manipulacja

„Pół miliarda za zachodni złom” – poseł PiS krytykuje POLREGIO za zakup pociągów. Manipuluje faktami

Dariusz Matecki (PiS) zarzucił spółce POLREGIO, że wydała ponad pół miliarda złotych na używane pociągi z Niemiec i Włoch. Nazwał je „zachodnim złomem” i przekonuje, że w ten sposób obecna władza nie wspiera polskiego przemysłu. Sprawdziliśmy, co dokładnie jest w umowie i czy przewoźnik rzeczywiście zrezygnował z zamawiania nowych pociągów w Polsce.

„Pół miliarda za zachodni złom” – poseł PiS krytykuje POLREGIO za zakup pociągów. Manipuluje faktami
Elektryczny skład trakcyjny POLREGIO w zajezdni PKP w Białymstoku (fot. PAP/M.Zieliński)

„Zachodni złom za pół miliarda”

Dariusz Matecki opublikował na platformie X wpis z zarzutem, że zakup używanych pociągów przez POLREGIO to przykład marnowania publicznych pieniędzy. Stwierdził, że obecna władza woli sprowadzać stare pojazdy z Zachodu, zamiast inwestować w nowoczesny tabor polskiej produkcji.

Jak jest w rzeczywistości? 16 października 2026 roku spółka POLREGIO podpisała w Zielonej Górze umowę z firmą Public Transport Service (PTS). Kontrakt dotyczy używanych spalinowych zespołów trakcyjnych TALENT D644.0 oraz Pesa Atribo ATR220M.

Pesa Atribo ATR220M (fot. Pesa)
Pesa Atribo ATR220M (fot. Pesa)

Chodzi o używane pociągi z Niemiec i Włoch, wyprodukowane na początku lat dwutysięcznych. POLREGIO zamówiło na razie 15 składów, ale w umowie zastrzegło sobie możliwość dokupienia kolejnych ośmiu. Jeśli z niej skorzysta, wówczas zapłaci łącznie 515 382 300 zł brutto. W tej kwocie mieszczą się również koszty modernizacji pojazdów i prac potrzebnych do dopuszczenia ich do ruchu na polskich torach. POLREGIO zapowiada, że pierwsze jednostki rozpoczną przewozy pod koniec 2027 roku.

Dlaczego POLREGIO kupuje używane pociągi?

Przewoźnik ogłosił przetarg 10 lipca. POLREGIO potrzebuje więcej pociągów spalinowych, bo wiele obsługiwanych przez spółkę tras nadal nie ma trakcji elektrycznej. Dotyczy to m.in. województw lubuskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

Znaczną część linii, po których kursują nasze pociągi, nadal stanowią trasy niezelektryfikowane. To przykłady z Lubuskiego, Podlasia czy Warmii i Mazur. Dlatego musimy inwestować również w pojazdy spalinowe – mówił prezes POLREGIO Andrzej Pawłowski.

Prezes zarządu POLREGIO S.A. Andrzej Pawłowski (fot. PAP/Tytus Żmijewski)
Prezes zarządu POLREGIO S.A. Andrzej Pawłowski (fot. PAP/Tytus Żmijewski)

Zgodnie z wymaganiami zamówienia każdy skład ma pomieścić co najmniej 200 pasażerów, w tym 120 na miejscach siedzących. Pojazdy muszą mieć klimatyzację, monitoring, miejsce na rowery, odpowiednio przystosowaną toaletę oraz udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami.

Nie są to jeszcze parametry potwierdzone odbiorem gotowych jednostek. Takie warunki postawił dostawcy przewoźnik. Sam wiek pociągów nie wystarcza jednak, aby ocenić ich stan techniczny.

Podczas podpisania umowy Robert Karwasz, prezes Public Transport Service, przekonywał, że używane pojazdy mogą być rozwiązaniem korzystnym również finansowo.

Pojazdy używane stanowią dobrą alternatywę zarówno pod kątem komfortu podróży pasażera, terminu dostawy pojazdu, ekonomiki użytkowania, jak i jego ceny.

Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski (P) i prezes zarządu firmy  PTS Robert Karwasz (L) podczas konferencji prasowej w hali serwisowej na bocznicy SKM w Warszawie (fot. PAP/A.Zawada)
Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski (P) i prezes zarządu firmy PTS Robert Karwasz (L) podczas konferencji prasowej w hali serwisowej na bocznicy SKM w Warszawie (fot. PAP/A.Zawada)

Podobnie postąpiło PKP Intercity. W 2025 roku kupiło od niemieckiego Deutsche Bahn 50 używanych wagonów pasażerskich. W lutym 2026 roku wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak tłumaczył podczas posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury, że część wagonów ma ponad 40 lat, ale po zakupie mogą służyć jeszcze przez co najmniej 15 lat. Zapewniał, że kosztowały zaledwie 10–15 proc. ceny nowych.

