„Dlaczego amerykański IRS zatrudnia 72 tysiące ludzi? Parę lat temu ponad sto tysięcy. Dali radę ściąć 30 tysięcy etatów. Ale dla porównania polska skarbówka zatrudnia sześćdziesiąt kilka tysięcy ludzi. Mamy dziesięć razy mniej mieszkańców niż Stany Zjednoczone. […] Chyba mamy trochę za dużo urzędników.
[…] Podobno rynek potrzebuje ludzi do pracy. No to może oni są w Polsce, tylko w urzędach. Może nie trzeba ich ściągać z Filipin, Indii, Pakistanu czy Etiopii? Może, może ściągnąć ich z urzędów? Niech zajmą się czymś pożytecznym.
To raz: ich jest tam za dużo. Dwa: zarabiają za dużo. To nie powinno być tak, że w sektorze publicznym ludzie, którzy nam utrudniają życie, zarabiają średnio więcej niż my w sektorze prywatnym”.
Kontrowersyjny prezydent Argentyny Javier Milei podczas kampanii prezydenckiej wykorzystywał charakterystyczny rekwizyt: czerwoną piłę łańcuchową z wygrawerowanym hasłem „Viva la libertad, carajo” (hiszp. „Niech żyje wolność, do cholery!”). Miała symbolizować radykalne cięcia wydatków państwowych i walkę z rozbudowaną biurokracją.
20 lutego 2025 r. Milei wręczył piłę Elonowi Muskowi podczas konferencji CPAC (Conservative Political Action Conference) pod Waszyngtonem. Musk uniósł ją nad głowę na scenie i określił mianem „piły łańcuchowej do biurokracji”, co miało nawiązywać do jego ówczesnej roli w amerykańskiej inicjatywie Department of Government Efficiency (DOGE).
Wywalić i co dalej?
Kariera Elona Muska w DOGE była krótka. Okazało się, że bezmyślne zwalnianie ludzi nie oznacza zwiększania efektywności administracji.
Jest to mniej więcej zgodne z tym, co mówi poseł Mentzen. Jednak „zwolnili” nie oznacza automatycznie „wykazali, że pracownicy byli zbędni”. Ta transformacja nie odbyła się bezkosztowo.
To, że instytucja działa po przeprowadzeniu tak radykalnego cięcia etatów, nie jest dowodem na to, że ci ludzie nie byli potrzebni, lecz na odporność amerykańskich instytucji publicznych.
Coroczny raport National Taxpayer Advocate ostrzegał przed problemami z obsługą podatników w 2026 r. Instytucja wskazuje na dwa zazębiające się problemy: redukcję personelu i zmianę prawa podatkowego.
– W każdym scenariuszu utracone wpływy znacznie przewyższają oszczędności – mówi portalowi sprawdzamto.pl dr Richard Prisinzano, dyrektor ds. analiz polityki publicznej w The Budget Lab przy Uniwersytecie Yale.
– Łącznie redukcje powodują utratę około 926 mld dolarów wpływów w ciągu 10 lat, przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów o około 66 mld dolarów w tym samym okresie. […] Nie dysponujemy danymi pozwalającymi ocenić, czy IRS utrzymał dotychczasowy poziom poboru podatków, ponieważ dane są publikowane z opóźnieniem, a zwolnienia rozpoczęły się dopiero w lutym 2025 r. Nasze analizy oraz inne badania naukowe wskazują, że w ostatecznym rozrachunku IRS będzie uzyskiwał niższe wpływy podatkowe – zwraca uwagę dr Richard Prisinzano.
Ogromna polska skarbówka
IRS i nasza skarbówka to nie są analogiczne instytucje. Mają inne cele i zadania oraz inną architekturę systemu. Porównanie ich zatrudnienia nie pozwala ocenić, ilu pracowników potrzebuje każda z nich.
Oprócz obsługi podatników i poboru podatków KAS zajmuje się m.in. poborem ceł, kontrolą obrotu towarowego, zwalczaniem przemytu i nielegalnego hazardu.
