17 października, w samym środku ogólnokrajowych protestów przeciw Donaldowi Trumpowi, główne konto koalicji No Kings na Instagramie przestało działać. Stało się to około godz. 13.30 czasu wschodniego, kiedy w całych Stanach Zjednoczonych trwały demonstracje.
Tak relacjonowali administratorzy konta, cytowani przez Popular Information, profil po prostu zniknął. Pojawił się ponownie po około godzinie i 36 minutach, ale organizatorzy nadal nie mogli się na niego zalogować. Według „Newsweeka” przerwa w dostępie trwała łącznie blisko cztery godziny. Bloomberg podał, że pełny dostęp odzyskano o godz. 17.33.
Meta, właściciel Instagrama, przyznała, że doszło do błędu, i przeprosiła. Początkowo tłumaczyła blokadę nadmierną aktywnością na koncie. Następnego dnia przedstawiła inne wyjaśnienie: automatyczne systemy bezpieczeństwa miały zareagować na intensywne odczytywanie profili, postów i hasztagów przez bliżej nieokreślone narzędzie.
Organizatorzy protestów zakwestionowali pierwsze tłumaczenie firmy. Jak przekazali, w ciągu 24 godzin poprzedzających blokadę opublikowali zaledwie kilka postów i jedną transmisję.
Czy konto wyłączono celowo? Na razie nie ma na to dowodów. Nie znamy jednak również szczegółów pozwalających niezależnie zweryfikować wyjaśnienia Mety.
Kim są organizatorzy zablokowanego konta?
No Kings to antytrumpowska koalicja utworzona w 2025 r., której główną siłą napędową są dwa ruchy: Indivisible oraz 50501. Z danych portalu TNW wynika, że w skład koalicji wchodzą setki mniejszych grup i organizacji, takich jak Common Cause czy ACLU. Według portalu TNW skupia setki mniejszych grup, w tym Common Cause i ACLU. Łączy je postulat, by władza pozostawała w rękach obywateli.
Pierwsza duża fala protestów No Kings odbyła się 14 czerwca 2025 roku, kolejne – 18 października 2025 roku i 28 marca 2026 roku. Według szacunków organizatorów w październikowych manifestacjach uczestniczyło około 7 mln osób, a w marcowych ponad 8 mln.
17 października 2026 roku koalicja zorganizowała kolejną akcję pod hasłem „No Kings: Vote Early”. Zaplanowano blisko 3 tys. wydarzeń we wszystkich 50 stanach oraz w Waszyngtonie. Ich celem było zachęcanie do wcześniejszego głosowania przed wyborami do Kongresu zaplanowanymi na 3 listopada. Ogólnokrajowej frekwencji nie podano.
Jak tłumaczyła się Meta
W sobotę ok. 18:00 rzecznik Meta Andy Stone napisał w sieci, że bardzo częste publikowanie, udostępnianie lub komentowanie „może uruchomić automaty”. Dodał, że działanie było błędem firmy i przeprosił. W odpowiedzi No Kings napisało, że w ciągu 24 godzin przed blokadą opublikowało zaledwie kilka postów i jedną transmisję.
W niedzielę Meta przedstawiła inne wyjaśnienie. Według firmy jej systemy bezpieczeństwa wykryły narzędzie odczytujące profile, posty i hasztagi. Podczas protestów częstotliwość tych odczytów miała wzrosnąć około czterokrotnie, w krótkich, intensywnych seriach. Automatyczny system uznał później, że konto nie powinno zostać zablokowane, ale przywrócenie dostępu administratorom zajęło więcej czasu – podał Bloomberg.
Meta nie wyjaśniła jednak, o jakie narzędzie chodziło, kto z niego korzystał ani co dokładnie robiło. Nie odpowiedziała również na pytanie portalu Popular Information, czy w sprawie blokady kontaktowała się z nią administracja Donalda Trumpa.
