manipulacja

Zajączkowska-Hernik znów straszy. Tym razem ukraińskimi celnikami

Skrócenie kolejek na granicy czy zamach na suwerenność Polski? Wyjaśniamy, jak rutynowe rozmowy celne stały się dla posłanki Konfederacji narzędziem dezinformacji. 

Zajączkowska-Hernik znów straszy. Tym razem ukraińskimi celnikami
fot. PAP/Marek Delmanowicz, Facebook

W skrócie

– Polska i Ukraina rzeczywiście pracują nad umową dotyczącą wspólnej kontroli granicznej.

– Porozumienie ma stworzyć podstawy prawne m.in. do wykonywania określonych czynności przez ukraińskie służby graniczne i celne na terytorium Polski.

– Chodzi o wspólną kontrolę na przejściach granicznych, a nie swobodne działanie ukraińskich służb na terytorium całego kraju.

– Rozmowy dotyczą również sprawniejszej odprawy oraz funkcjonowania przejść w przypadku zagrożeń związanych z rosyjskimi atakami w pobliżu granicy.

– Umowa nie została jeszcze zawarta, dlatego jej ostateczny zakres nie jest znany.  

„Rządy Polski i Ukrainy przygotowują umowę, która umożliwi ukraińskim służbom granicznym i celnym działanie na terytorium Polski” – alarmuje europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. Jak pisze, dokument dotyczący wspólnej kontroli granicznej ma stworzyć podstawę prawną do działania ukraińskich funkcjonariuszy po polskiej stronie granicy. „Rząd Tuska jakoś się tym w Polsce nie chwali” – dodaje. 

Następnie europosłanka przechodzi od informacji o przygotowywanej umowie do kwestii bezpieczeństwa. „Nie wyobrażam sobie, żeby ukraińskie służby mogły z pełną swobodą działać na polskim terytorium” – pisze. Jako argumenty wymienia korupcję w Ukrainie, infiltrację przez rosyjski wywiad oraz twierdzi, że „Ukraina od dawna próbuje wciągnąć nas w wojnę z Rosją”. 

„Dlatego zaufanie do ukraińskich służb powinno być wybitnie ograniczone!” – podsumowuje polityczka. 

W jej wpisie prawdziwe informacje mieszają się jednak z przypuszczeniami i wnioskami, które nie wynikają z dostępnych informacji o przygotowywanym porozumieniu. Sprawdzamy więc krok po kroku, co rzeczywiście wiadomo o planowanej wspólnej kontroli granicznej. 

H2: Co jest faktem, a co dopowiedzeniem europosłanki

Zajączkowska-Hernik ma rację, gdy pisze, że Polska i Ukraina pracują nad umową dotyczącą wspólnej kontroli granicznej. Z dostępnych informacji wynika również, że porozumienie ma stworzyć podstawy prawne do wykonywania przez ukraińskich funkcjonariuszy określonych czynności po polskiej stronie granicy.

Nie oznacza to jednak, że ukraińskie służby otrzymają możliwość działania w Polsce „z pełną swobodą”. Rozmowy dotyczą wspólnej kontroli granicznej i celnej, czyli wykonywania procedur przez służby obu państw w jednym miejscu. Według ukraińskiej strony taki model funkcjonuje już na pięciu polsko-ukraińskich przejściach.

Podczas wrześniowego spotkania rozmawiano również o tym, jak mają działać przejścia w przypadku alarmu lub rosyjskiego ataku w pobliżu granicy oraz jak możliwie szybko przywracać odprawy po ustaniu zagrożenia.

Na tym etapie nie ma natomiast podstaw, by z projektu wspólnej kontroli wyciągać wniosek, że ukraińscy funkcjonariusze będą mogli prowadzić w Polsce nieograniczone działania operacyjne. Ostateczna treść porozumienia nie została jeszcze uzgodniona. 

„Rząd jakoś się tym nie chwali”? 

Ewa Zajączkowska-Hernik sugeruje, że rozmowy z Ukrainą odbywają się poza wiedzą polskiej opinii publicznej. „I dowiadujemy się o tym z ukraińskich mediów i ukraińskiego Ministerstwa Odbudowy, Infrastruktury i Transportu! [...] Rząd Tuska jakoś się tym w Polsce nie chwali” – napisała.

Rzeczywiście, informacja o wrześniowych rozmowach w sprawie przygotowywanej umowy została podana przez stronę ukraińską. Nie znaleźliśmy wcześniejszego komunikatu polskiego rządu, w którym przedstawiałby szczegóły tego konkretnego spotkania i prac nad porozumieniem. W tym zakresie zarzut europosłanki ma więc podstawy. 

Nie oznacza to jednak, że współpraca polskich i ukraińskich służb granicznych była ukrywana. W czerwcu 2026 r. Straż Graniczna informowała o spotkaniu przedstawicieli obu państw we Lwowie. Rozmawiano m.in. o ochronie wspólnego odcinka granicy, kontroli granicznej, wymianie informacji, działaniach operacyjnych oraz dalszej współpracy.

Kilka dni później Straż Graniczna opisywała także międzyresortową wizytację polsko-ukraińskich przejść z udziałem przedstawicieli MSWiA, Ministerstwa Infrastruktury i Ministerstwa Finansów. Jej tematami były m.in. zwiększenie przepustowości granicy, infrastruktura i usprawnienie odpraw.

Prawdziwa informacja, niepotwierdzone zagrożenia 

Polska i Ukraina rzeczywiście pracują nad porozumieniem dotyczącym wspólnej kontroli granicznej. Ma ono stworzyć podstawy prawne do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy po polskiej stronie granicy. Ostateczny zakres umowy nie został jednak jeszcze uzgodniony. 

Z dostępnych informacji nie wynika, że ukraińskie służby mają otrzymać możliwość swobodnego działania na terytorium Polski. Nie ma też dowodów przedstawionych przez Zajączkowską-Hernik, które łączyłyby przygotowywane rozwiązanie z rosyjską infiltracją czy destabilizacją Polski. 

Przeczytajcie też: Zakaz na brazylijskie mięso. Jak Zajączkowska-Hernik przypisała sobie cudzy sukces 

Źródła

  1. Komenda Główna Straży Granicznej

  2. Post europosłanki Zajączkowskiej-Hernik

  3. Polityka.co

  4. Nowiny Ukraińskie

  5. Nowiny FAKT

Nasi autorzy