Tymczasem IRS, który według stanu na 18 grudnia 2025 r. zatrudniał 74 465 osób, jest federalną administracją podatkową, ale nie obejmuje całego amerykańskiego aparatu skarbowego. Zadania polskiej Krajowej Administracji Skarbowej w Stanach Zjednoczonych są rozdzielone między kilka struktur federalnych oraz administrację stanową i lokalną. IRS administruje podatkami federalnymi, ale poborem ceł i kontrolą celną zajmuje się U.S. Customs and Border Protection, natomiast federalną akcyzę od alkoholu i wyrobów tytoniowych obsługuje Alcohol and Tobacco Tax and Trade Bureau. Dochodzenia dotyczące przemytu i oszustw celnych prowadzi Homeland Security Investigations, pion Immigration and Customs Enforcement (ICE), a nielegalny obrót alkoholem i tytoniem zwalcza Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives (ATF). Dochodzeniem w sprawie przeterminowanych niepodatkowych należności federalnych zajmuje się Bureau of the Fiscal Service.
Poza IRS działają ponadto stanowe i lokalne organy podatkowe, a nadzór nad hazardem sprawują odrębne instytucje stanowe oraz organy właściwe dla ziem plemiennych. Instytucje te nie są pełnymi odpowiednikami KAS, jednak wykonują część należących do niej zadań. Porównanie całego personelu KAS wyłącznie z zatrudnieniem IRS pomija te różnice. Jednocześnie ocena przerostu zatrudnienia w różnych instytucjach wymaga bardziej złożonego myślenia niż zestawienie dwóch cyfr tylko dlatego, że instytucje pozornie wydają się być tym samym.
Przerost
Mentzen mówi o przeroście zatrudnienia w polskich instytucjach. Dane porównawcze na to nie wskazują. Polska nie wyróżnia się w Unii Europejskiej nadmiernie rozbudowaną administracją.
Wydatki na ogólne usługi publiczne są w Polsce niższe od średniej unijnej. Wynosiły 5,2 proc. PKB wobec 6,1 proc. w UE, natomiast zawarte w nich koszty zatrudnienia – wynagrodzenia i składki pracodawcy – odpowiadały 1,4 proc. PKB zarówno w Polsce, jak i w całej Unii. Słabiej wypada jakość działania państwa: we wskaźniku Government Effectiveness Banku Światowego Polska uzyskała w 2025 r. 68,6 pkt na 100, zajmując 20. miejsce w UE. Jednocześnie 68 proc. badanych było zadowolonych z usług administracyjnych, a dostępność cyfrowych usług publicznych dla obywateli oceniono na 83,9 pkt wobec 84,6 w UE.
Zestawienie pokazuje zatem zatrudnienie w urzędach w środku europejskiego peletonu. Nie można jednak pominąć problemów ze sprawnością państwa. Ocena, czy wynika to z niedofinansowania administracji państwa, czy wręcz przeciwnie – z przerostu zatrudnienia w polskich urzędach – wymaga większej liczby danych.
Urzędowi bogacze
Osoba w sektorze publicznym dostaje średnio brutto 9580,21 zł. Fakt, to więcej niż w sektorze prywatnym, gdzie średnia wypłata to 8486,08 zł. Mediana, lepsza do oceniania zarobków, wynosi kolejno 8397,14 zł w sektorze publicznym i 6672,87 zł w sektorze prywatnym.
Nie oznacza to jednak, że polscy urzędnicy opływają w luksusy. Sektor publiczny obejmuje obok urzędów także m.in. publiczne szkoły, szpitale i przedsiębiorstwa państwowe. Sama administracja również jest silnie zróżnicowana płacowo. W 2025 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie całkowite brutto w służbie cywilnej wynosiło 12 347 zł, ale w ministerstwach wraz z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów (KPRM) sięgało 15 928 zł, podczas gdy w powiatowej administracji zespolonej wynosiło 8067 zł. W 43,5 proc. urzędów objętych sprawozdaniem Szefa Służby Cywilnej średnia zarobków była niższa niż w gospodarce narodowej. Wynagrodzenie całkowite obejmuje przy tym dodatki, nagrody, trzynastki i inne świadczenia, a nie wyłącznie miesięczną pensję zasadniczą.
Urzędnicy to niejednorodna grupa, a zarobki bardzo się wahają, zależnie od miejsca pracy. Średnią zarobków w sektorze publicznym podnoszą np. lekarze albo wysoko postawieni pracownicy państwowych przedsiębiorstw.
