– Zaczęliśmy wykorzystywać środki europejskie w ten sposób, by przyroda była naszym wsparciem. W związku z tym skierowaliśmy w tym roku 0,5 mld zł na projekty nawadniania, tworzenia takich stref, które wojsko nazywa strefami SLOW-GO albo NO-GO. To są takie obszary, w których (...) armia przeciwnika, gdyby miała się pojawić, ugrzęźnie, zatopią się pojazdy wojskowe. Coś takiego widzieliśmy na Litwie. Pojazd wojskowy – niestety NATO-wski – utonął w bagnie – tłumaczyła w RMF FM wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska.
Na pytanie, jak się robi bagna, odparła, że „to jest niestety proces”. „To może przy renaturyzacji, uwolnieniu jakiegoś cieku być kwestia kilku dni, ale częściej to są miesiące” – wyjaśniała.
To się jeszcze nie dzieje. Do końca września resort będzie gromadził projekty od samorządów, a dopiero po tym okresie zajmie się ich realizacją. Całość ma zająć jednak kilka miesięcy, a nie lata i może pochłonąć kwotę większą niż 500 mln zł, na co ministerstwo „jest przygotowane”. Efekty mają być widoczne w połowie przyszłego roku.
Zielińska wyśmiana
Wypowiedź Urszuli Zielińskiej spotkała się z żywą reakcją części odbiorców.
„Zrobimy z Polski bagno, żeby ruskie czołgi nie mogły przejechać – kadry tego rządu. Co do meritum, to naturalne bariery mają znaczenie podczas kampanii wojennych, ale już II wojna światowa pokazała, że armie potrafią sobie z tym dość dobrze radzić” – napisał na portalu X działacz Konfederacji z Płocka Marek Tucholski.
Zrobimy z Polski bagno, żeby ruskie czołgi nie mogły przejechać - kadry tego rządu.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) September 16, 2026
Co do meritum, to naturalne bariery mają znaczenie podczas kampanii wojennych, ale już II wojna światowa pokazała, że armie potrafią sobie z tym dość dobrze radzić. pic.twitter.com/HbnaygO7qH
„Dajcie pani Urszuli Sarze Zielińskiej 500 milionów złotych, a ona zrobi bagno. I ja jej wierzę” – ironizował Krzysztof Stanowski z Kanału Zero. Wpis dziennikarza wyświetlono blisko 400 tys. razy.
„Plan” wiceminister zyskał już nawet nieoficjalną nazwę – Bagno+.
Głosy przeciwne
Bezpośrednio do wpisu Stanowskiego odniósł się m.in. Marcin Najman, który za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości bywał zapraszany do programów publicystycznych w roli eksperta. Sportowiec zarzucił dziennikarzowi, z którym często się spiera w mediach społecznościowych, cynizm.
„Krzychu, ale Pani Urszula Zielińska powiedziała o tworzeniu warunków obronnych poprzez przyrodę. To samo mówi Wojsko Polskie. Ej, ale tak serio, czego Ty nie zrozumiałeś w tej wypowiedzi? Na serio nie rozumiesz, że jak na wschodniej granicy zrobisz torfowiska i bagna to obca armia będzie miała problem by się przez nie przedrzeć? To jest logicznie przecież” – podkreślił.
Krzychu, ale Pani Urszula Zielińska powiedziała o tworzeniu warunków obronnych poprzez przyrodę. To samo mówi Wojsko Polskie.
— Marcin Najman (@MarcinNajman) September 16, 2026
Ej, ale tak serio, czego Ty nie zrozumiałeś w tej wypowiedzi?
Na serio nie rozumiesz, że jak na wschodniej granicy zrobisz torfowiska i bagna to… https://t.co/CIvpArTGwO
Podobnie zareagował profil na portalu X o nazwie „This is Fine”.
„Niezwykle szkodliwy wpis (...). Naturalne bariery terenowe to może być niezwykle przydatne narzędzie w opóźnianiu natarcia przeciwnika. W 2022 roku rosyjski plan ataku na Kijów załamał się między innymi dlatego, że musiał zostać skanalizowany w kluczowych drogach i łatwiej było je dzięki temu rozbić. I to jest głos nie tylko MON-u, ale także Wojska, de facto więc KS wyśmiewa Sztab Generalny” – czytamy w poście.
To naprawdę takie głupie?
