manipulacja

Mentzen o poborze do wojska. Co naprawdę mówią przepisy?

Sławomir Mentzen chce wysłać młodych mężczyzn na obowiązkowe przeszkolenie wojskowe, mimo że sam jako poseł będzie zwolniony z tej powinności. Sprawdzamy, co przepisy mówią na ten temat. Przyglądamy się też kategoriom wojskowym i sprawie 60-latka po dwóch przeszczepach wezwanego do wojska.

Mentzen o poborze do wojska. Co naprawdę mówią przepisy?
Sławomir Mentzen (fot. PAP/Łukasz Gągulski)

Mentzen o obowiązkowym poborze

„Politycy muszą przestać okłamywać Polaków. Powrót służby wojskowej jest konieczny!” – pisze w mediach społecznościowych Sławomir Mentzen.

Lider Nowej Nadziei poborowi w Polsce poświęcił cały odcinek swojego podcastu. Mówił w nim m.in. o tym, że kobiety nie nadają się na pierwszą linię frontu z powodu „mniejszych możliwości fizycznych i problemów natury higienicznej, które nastąpią po miesiącu spędzonym w lesie” („mężczyzna będzie tylko śmierdział”) i podkreślał, że w niespokojnych czasach „pobór w Polsce jest niezbędny, jeżeli chcemy, żeby Polska jako państwo przetrwało” (pisownia oryginalna).

(fot. Omar Marques/Getty Images)
(fot. Omar Marques/Getty Images)

Wbrew temu, co się wszystkim wydaje, w Polsce nie ma armii zawodowej. Nasza armia jest mobilizowana na czas wojny i ona się musi zmobilizować, żeby móc działać. To oznacza, że musi mieć kogo zmobilizować, a żeby móc tego dokonać, to ten ktoś musi być najpierw przeszkolony, bo w trakcie wojny na takie szkolenia nie ma czasu. Dylemat nie polega na tym, czy ja będę walczył, czy nie, tylko czy ja będę miał umiejętności, żeby walczyć, czy tych umiejętności mieć nie będę – tłumaczył były kandydat na prezydenta.

Sławomir Mentzen w nagraniu pokazuje, jak identyfikuje się z tematem służby ojczyźnie, agitując w pierwszej osobie jakby sam biegł już na wojskowy poligon. Wypada jednak założyć, że polityk z mandatem poselskim w kieszeni zna przepisy obowiązujące w jego kraju. Jeśli tak to szef Nowej Nadziei doskonale wie, że mając ten mandat, nie podlega obowiązkom wojskowym.  

Polityk stwierdził, że w przypadku wojny prawdopodobnie zadziała dokładnie ten sam mechanizm co w Ukrainie. Granice momentalnie zostaną zamknięte – kobiety i dzieci pewnie będą mogły uciec, ale mężczyźni w wieku poborowym zostaną i „to w ich interesie jest to, żeby wiedzieć, co wtedy należy robić”.

Mentzen powołał się na zagraniczne przykłady. Szeroko omówił model fiński, bo to na nim najczęściej chcą wzorować się politycy. Mówił o tym m.in. Michał Dworczyk z Rozwoju+. Opiera się on na kwalifikacji, podczas której ocenia się zdolności poborowego w celu przydzielenia go do odpowiedniej jednostki. Podstawowa służba trwa 5,5 miesiąca, ale jeśli poborowy będzie się sprawdzał, może zostać wybrany do dłuższej służby – 8,5 (szkolenie specjalistyczne) lub 11,5 miesiący (dla przyszłych dowódców). Dzięki temu Finlandia dysponuje dużą liczbą przeszkolonych rezerwistów. Pobór jest tam obowiązkowy.

Post wyświetlono ponad 800 tys. razy. Blisko 75 tys. obejrzało odcinek na YouTube.

„Daj przykład”

Na portalu X materiał Mentzena doczekał się prawie tysiąca komentarzy i blisko 150 udostępnień. Część obserwujących podzieliło jego pogląd na tę sprawę. Jednak duża grupa zastanawiała się, czy tego typu postulaty przekonają młodych ludzi do oddania głosu na lidera Nowej Nadziei i jego partię, czy jednak zadziała to jako środek odstraszający. 

Internauci przekonywali też, że polityk powinien dać przykład i sam najpierw odbyć takie ćwiczenia.

„Będę za gdy Pan w końcu pójdzie na jakiekolwiek przeszkolenie wojskowe. Póki co to nie odbył Pan nawet obowiązkowej służby w swojej młodości, pogadamy jak to się zmieni” – napisał jeden z użytkowników X’a.

W dyskusję włączył się też były poseł Artur Dziambor. „Nie (...), armia musi pozostać zawodowa, o to walczyliśmy już ponad 25 lat temu i przekonaliśmy niecałą dekadę później, tych wtedy u władzy, że tak powinno być” – przypomniał, dementując tym samym opinię Mentzena, że polska armia nie jest zawodowa.