Wypełnianie rynku
Sławomir Mentzen chce zwolnionymi urzędnikami zapełnić lukę na rynku pracy, którą obecnie agencje pracy wypełniają migrantami. Tyle że to czcze gadanie, niepoparte żadnymi wyliczeniami. Mentzen nie powiedział, ilu pracowników urzędów jest jego zdaniem zbędnych. Nie powiedział, jakie mają kwalifikacje i czy odpowiadają one zapotrzebowaniu rynku pracy.
Znaczenie mają też różnice geograficzne. W prognozie dla województwa opolskiego wskazano 36 deficytowych grup zawodowych, a dla świętokrzyskiego – dziewięć. Jednocześnie w kujawsko-pomorskim przewidywano nadwyżkę pracowników administracyjnych i biurowych. Zwolnienie pracownika biurowego w jednym regionie nie zapewnia więc obsadzenia stanowiska spawacza czy pielęgniarki w innym: konieczne mogą być zdobycie kwalifikacji, dojazdy lub przeprowadzka.
Jednocześnie wejście do zawodu deficytowego bywa trudne i czasochłonne, jak np. w przypadku lekarza czy pielęgniarki. Wejście do innych zawodów może być prostsze, jak np. do zawodu kierowcy tira, ale być może trochę szkoda kompetencji doświadczonego pracownika administracji państwowej na jeżdżenie w tę i z powrotem. Część pracowników administracji mogłaby znaleźć zatrudnienie w poszukiwanych zawodach, np. w księgowości, ale wymagałoby to dopasowania ich kompetencji i miejsca zamieszkania do konkretnych ofert. Sama redukcja etatów niczego w tym zakresie nie rozwiązuje.
Policja! Skarbówka nam dokucza
Sławomir Mentzen przedstawia skarbówkę i jej pracowników jako tych, którzy utrudniają nam życie. Lider Konfederacji mówi „nam”, mając zapewne na myśli przedsiębiorców. Takie przedstawianie urzędników jest jednak krzywdzące i niesprawiedliwe wobec pracowników administracji państwowej.
Jeśli spojrzymy z perspektywy jednego przedsiębiorcy, to możemy uznać, że ograniczanie możliwości jego działań, które miałyby omijać lub łamać prawo, obniża zarobki, a co za tym idzie – można by uznać, że „utrudnia życie”. Tylko że struktury administracji państwowej nie mogą patrzeć wyłącznie z perspektywy pojedynczego biznesmena. W Polsce jest niemal 3 mln przedsiębiorstw. Taki ogrom potrzebuje organu, który kontrolowałby zasady gry.
Sprawna administracja podatkowa jest niezbędna do pilnowania zasad gry rynkowej. Egzekwowanie podatków ogranicza przewagę konkurentów, którzy ich nie płacą.
Firma rozliczająca sprzedaż i zatrudnienie zgodnie z prawem może przegrywać cenowo z podmiotem ukrywającym obrót. Skuteczna kontrola takiego konkurenta służy legalnie działającemu przedsiębiorcy.
Chęć tworzenia nieskutecznie działających urzędów być może ułatwia lawirowanie w przepisach. Jednak z perspektywy rynku jako całości jest w oczywisty sposób szkodliwa.
Jednocześnie KAS nie jest wolna od problemów. Kontrole, żądania dokumentów, błędne rozstrzygnięcia i przewlekłe postępowania mogą powodować rzeczywiste szkody. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) dokumentowała podobne problemy w działającej wówczas administracji skarbowej, m.in. w raporcie dotyczącym przestrzegania praw podatników, opublikowanym w 2014 r.
Jednocześnie, jeśli chcemy, żeby procesy działały sprawnie i były wolne od opieszałości i błędów, muszą być oparte na skutecznie działającym systemie, w którym pracują wysokiej klasy specjaliści. Tego nie da się zrobić zwolnieniami i obniżaniem pensji. To samo tyczy się innych oszczędności na urzędach i procesach administracyjnych. Pozorny rabat państwa może stworzyć dużo gorsze warunki dla biznesu, a co za tym idzie – zmniejszyć wpływy i stworzyć gorszą koniunkturę do rozwoju.
Usprawnianie działania procesów państwowych i zmniejszanie liczby błędów jest wyzwaniem, na które w różny sposób odpowiadają różne strony sporu politycznego. Jednak sugestie rozwiązania problemu wyłącznie przez cięcia, bez wskazania, co w zamian, musimy uznać za manipulację.