Zadanie ma być realizowane w ramach projektu „Tarcza Wschód”. „Powstał on w reakcji na rosyjską agresję na Ukrainę i korzysta z doświadczeń tej wojny, ale jest projektem pokojowym: ma odstraszyć potencjalnych agresorów, chronić żołnierzy i ludność cywilną, wspólnie z sojusznikami pokazać gotowość do obrony naszych granic”.
Projekt „zakłada budowę fortyfikacji i naturalnych przeszkód terenowych”.
„W ramach projektu powstaną zarówno rowy przeciwczołgowe jak i zapory m.in. żelbetonowe jeże. Mają one utrudnić, lub uniemożliwić, wjazd ciężkiego sprzętu. W przypadku podjęcia takiej próby przez wrogą armię, spowolnią komponent pancerny wystawiając go na ostrzał (np. z użyciem dronów czy artylerii). Dodatkowo planuje się poprawić studzienkowanie dróg, pogłębić rowy melioracyjne, a także wykorzystać naturalne warunki terenowe. Przemieszczenie się mają przeciwnikowi utrudnić nie tylko budowane zapory i umocnienia, ale także gęste lasy i bagna” – informował w 2024 roku Sztab Generalny.
W 2001 roku płk dr Robert Bojarski w pracy „Główne problemy działań operacyjnych” w rozdziale 1.4. dokładnie opisał, czym są i jakie walory może stanowić wykorzystanie naturalnych i sztucznych właściwości terenu.
„Do głównych przeszkód przy ocenie terenu zalicza się: lasy, rzeki, jeziora, kanały, bagna, wzniesienia terenowe, góry, urządzenia hydrotechniczne, drogi komunikacyjne, sieć kolejową, rejony zurbanizowane, obiekty przemysłowe, wyrobiska, kopalnie, ogrody, sady i parki” – pisał oficer Wojska Polskiego. Dodał, że obszary NO-GO są nieprzekraczalne, a SLOW-GO spowalniają przeciwnika z racji trudnej przekraczalności.
To pomoc, a nie całość działań
„Tarcza Wschód” to projekt międzyresortowy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska dokłada w nim swoją cegiełkę, ale to tylko jeden z elementów, a nie całość działań podejmowanych w ramach inwestycji w obronność kraju przed ewentualną agresją wroga.
Polska rzeczywiście przekazała część sprzętu wojskowego Ukrainie, w tym wysłużone czołgi oraz rakiety PAC-3 dla systemu Patriot, ale w tym samym czasie zakupiła też inne wyposażenie. Jak wykazał portal defence24.pl, nasz kraj ma obecnie 739 nowoczesnych czołgów, a do końca 2030 roku flota ma się zwiększyć do ponad 900 egzemplarzy.
Oczywiście łatwo można podważać i wyśmiewać „inwestycję w bagna”, bo przecież Rosja atakuje także z powietrza. Zagrożeniem są przede wszystkim drony i rakiety, a nie czołgi. Państwo musi być jednak gotowe na każdy wariant i w tym ma pomóc wykorzystanie terenu.
Osuszali, ale mają pomysł
Jest tylko jeden duży problem. Przez setki lat pokutowało przekonanie, że tereny podmokłe są utrapieniem i należy je osuszać. W związku z tym Polska straciła ponad 80 proc. wilgotnych obszarów i dziś boryka się z suszą hydrologiczną. Teraz wiemy już, że bagna i torfowiska to skarb. „Obecnie mokradła, bagna, torfowiska, wilgotne łąki i lasy zajmują około 14 proc. powierzchni kraju. To oznacza, że mokradła rozlewają się na około 43 tys. km kw., z czego na torfowiska przypada ponad 12 tys. km kw.” – napisano na stronie Lasów Państwowych w lutym 2026 roku.
Rząd obecnie przygotowuje „Strategię ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”. Projekt ma zostać przyjęty w III kwartale 2026 roku.
Na efekty trzeba będzie jednak poczekać znacznie dłużej niż kilka miesięcy – fakt, że prace się rozpoczną, nie oznacza, że bagno powstanie ot tak, w kilka miesięcy.
Z jednej strony mamy tu więc inwestycję w klimat i ekologię, z drugiej zaś w obronność. Bagno przed dronami czy rakietami nas nie ochroni, natomiast gdyby nie daj Boże przyszło bronić się także na lądzie, taka naturalna zapora będzie dla przeciwnika utrudnieniem. Pewnie nie do niepokonania, ale będzie wymuszała na wrogu podejmowanie spodziewanych kroków, np. zmiany kierunku czy tempa. I to na te cele MKiŚ chce przeznaczyć pół miliarda złotych.