Za 10-15 proc. wartości nowego wagonu kupiliśmy dobre i szybkie wagony, które pojeżdżą co najmniej jeszcze 15 lat – mówił Piotr Malepszak.

Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak (fot. PAP/Leszek Szymański)
Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak (fot. PAP/Leszek Szymański)

Na nowe wagony trzeba natomiast poczekać. PKP Intercity zamówiło 300 sztuk w poznańskiej fabryce FPS H. Cegielski, ale pierwsze nie dotarły w pierwotnie wyznaczonym terminie, czyli w lipcu 2026 roku. Producent zapowiedział przesunięcie dostaw, bo musi zmienić projekt wyposażenia. Mówił o tym w lutowej rozmowie z „Rynkiem Kolejowym” prezes zakładu Jerzy Woliński. 

Chcielibyśmy, aby był to drugi kwartał 2027 roku – mówił Jerzy Woliński.

To przykłady z rynku wagonów pasażerskich. Nie pozwalają ocenić ceny ani stanu technicznego pociągów spalinowych dla POLREGIO. Pokazują jednak, dlaczego przewoźnicy rozważają zakup używanego taboru, nawet wtedy gdy jednocześnie zamawiają nowe pojazdy.

POLREGIO kupuje też nowe pociągi w Polsce

Poseł Matecki zarzuca przewoźnikowi, że zamiast wspierać krajowy przemysł, kupuje używane składy za granicą. Tymczasem 5 sierpnia 2026 roku, ponad dwa miesiące przed podpisaniem umowy z PTS, POLREGIO zawarło kontrakt z bydgoską Pesą.

Podpisania umowy POLREGIO z Pesą 5 sierpnia 2026 roku (fot. PAP/Tytus Żmijewski)
Podpisania umowy POLREGIO z Pesą 5 sierpnia 2026 roku (fot. PAP/Tytus Żmijewski)

Polski producent ma dostarczyć sześć fabrycznie nowych elektrycznych zespołów trakcyjnych ELF 3.0. W umowie jest za nie cena: 214,8 mln zł netto. POLREGIO przewiduje, że to nie koniec i nie wyklucza dokupienia kolejnych 16 pojazdów. Jeśli przewoźnik skorzysta z tego prawa, wartość całego zamówienia może wynieść około miliarda złotych. Pierwsze składy mają wyjechać na tory w połowie 2029 roku.

W sierpniu prezes POLREGIO Andrzej Pawłowski mówił:

Dzisiejsza umowa to kolejny ważny krok w kierunku wzmocnienia i odmłodzenia floty POLREGIO. Pojazdy będą nowoczesne, ekologiczne i komfortowe, a pierwsi podróżni skorzystają z nich za niecałe trzy lata.

Przewoźnik zamawiał nowe polskie pociągi także wcześniej. W grudniu 2025 roku podpisał z Pesą umowę na cztery elektryczne jednostki ELF dla województwa świętokrzyskiego.  

Pierwsze pociągi mają trafić na tory w 2028 roku. Trudno więc zarzucać POLREGIO, że nie kupuje taboru od polskich producentów. Trzeba jednak pamiętać, że zamówione w Pesie składy elektryczne nie zastąpią spalinowych na trasach bez trakcji. Zresztą wśród pojazdów sprowadzanych z Włoch są także pociągi Pesa Atribo, wyprodukowane w Bydgoszczy. Wcześniej jeździły po włoskich torach, teraz mają wrócić do Polski.

Cena wyższa od planowanej

A czy zakup używanych pociągów za ponad pół miliarda złotych jest opłacalny?  

Według informacji Kolejowego Portalu, w przetargu wystartował tylko jeden oferent – Public Transport Service. Spółka zaproponowała 515 382 300 zł brutto, a POLREGIO przeznaczyło na całe zamówienie 480 930 000 zł. Oferta była zatem wyższa od planowanego budżetu o 34,45 mln zł, czyli około 7,2 proc. Mimo to przewoźnik zdecydował się podpisać umowę.

SprawdzamTo.pl zwróciło się do POLREGIO z pytaniami w tej sprawie. Poprosiliśmy także o podanie średniego wieku kupowanych pojazdów i przewidywanego okresu ich dalszej eksploatacji. Do czasu opublikowania tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wpis posła PiS opiera się więc na prawdziwej informacji o kosztownym zakupie używanego taboru. Pomija jednak zakres umowy, potrzeby przewoźnika oraz podpisane wcześniej kontrakty z polskim producentem. Określenie pociągów mianem „złomu” nie zostało poparte danymi o ich stanie technicznym. Bez szczegółowej kalkulacji nie można też przesądzić, czy POLREGIO przepłaciło.

Źródła

  1. Dariusz Matecki – wpis na platformie Facebook

  2. POLREGIO

  3. Kolejowy Portal

  4. Rynek Kolejowy, Jakub Rösler

  5. SprawdzamTo.pl

Nasi autorzy