Obserwatorzy odwoływali się też do sztandarowego hasła ugrupowania byłego kandydata na prezydenta. „Partia Nowa Nadzieja – Wolność, własność, sprawiedliwość!” – tak brzmi jego pełna nazwa. Przymusowy pobór dla części z nich wiąże się z odejściem od pierwszej z tych wartości.

(fot. Omar Marques/Getty Images)
(fot. Omar Marques/Getty Images)

Konstytucja i ustawa

Art. 85 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że „obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny”. Każdego obywatela, nie tylko mężczyzn w wieku poborowym. Szczegóły ustala jednak dopiero ustawa o obronie Ojczyzny z dnia 11 marca 2022 r. Procedowana była za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Za głosowało 450 posłów, nikt nie był przeciw, wstrzymało się zaś 5 osób, wszyscy z Konfederacji (Dziambor, Janusz Korwin-Mikke, Konrad Berkowicz, Jakub Kulesza i Dobromir Sośnierz). Mentzen nie był wówczas posłem.

Art. 3 ust. 1 tejże ustawy doprecyzowuje ten ustęp Konstytucji RP i stanowi, że „obowiązkowi obrony Ojczyzny podlegają obywatele polscy zdolni ze względu na wiek i stan zdrowia do wykonywania tego obowiązku”. Można go realizować na cztery sposoby: pełnienie służby wojskowej, wykonywanie obowiązków wynikających z przydziałów mobilizacyjnych, pełnienie służby w jednostkach zmilitaryzowanych, wykonywanie świadczeń na rzecz obrony (art. 3. ust. 2).

Zgodnie z art. 248 ust. 1 w czasach pokoju służba rezerwy pasywnej odbywa się głównie poprzez ćwiczenia wojskowe, które mogą być jednodniowe, krótkotrwałe (do 30 dni), długotrwałe (do 90 dni) lub rotacyjne (w określone dni, do 30 dni). Wojskowe Centra Rekrutacji wysyłają też karty mobilizacyjne. Trafiają one głównie do rezerwistów wyspecjalizowanych w szczególnie ważnych dla wojska dziedzinach, takich jak transport, łączność czy logistyka. Znajduje się na nich m.in. nazwa jednostki, do której dana osoba została przypisana. Nie jest równoznaczna z wezwaniem do stawienia się – to następuje po otrzymaniu karty powołania lub w drodze publicznego obwieszczenia.

Profesjonalizacja zamiast obowiązkowego poboru 

1 stycznia 2010 r. zawieszono obowiązek odbywania zasadniczej służby wojskowej w Polsce i zaprzestano poboru w czasie pokoju. Rezygnacja z obowiązkowego poboru była podyktowana wolą profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP. Wciąż odbywa się kwalifikacja, podczas której oceniany jest stan zdrowia i przydzielana jest kategoria wojskowa. Następnie można wybrać swoją ścieżkę – dobrowolnie wstąpić do wojska lub do WOT, przejść nieobowiązkowe przeszkolenie wojskowe, zostać zawodowym żołnierzem lub przejść do rezerwy pasywnej. 

Polska ma zatem system mieszany. 

Na koniec 2025 r. mieliśmy 155 553 żołnierzy zawodowych, ale na wypadek wojny można powołać do armii rezerwistów. Karty mobilizacyjne mają z jednej strony zapobiec chaosowi, z drugiej zaś wytypować specjalistów w swoich dziedzinach, którzy nie potrzebowaliby fachowego przeszkolenia. I nie można zapominać o WOT.

Ale jest jeszcze coś takiego jak „powszechna mobilizacja”. Art. 136 Konstytucji stanowi, że „w razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia państwa Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, zarządza powszechną lub częściową mobilizację i użycie Sił Zbrojnych do obrony Rzeczypospolitej Polskiej”. Dotyczy to osób między 18. a 60. rokiem życia, a w przypadku oficerów do 63. roku życia.

(fot.  Omar Marques/Getty Images)
(fot. Omar Marques/Getty Images)

Posła też to dotyczy?

Art. 541 ust. 5 pkt 1 lit. a  ustawy o obronie Ojczyzny stanowi, że osoby posiadające czynny mandat posła są „wyłączone od obowiązku pełnienia służby wojskowej w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny”. Art. 248 ust. 5 pkt 2 wiąże się z niemożliwością wezwania takiej osoby na ćwiczenia wojskowe.

Sławomir Mentzen w aktualnej sytuacji nie mógłby być powołany do wojska nawet na ćwiczenia. 

Nie ma natomiast przepisów, które regulowałyby kwestię dowolnego zgłoszenia się na przeszkolenie. 

60-latek po przeszczepach w wojsku?

Podczas kwalifikacji, na którą zostają wezwani mężczyźni, którzy w danym roku kalendarzowym kończą 19 lat, komisja po ocenie stanu ich zdrowia przydziela poszczególne kategorie. Określone są one w art. 58 ust. 6 ustawy o obronie Ojczyzny.

