Co napisał Tomasz Sakiewicz?
18 października Tomasz Sakiewicz zamieścił na platformie X wpis dotyczący zatrzymania Piotra W. i decyzji sądu, który nie zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie.
„Na podstawie policyjnych nagrań i zeznań świadków sąd ustalił, że funkcjonariusze policji napadli, pobili i omal nie pozbawili życia niewinnego człowieka” – napisał Sakiewicz.
Publicysta nie przedstawił tej oceny jako własnej opinii. Powołał się na ustalenia sądu, wskazując przy tym na dwa konkretne rodzaje dowodów: nagrania policyjne i zeznania świadków.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 16 października przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Funkcjonariusze podjęli interwencję wobec Piotra W. Jak wynika z relacji policji i opublikowanego przez nią nagrania, mężczyzna miał stawiać opór, odepchnąć policjantów i próbować uciec. Podczas dalszych wydarzeń rozbita została szyba w drzwiach jednego z budynków, a policjantka odniosła obrażenia.
Piotr W. usłyszał zarzuty dotyczące zmuszania funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenia ich nietykalności cielesnej. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Prokuratura wystąpiła następnie o jego miesięczne tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia odmówił 18 października uwzględnienia tego wniosku.
Co sąd napisał w uzasadnieniu?
Do uzasadnienia postanowienia dotarł Piotr Halicki z Onetu. Dziennikarz opublikował jego fragmenty 18 października. Sąd oparł swoją ocenę między innymi na zeznaniach pokrzywdzonych funkcjonariuszy oraz protokołach oględzin nagrań z ich kamer nasobnych. W uzasadnieniu wskazał, że materiał dowodowy „w dużym stopniu uprawdopodabnia” sprawstwo podejrzanego. Chodzi o przesłankę z art. 249 § 1 Kodeksu postępowania karnego.
Sędzia nie przesądziła, jak przebiegała interwencja przy Marszałkowskiej. Uznała, że zeznania policjantów trzeba jeszcze sprawdzić, zanim będzie można ocenić ich wiarygodność.
To istotna różnica wobec wpisu Sakiewicza. Prezes i redaktor naczelny Telewizji Republika przedstawił bowiem sądową odmowę aresztowania tak, jakby sędzia uznała Piotra W. za niewinną ofiarę napaści policjantów.
Co zdecydowało o zwolnieniu Piotra W.?
Według komunikatu Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w sprawie II Kp 2737/26 nie było podstaw, by obawiać się ucieczki podejrzanego lub prób utrudniania przez niego postępowania. Sędzia wzięła też pod uwagę, że Piotr W. nie był wcześniej karany. Uznała, że nawet jeśli zostanie skazany, może otrzymać karę w zawieszeniu lub łagodniejszą. Ten fragment uzasadnienia przytoczył Onet.
Piotr W. wyszedł więc na wolność bez dozoru policji i innych ograniczeń. Nadal pozostaje jednak podejrzanym w prowadzonym postępowaniu.
Co naprawdę ustalił sąd?
W uzasadnieniu cytowanym przez Onet nie ma potwierdzenia, by sędzia uznała Piotra W. za ofiarę przestępstwa popełnionego przez funkcjonariuszy. Sakiewicz przypisał jej zatem ustalenia, których nie potwierdzają ujawnione dotąd fragmenty dokumentu.
Sprawdzamto.pl zwróciło się do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o udostępnienie pełnego uzasadnienia postanowienia. Sąd odmówił, powołując się na tajemnicę postępowania przygotowawczego. Wyjaśnił jednocześnie, że dokument, w całości lub w części, może upublicznić wyłącznie prokurator. Z takim wnioskiem wystąpiliśmy również do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Do czasu publikacji artykułu prokuratura nie udostępniła nam uzasadnienia.
Dostępne źródła pokazują, że odmowa aresztowania została przedstawiona we wpisie jako sądowe potwierdzenie niewinności podejrzanego i winy policjantów. Takiego rozstrzygnięcia nie potwierdzają ujawnione fragmenty uzasadnienia.