusi, oraz Olega L., posiadającego łotewski paszport. Pierwszy pojawiał się również w polskim postępowaniu. O drugim wiadomo było znacznie mniej.
8 października Roman Dobrochotow i Christo Grozew z „The Insider”, wspólnie z „Der Spiegel”, ujawnili, co ustalili w swoim śledztwie dziennikarskim.
Oleg L. to 54-letni Oleg Lewuszkin, przedsiębiorca związany z rosyjskim Pskowem. Dziennikarze odtworzyli jego kontakty z osobami powiązanymi z GRU oraz jego podróż do Niemiec przed atakiem na lotnisko.
SprawdzamTo.pl ustalił i potwierdził w VDD, że nazwisko mężczyzny występuje w niemieckim śledztwie. Łotewska służba przekazuje Niemcom informacje o jego wcześniejszej działalności.
Telefon przed atakiem
4 sierpnia dron z materiałami wybuchowymi uderzył w skrzydło ukraińskiego samolotu transportowego An-124 stojącego na lotnisku Lipsk/Halle. Ładunek nie eksplodował. Dron służby znalazły dopiero kilka godzin później. Samolot wcześniej przewoził amunicję z Francji. We wrześniu niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt oświadczył, że wyniki dochodzenia policji i informacje wywiadowcze wskazują, że za zamachem stoi Rosja.
Dziennikarze „The Insider” dotarli do połączeń telefonicznych. Wynika z nich, że 13 lipca Lewuszkin odebrał telefon od Andrieja Usaczowa, handlarza bronią związanego z pułkownikiem GRU Denisem Smolaninowem. Ten ostatni miał pomagać Lewuszkinowi już w 2007 roku w czasie sporu biznesowego. Dwa tygodnie po rozmowie z Usaczowem Lewuszkin przyjechał do Niemiec. Wynajęty przez niego samochód zauważono w pobliżu lotniska.
Nie sądzę, żeby Lewuszkin sam pilotował którykolwiek z dronów. Nie sądzę, żeby miał do tego odpowiednie umiejętności. Moim zdaniem organizował pracę tej grupy – powiedział Dobrochotow w rozmowie z LTV „De facto”.
Powraca sprawa z Łodzi
W Lipsku pojawia się jeszcze jedno nazwisko ujawnione przez „The Insider”: Andriej Karszakow (wcześniej znany jako Andriej K.). Według ustaleń dziennikarzy to on miał bezpośrednio uczestniczyć w operacji dronowej. Na antenie wykorzystywanej do wzmacniania sygnału znaleziono ślady jego DNA.
Z kolei polskie służby specjalne wiążą Karszakowa oraz Maksima Łapunowa, drugiego z Białorusinów, z pożarem sklepu Leroy Merlin w Łodzi z 25 lipca 2024 roku. Nagrania z bankomatu pomogły dziennikarzom ustalić ich tożsamość. O polskim śledztwie i jego związku z wydarzeniami w Lipsku pisaliśmy już we wrześniu. Łapunow miał pojawić się w Europie przed niemieckim atakiem. Dane lotnicze wskazują, że 19 lipca podróżował z Petersburga przez Ankarę do Belgradu. Według źródeł „The Insider” mógł następnie przedostać się do Niemiec.
Żaden z obu Białorusinów nie został zatrzymany. Lewuszkin po nieudanej operacji kupił bilet do Moskwy. Dziennikarze przypuszczają, że wrócił do Rosji.
Biznes wart miliony euro
LTV ustaliła, że Lewuszkin przez lata prowadził interesy z Jānisem Leitānsem, łotewskim przedsiębiorcą kontrolującym firmę farmaceutyczną Elpis. Obaj byli udziałowcami spółki IVA z Pskowa, która handlowała między innymi lekami i przyprawami. Lewuszkin kierował nią od 2010 do 2021 roku.
Ich współpraca trwała niemal 18 lat. Po odejściu Lewuszkina przedsiębiorstwo nie zakończyło działalności. Leitāns nadal posiada 65 proc. udziałów. Z danych ujawnionych przez LTV wynika, że obroty IVA w 2025 roku wyniosły równowartość około 15 mln euro. Leitāns zapewnił reporterów telewizyjnych, że nie kontaktował się z byłym wspólnikiem od ponad sześciu lat. Mówi, że o podejrzeniach związanych z zorganizowaniem sabotażu i kontaktach Lewuszkina z rosyjskimi służbami miał dowiedzieć się dopiero z mediów. Przedsiębiorca potwierdził również, że jego firma nadal dostarcza towary do Rosji. Przekonuje, że handel odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami i ograniczeniami.
Łotewski paszport pod lupą
Lewuszkin mieszkał kiedyś w Rydzie w dzielnicy Zolitude. Według informacji przytoczonych przez łotewskiego parlamentarzystę Ainarsa Latkovskisa od 2018 roku nie przebywa już na Łotwie. Nadal jednak ma tamtejszy paszport.
Dla rosyjskiego wywiadu to duża korzyść. Dobrochotow tłumaczył LTV, że obywatele Rosji podlegają na europejskich granicach dokładniejszym kontrolom. Natomiast posiadacz łotewskiego dokumentu może swobodniej podróżować po europejskiej strefie Schengen.
Lewuszkin ma jednak również rosyjskie obywatelstwo. Łotewskie przepisy nie dopuszczają takiego połączenia. VDD potwierdziła dziennikarzom „De facto”, że wszczęła procedurę pozbawienia go łotewskiego obywatelstwa. Nie oznacza to, że Lewuszkin został uznany za winnego sabotażu. Niemieckie postępowanie nadal trwa, a łotewska procedura dotyczy kwestii obywatelstwa.
Na razie nie znamy odpowiedzi na zasadnicze pytanie: czy łotewskie służby wiedziały o kontaktach Lewuszkina z GRU, zanim jego nazwisko pojawiło się w niemieckim śledztwie? VDD oraz łotewskie Biuro Ochrony Konstytucji w tej sprawie na razie milczą.