Czyli w ciągu dwóch dni właściciel Instagrama podał dwie różne wersje: pierwsza dotyczyła rzekomego nadmiaru publikacji na koncie, druga odczytów wykonanych jakimś narzędziem.
To nie pierwszy taki przypadek
We wrześniu 2026 r. Meta zawiesiła instagramowe konta grup protestujących przeciw projektowi zięcia Donalda Trumpa. Milioner i inwestor Jared Kushnera postanowił wbudować w Albanii luksusowy kompleks wypoczynkowy. Przeciw inwestycji wartej miliardy dolarów zaprotestowali lokalni aktywiści, organizacje ekologiczne oraz opozycja. Doszło do masowych demonstracji (nazwanych „Rewolucją Flamingów”). Władzom zarzucano korupcję, brak transparentności i niszczenie dzikiej przyrody oraz oddawanie chronionych dóbr naturalnych w prywatne ręce amerykańskiego miliardera. W szczytowym momencie tych protestów Meta masowo zawiesiła profile albańskich dziennikarzy i aktywistów nagłaśniających sprawę.
Firma tłumaczyła to później „błędem technicznym”.
W październiku tego roku w przeddzień wyborów prezydenckich w Brazylii wybuchł kolejny skandal. Sztab urzędującego prezydenta Luli da Silvy oskarżył Metę o faworyzowanie przez algorytmy Instagrama kontrkandydata – Flávio Bolsonaro. Według mediów opisujących tę sprawę, profil Luli nie pojawiał się w wyszukiwarce Instagrama nawet po wpisaniu dokładnej nazwy, za to rekomendowały profile i kanały powiązane z Bolsonaro. Miało to pozbawić Luli możliwości dotarcia do aż 1,3 mln wyborców. Najwyższy Sąd Wyborczy w Brazylii nakazał Mecie zapewnienie równego traktowania obu kandydatów. Koncern tłumaczył, że błędy i ograniczenia zasięgów były „wynikiem globalnych problemów technicznych”.
Czy Meta może wyłączyć konkretnej grupie wybrane media? W jaki sposób?
Firma ma wiele możliwości. Od ograniczania zasięgów, przez czasową blokadę niektórych funkcji, aż do usuwanie grup stworzonych przez konta oraz całkowite wyłączanie kont. Egzekwuje to przez połączenie systemów automatycznych i ręcznych.
Electronic Frontier Foundation (EFF), międzynarodowa organizacja pozarządowa typu non-profit, zajmująca się ochroną praw obywatelskich w świecie cyfrowym zwraca uwagę, że na Instagramie egzekwowanie to jest mniej przejrzyste i zostawia Mecie „więcej uznaniowości”. W praktyce zakwestionowanie takich decyzji z zewnątrz może wymagać interwencji sądu, jak w Brazylii, albo silnej presji publicznej, jak w USA.
Wnioski
- Zawieszenie konta No Kings jest faktem. Meta potwierdziła incydent i przeprosiła organizatorów protestów.
- Nie udało się jednak niezależnie ustalić przyczyny blokady. Firma przedstawiła dwa różne wyjaśnienia, nie ujawniając szczegółów pozwalających zweryfikować działanie jej systemów. Nie ma dowodów na celowe zablokowanie konta, ale nie można też niezależnie potwierdzić, że przyczyną był wyłącznie błąd automatu.
- Wcześniejsze incydenty związane z działaniami Mety oraz jej bliskie relacje z administracją Donalda Trumpa rodzą pytania, ale nie stanowią dowodu na celową ingerencję w działalność No Kings.
Ta sprawa pokazuje przede wszystkim skalę zależności organizacji społecznych od platform technologicznych. Meta może w krótkim czasie odciąć organizatorów od ich głównego kanału komunikacji, nawet w kluczowym momencie mobilizacji. Odzyskanie dostępu może natomiast trwać wiele godzin.
Przeczytajcie też: Europa protestuje, internet oskarża migrantów. Co wiemy o zamieszkach?