„Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny” – miał powiedzieć prezydent Karol Nawrocki we Włodawie podczas uroczystości rocznicowych sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 r.
Przemowę głowy państwa na portalu X relacjonowała Kancelaria Prezydenta i to tam pojawił się taki cytat. Inne wpisy nie zyskały dużej popularności (po kilkanaście–kilkadziesiąt tysięcy), a ten jeden wyświetlono ponad 5 mln razy. W ponad 3 tys. komentarzy dominowały zdumienie, zaskoczenie, oburzenie.
„Jakie terytorium chce on oddawać”, „Rosji jeszcze u nas nie ma, a prezydent już jest gotów oddać terytorium”, „w rocznicę sowieckiej napaści. Nawet Kreml nie wymyśliłby lepszego nagłówka. Gratki” – czytamy w niektórych z nich.
Reakcja rządu
Rzekome słowa Karola Nawrockiego spotkały się z reakcją przedstawicieli rządu i premiera Donalda Tuska. Zarówno prezydent, jak i jego najbliższe otoczenie na bieżąco próbowało prostować słowa głowy państwa. Doszło do scysji pomiędzy najważniejszymi osobami w państwie za pośrednictwem mediów społecznościowych.
„Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium” – apelował prezes Rady Ministrów. Ten wpis wyświetlono ponad 3 mln razy.
Karol Nawrocki nie pozostał dłużny i odparł: „Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września... Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny”.
Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek odwołał się do Konstytucji RP. „Czytam o «oddawaniu terytorium» i profilaktycznie odkurzam art. 131 Konstytucji RP. Jeśli głowa państwa publicznie deklaruje gotowość oddania kawałka Polski, to obywatelom należy się jasność: czy to skrajna głupota, czy stan opisany w pkt 4 ustępu 2 tj. trwała niezdolność do sprawowania urzędu?” –
Art. 131 Konstytucji RP stanowi, że „jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie może przejściowo sprawować urzędu, zawiadamia o tym Marszałka Sejmu, który tymczasowo przejmuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej”. Ust. 2 pkt 4 dotyczy „uznania przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia, uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego”.
W odpowiedzi rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz nazwał go „kompletnym ignorantem”. „Nie zna Pan nie tylko prawa, ale także historii. Dziś 17 września – 87. rocznica sowieckiej napaści na Polskę. O tym jest ten wpis Panie Dyletancie” – wyjaśniał.
Głos zabrał też szef MON. „Zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego będziemy bronić, a nie co możemy oddać. Naszym obowiązkiem jest bronić każdego centymetra Polski” – zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz.
„On to naprawdę powiedział?”
Pytanie zasadne, ale odpowiedź brzmi: nie.
Pełne przemówienie Karola Nawrockiego wygłoszone 17 września 2026 r. na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Wojska Polskiego we Włodawie jest dostępne na stronie Video Parlament. Fragmenty wystąpienia można przeczytać na stronie internetowej prezydenta i BBN. Nie było w nim mowy o „oddawaniu”, lecz o „utraceniu” terytorium.
Fragment, który wzbudził kontrowersje, w ogóle nie odnosił się do bieżącej polityki i zagrożenia ze strony Rosji. Dotyczył wydarzeń sprzed 87 lat, co Nawrocki wyraźnie zaznaczył. Kluczowy jest zatem kontekst. Oto co naprawdę mówił prezydent. Prezentujemy dłuższy fragment, by dokładnie zrozumieć, co Karol Nawrocki miał do przekazania.
– 17 września 1939 r. (…) te marzenia o tym, że Polskę uda się obronić po wcześniejszym ataku Niemców, zostały (…) rozbite. Nie było takiej szansy, aby po 17 września 1939 r., gdy do jednego diabła – niemieckiego Hitlera, dołączył drugi diabeł – sowiecki Stalin. Te dwa diabły miały taki sam cel – Polska ma zostać zgnieciona, zniszczona, wymazana z mapy Europy i świata. (…) Żadne państwo pozostające samo w obliczu dwóch diabłów, dwóch gigantów, nie jest w stanie się obronić. Zostaliśmy sami, nasi sojusznicy nas zostawili i uderzyła w nas ze wschodu i z zachodu potężna siła dwóch tak podobnych do siebie systemów totalitarnych.
Różniły się tym – jak pisał gen. marszałek Edward Rydz-Śmigły – że Niemcy chcieli zabrać nam ciało, a Sowieci chcieli zabrać nam duszę. Jedni chcieli nas zniszczyć i zabić nasze ciało, inni chcieli sprawić, że przestaniemy być Polakami. A my tu jesteśmy. My tu stoimy. My kochamy Polskę. I mimo że ciało było tak bardzo obite i krwawiło po 17 września 1939 r. – to kolejna lekcja, którą niesie (ta data), to Franciszek Kleeberg bił się w Samodzielnej Grupie Operacyjnej „Polesie”, to bili się funkcjonariusze korpusu ochrony państwa pod Wytycznem, pod Szackiem, pod Kodziowcami. To jest Polska. Tak toczymy walki o wartości, które są dla nas ważne, a które ciężko zwyciężyć.
Hitler i Stalin pogubili się w jednym. Chcieli, żeby Polski nie było. Myśleli, że Polska zginie i przestanie istnieć. Chcieli zabrać jeden ciało, a drugi duszę. Ale zapomnieli o tym, że my Polacy jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium nawet na 123 lata, albo na 6 kolejnych lat. Ale jesteśmy narodem, który nigdy nie odda swojej duszy. Możemy stracić terytorium, a nigdy nie stracimy naszej ojczyzny – mówił Prezydent RP.
Post na X a realia
W niektórych późniejszych komentarzach pojawiało się nagranie prezentujące ten fragment wypowiedzi prezydenta, ale odbiór nadal był negatywny.
Tu szerszy fragment wypowiedzi prezydenta z kontekstem. Niezależnie od tego, co prezydent chciał przekazać, wypowiadanie takich słów jest skrajnie nieodpowiedzialne. Ale jeszcze bardziej nieodpowiedzialne jest to, że takie zdanie wisi od trzech godzin tu i
— Patryk Michalski (@patrykmichalski) September 17, 2026
było uwypuklone na… https://t.co/VS5pN3qA0s pic.twitter.com/VnYHODWNdo
Przestroga
Co z tego wynika? Badania pokazują, że użytkownicy mediów społecznościowych czytają nagłówek i to im wystarcza – nie szukają źródeł, nie pogłębiają wiedzy. Post na X działa w takim przypadku jak clickbait – uzyskujemy jakąś wiedzę, ale nie szukamy kontekstu. Robi tak nie tylko młodzież, ale jak pokazuje ten przykład również politycy i dziennikarze.
Oczywiście Kancelaria Prezydenta tym postem – mówiąc kolokwialnie – strzeliła sobie w kolano i naraziła się na uzasadniony atak. Trzeba przesłuchać całe nagranie, by zauważyć, że Karol Nawrocki takich słów nie wypowiedział. Pełne zdanie różniło się jednym, ale kluczowym słowem. Apel o skasowanie posta jest zasadny, natomiast nie sposób przypisać takich słów prezydentowi.
To może być przestrogą zarówno dla adminów zarządzających najważniejszymi profilami w kraju, jak i rządzących, by zachowywali większą ostrożność. W przeciwnym przypadku można narazić się na śmieszność.