Uciekinierom z krajów nadbałtyckich, którzy na Białorusi wzmacniają rosyjską propagandę, przyjrzało się skupiające dziennikarzy z państw nadbałtyckich centrum Re:baltica.
„Granice wolności”
„Analitycy” i „eksperci” do spraw państw nadbałtyckich stworzyli kanał „Grani svobody” („Granice Wolności”), który prężnie działa w mediach społecznościowych. Na YouTube obserwuje ich 30 tys. użytkowników, a ich rolki na różnych platformach osiągają po kilkaset tysięcy wyświetleń. Filmiki, które przyciągają największą uwagę obśmiewają i piętnują „rusofobiczną politykę” państw nadbałtyckich oraz ich wsparcie dla Ukrainy.
„Analitycy” to przede wszystkim rosyjskojęzyczni rzekomi „aktywiści na rzecz praw człowieka”, którzy po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę popadli w konflikt ze służbami bezpieczeństwa krajów, w których żyli po czym schronili się na Białorusi lub w Rosji – podaje Re:baltica.
„Bieda, nędza, rozkład”
Ktoś, kto uwierzyłby w propagandę „Granic Wolności”, musiałby stwierdzić, że Litwa, Łotwa i Estonia to jedne z najgorszych miejsc do życia na naszej planecie, w których panuje bieda, nędza i które wkrótce upadną.
Autorzy filmów podkreślają spadek demograficzny Łotwy i Litwy, niedobór lekarzy i nauczycieli, zadłużenie krajów i rzekomo rozpadającą się infrastrukturę.
Na przykład były łotewski europoseł Andrejs Mamikins, który uciekł do Rosji, twierdzi, że opieka zdrowotna na Łotwie praktycznie nie istnieje, podczas gdy państwo zawsze znajdzie pieniądze na leczenie ukraińskich żołnierzy.
W dalszej części tego samego filmu prowadzący dyskusję, białoruski politolog Aleksiej Bielajew mówi, że państwa bałtyckie zawsze mają wystarczająco dużo pieniędzy na wojnę i Ukrainę. Twierdzi, że są nawet gotowe zaciągać pożyczki i zadłużać się, aby sfinansować te priorytety.
Kiedy kozłem ofiarnym nie jest Ukraina, odpowiedzialność za rzekomo złe warunki życia zostaje przerzucona na Unię Europejską, niekompetencję i korupcję polityków. Kanał zestawia życie w krajach bałtyckich z wyidealizowanym obrazem czasów sowieckich i współczesnej Białorusi – opisują dziennikarze Re:baltici.
W tych propagandowych przekazach Litwa, Łotwa i Estonia są podżegaczami, którzy za wszelką cenę pchają siebie i cały Zachód do wojny z „pokojowo nastawionymi” Rosją i Białorusią.
Jednym z głównych tematów filmów Granic Wolności jest rusofobia i walka z językiem rosyjskim. Na przykład, w jednym z filmów Mamikins twierdzi, że Łotwa nakłada grzywny za mówienie po rosyjsku w transporcie publicznym, co jest całkowicie zmyślone – podobnie, jak inne tego typu przepisy na Łotwie i Litwie, które istnieją jedynie w jego propagandzie i o których dość często pisze.
Kanał nagłaśniał również „sensacyjne przypadki”, które rzekomo dowodzą upadku moralnego i zepsucia krajów bałtyckich.
Należą do nich m.in. reportaż o grupie na przedmieściach Rygi, która produkowała materiały pornograficzne z udziałem zwierząt, oraz film AI udostępniony przez radną miasta Rygi Liānę Langę (Sojusz Narodowy), na którym bokser bije migrantów batem.
W innym miejscu wyśmiewają wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej Kaję Kallas z powodu rzekomo obiecanych myśliwców dla Ukrainy, których jej kraj – Estonia rzekomo nie posiada, co również jest kłamstwem.
Kim są twórcy „Granic Wolności”?
Twarzą „Granic Wolności” jest Aleksiej Bielajew, który prowadzi większość dyskusji. To były dziekan Wydziału Dziennikarstwa Białoruskiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego i regularnie pojawia się w białoruskich mediach.
Inni goście-eksperci to Konstantins „Solomon” Rudakovs i Romans Samuļs, którzy uciekli z Łotwy na Białoruś i do niedawna produkowali treści dla kontrolowanej przez Białorusinów stacji radiowej Belarus. Sam Rudakov ma kanał na YouTube, który zebrał sześć razy więcej obserwujących niż „Granice Wolności”. Samuļs wcześniej zarządzał kanałem z 60 000 obserwujących, ale został on już usunięty.
Kolejnym uczestnikiem przedstawionym jako ekspert jest Sergejs Vasiļjevs, który uciekł do Rosji i jest członkiem grupy Bałtyccy Antyfaszyści. Utworzyli oni na Łotwie sieć informatorów, którzy przez długi czas dostarczali rosyjskim służbom wywiadowczym informacje o przemieszczaniu się sprzętu wojskowego, Ukraińców i zwolenników Ukrainy na Łotwie. Żona Vasiļjevsa, Iveta Balode, została oskarżona i tymczasowo aresztowana za zbieranie informacji wywiadowczych na Łotwie i przekazywanie ich rosyjskim służbom wywiadowczym.