„PŻB ma zniknąć”
Marek Gróbarczyk, poseł PiS i były minister gospodarki morskiej, opublikował 28 września wpis dotyczący Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Napisał, że przedsiębiorstwo działające od ponad 50 lat jest doprowadzane do likwidacji.
„Obciążenie PŻB milionami złotych kosztów ETS pogrążyło przedsiębiorstwo. Na koncie spółki powstało zadłużenie, które nieuregulowane do końca września najprawdopodobniej doprowadzi do całkowitej likwidacji przedsiębiorstwa” – stwierdził.
Polska Żegluga Bałtycka zalega miliony złotych za unijny system ETS. Na koncie spółki powstało zadłużenie, które nieuregulowane do końca września najprawdopodobniej doprowadzi do całkowitej likwidacji przedsiębiorstwa.
— Marek Gróbarczyk (@marekgrobarczyk) September 28, 2026
Firma działająca od ponad 50 lat na rynku promowym… pic.twitter.com/NbY4jmWbLD
Dodał, że kolejnym krokiem będzie złomowanie trzech promów. PŻB rzeczywiście jest w trudnej sytuacji finansowej.
PŻB ma problemy finansowe
14 maja sytuacją PŻB zajęła się sejmowa Komisja Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Tematem posiedzenia były m.in. problemy finansowe spółki i zagrożenie upadłością. W czasie obrad zobowiązania PŻB oszacowano na około 70 mln zł. Spółka miała kłopoty z płynnością i regulowaniem bieżących należności. Spadały też przewozy i przychody.
Po posiedzeniu komisja przyjęła dezyderat do ministra infrastruktury. Posłowie domagali się przedstawienia planu naprawczego dla PŻB oraz informacji o działaniach, które mają pozwolić spółce dalej funkcjonować.
Problemy finansowe, o których pisze Gróbarczyk, są więc faktem. Osobną sprawą jest ich związek z ETS i twierdzenie, że brak rozliczenia do końca września może oznaczać likwidację PŻB.
Skąd data 30 września
Ta data nie jest przypadkowa. Żegluga morska została objęta unijnym systemem ETS w 2024 r. Armatorzy muszą kupować i umarzać uprawnienia odpowiadające części emisji swoich statków.
Obowiązek wprowadzany jest stopniowo. W 2025 r. armatorzy musieli rozliczyć 40 proc. emisji objętych systemem za 2024 r. Do 30 września 2026 r. muszą umorzyć uprawnienia odpowiadające 70 proc. emisji za 2025 r. Od 2027 r. będzie to 100 proc.
PŻB tych kosztów nie ukrywa. Polferries dolicza do przewozów cargo osobną opłatę ETS. Od 1 września na trasie Świnoujście–Ystad lub Trelleborg wynosi ona 4,77 euro za każdy metr długości pojazdu, a na trasie Gdańsk–Karlshamn – 5,70 euro.
Gróbarczyk trafnie wskazuje więc zarówno na koszty ETS, jak i termin 30 września. Problemem jest przypisywany temu terminowi skutek.
Brak rozliczenia nie oznacza likwidacji
Sprawdziliśmy, co według przepisów dzieje się, jeśli armator nie umorzy do 30 września wymaganej liczby uprawnień.
Dyrektywa ETS przewiduje za to karę. Bazowa stawka to 100 euro za każdą tonę CO2, której nie pokryto uprawnieniami. Kwota jest waloryzowana. Firma nadal musi też uzupełnić brakujące uprawnienia. W przepisach nie ma natomiast zasady, zgodnie z którą 30 września mija termin, a brak rozliczenia oznacza likwidację przedsiębiorstwa. Taki skutek nie wynika z dyrektywy ETS.
Firma, która nie umorzy wymaganej liczby uprawnień, musi zapłacić karę za każdą tonę emisji, której nie pokryła uprawnieniami. Bazowa stawka zapisana w dyrektywie wynosi 100 euro za tonę i podlega waloryzacji. Na tym sprawa się nie kończy. Zapłacenie kary nie zwalnia przedsiębiorstwa z obowiązku rozliczenia brakujących uprawnień. Musi je uzupełnić przy kolejnym rozliczeniu. Te zasady dotyczą również przedsiębiorstw żeglugowych.
W przepisach nie ma natomiast mechanizmu, według którego brak rozliczenia do 30 września oznacza następnego dnia likwidację spółki. Nie znaleźliśmy też decyzji o rozpoczęciu likwidacji PŻB. Spółka pozostaje aktywna.
PŻB nadal pływa
Sytuacja finansowa przedsiębiorstwa jest poważna, ale dostępne informacje nie wskazują, żeby zapadła decyzja o jego likwidacji. Jeszcze 7 lipca Ministerstwo Infrastruktury informowało o uruchomieniu regularnego połączenia Gdańsk–Karlshamn w ramach POLSCA Baltic Ferries. Umowę z portem Karlshamn podpisała Polska Żegluga Bałtycka, właściciel marki Polferries.
POLSCA Baltic Ferries jest wspólną marką polskich armatorów. PŻB ma zachować własną podmiotowość, a Ministerstwo Infrastruktury informowało we wrześniu, że spółka ma w kolejnych latach nadal czarterować swoje promy i świadczyć usługi na rzecz POLSCA.
Wpis Gróbarczyka łączy więc kilka prawdziwych informacji z niepotwierdzonymi wnioskami. PŻB ma problemy finansowe, ETS oznacza dla armatorów dodatkowe koszty, a 30 września jest rzeczywistym terminem rozliczenia uprawnień. Z przepisów nie wynika jednak, że jego przekroczenie prowadzi do automatycznej likwidacji przedsiębiorstwa. Nie znaleźliśmy też potwierdzenia decyzji o likwidacji PŻB ani zapowiadanego przez Gróbarczyka złomowania trzech promów. Dlatego jego wpis oceniamy jako manipulację.
Wcześniej były Police
To nie pierwszy wpis Marka Gróbarczyka, w którym pojawia się zapowiedź likwidacji państwowej spółki. W czerwcu SprawdzamTo.pl sprawdzało jego słowa o Grupie Azoty Police. Były minister przekonywał wtedy, że spółka jest przygotowywana do likwidacji.
Problemem okazał się kontekst. Gróbarczyk powoływał się na raport giełdowy, ale pominął część informacji zawartych w tym samym dokumencie. Dlatego jego wpis oceniliśmy jako manipulację.