  • kategoria A – zdolny do służby wojskowej, co oznacza zdolność do odbywania lub pełnienia określonego rodzaju służby wojskowej. (...) a także zdolność do odbywania służby zastępczej
  • kategoria B – czasowo niezdolny do służby wojskowej, co oznacza przemijające upośledzenie ogólnego stanu zdrowia albo ostre lub przewlekłe stany chorobowe, które w okresie do 24 miesięcy od dnia badania rokują odzyskanie zdolności do służby wojskowej (...)
  • kategoria D – niezdolny do służby wojskowej (...) w czasie pokoju, z wyjątkiem niektórych stanowisk służbowych przeznaczonych dla terytorialnej służby wojskowej;
  • kategoria E – trwale i całkowicie niezdolny do służby wojskowej, o której mowa w pkt 1, w czasie pokoju oraz w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny

W wojsku wyróżnia się jeszcze kat. Z (zdolny), Z/O (zdolny z ograniczeniami) oraz N (trwale niezdolny) dla kandydatów na żołnierzy zawodowych.

To ważne, bo w ostatnim okresie pojawiły się wątpliwości, czy do wojska może trafić osoba po przeszczepach. Onet opisał konkretny przypadek pana Janusza, który otrzymał wezwanie na przeszkolenie wojskowe pomimo dwóch przeszczepów wątroby i cukrzycy. Przyznał, że choruje od 2008 r. Autorzy, powołując się na swoich rozmówców z wojska, wyjaśnili, że może to służyć poprawianiu statystyk.

Pan Janusz uzyskał kat. A, ale z przyczyn zdrowotnych jest obecnie niezdolny do pełnienia służby, co odpowiada kat. E. Problem w tym, że wbrew obowiązkowi poinformowania o tym szefa wojskowego centrum rekrutacji (art. 64 ust. 6 ustawy o obronie Ojczyzny), nie zrobił tego i w rejestrach nadal figurował jako zdolny do ćwiczeń.

„Pan Janusz pomimo tego, że WCR (Wojskowe Centrum Rekrutacji – red.) informował go o konieczności złożenia wniosku w celu zmiany kategorii z A na E (trwale i całkowicie niezdolny do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju, ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny) nie dopełnił tej formalności. Zmiana kategorii zdrowia może nastąpić wyłącznie na wniosek osoby zainteresowanej, po przeprowadzeniu oficjalnych badań przez właściwą wojskową komisję lekarską. WCR nie dokonuje samodzielnej oceny stanu zdrowia” – oświadczyło MON w bezpośredniej odpowiedzi na artykuł Onetu.

Posiadając kat. E nie można być powołanym ani na ćwiczenia w czasach pokoju, ani do wojska w czasach wojny.

„Sojusznicy nie pomogą”

Na blisko godzinnym nagraniu opublikowanym na YouTubie Sławomir Mentzen przekonywał też, że nasi sojusznicy w przypadku rosyjskiej napaści nam nie pomogą, jeśli nie zobaczą, że my sami siebie nie jesteśmy w stanie obronić. Powoływał się na przykład Ukrainy, gdzie jego zdaniem świat najpierw się przyglądał, czy Ukraina sobie poradzi i obroni Kijów, a dopiero gdy okazało się, że napastnikowi się nie powiodło, ruszył z pomocą.

To podważanie głównych założeń Sojuszu Północnoatlantyckiego. 

Art. 5 stanowi, że „strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich (...) udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego”.

W tym kontekście podawanie Ukrainy jako przykład braku wsparcia sojuszniczego nie ma uzasadnienia, bo w obu krajach obowiązują inne umowy międzynarodowe.

Podsumowanie

Polskie przepisy dość dobrze oddają, kto i kiedy może zostać powołany do wojska. Faktem jest, że nie ma obowiązku służby ani przeszkolenia, ale system jest bardziej skomplikowany i złożony. Inaczej traktowany jest rezerwista z przydziałem mobilizacyjnym, inaczej osoba bez takiego przydziału, a jeszcze inaczej osoba, która np. w wyniku choroby lub wypadku straciła zdolność do odbywania służby w razie wojny.

Armia w Polsce jest zawodowa. Sławomir Mentzen w tym punkcie się zatem myli. Faktem jednak jest, że część rezerwistów, którzy w razie wojny będą mogli trafić do armii, nie będzie wystarczająco przeszkolona. Nie ma jednak pewności, że wszyscy z nich trafią na front, bo za to w pierwszej kolejności będą odpowiadać profesjonaliści. W wojsku są też inne role do rozdzielenia, które mogą wypełniać cywile.

Żeby czynny poseł mógł trafić na wojskowe ćwiczenia w czasach pokoju lub uczestniczyć w działaniach wojennych, w następstwie przywrócenia obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej musiałyby się zmienić zapisy ustawy w tym zakresie. Obecnie takiej możliwości nie ma.

W wypowiedzi lidera Nowej Nadziei znalazły się zarówno elementy prawdziwe, uproszczone, jak i zmanipulowane.

Źródła

  1. Konstytucja RP

  2. Ustawa o obronie Ojczyzny

  3. Sławomir Mentzen / YouTube

  4. Facebook

  5. X

Nasi autorzy