manipulacja

Mentzen kontra świat sztuki

Sławomir Mentzen przedstawia rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów jako pomysł wypłacania emerytur „nierobom” i „beztalenciom”. Tyle że nie ma specjalnych emerytur ani nie ma worka pieniędzy dla „elit z Warszawy” – są jedynie dopłaty do składek dla twórców o niskich dochodach.

Mentzen kontra świat sztuki
fot. PAP/Łukasz Gągulski

Sławomir Mentzen zorganizował 27 maja 2026 roku w Łomży Q&A z serii „Zapytaj Mentzena” – format polegający na odpowiadaniu na pytania od publiczności.

Podczas spotkania poruszono temat nowego rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Prezes Nowej Nadziei i jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość okazał się nie być wielkim zwolennikiem zabezpieczeń socjalnych dla artystów. Wygłosił taką odpowiedź, którą następnie udostępnił w mediach społecznościowych:

„Moje stanowisko w sprawie tej ustawy, w sprawie tej ustawy o emeryturach dla artystów, jest skrajnie negatywne.

Nie wiem, czy państwo znają tę sprawę. (...) ta ustawa przeszła już przez rząd, (...), trafi do Sejmu. [Pani minister Cienkowska chce], żebyśmy wszyscy z własnych podatków płacili emerytury na artystów, którzy nie chcieli płacić składek na ZUS przez całe swoje życie.

W tej ustawie jest zapis, że jeżeli artysta wykazuje 6 tysięcy złotych dochodu lub mniej miesięcznie i nie płaci od tego składek, umowy o dzieło, to my wszyscy finansujemy mu jego emeryturę.

[Ci], którzy pracują za minimalną krajową, pracują na swoją emeryturę i na emeryturę artysty, któremu się albo nie chciało pracować, był beztalenciem, który nie potrafił sprzedać tej sztuki, którą tworzy.

Co więcej, musicie państwo wiedzieć, że artyści mają 50-procentowe koszty uzyskania przychodu. Czyli jeżeli artysta wykazuje 6 tysięcy, to znaczy, że zarabia 12 tysięcy. [Ci], którzy są na minimalnej krajowej (...) mają płacić na emerytury tych pseudoartystów zarabiających 12 tysięcy złotych miesięcznie.

To jest jawna niesprawiedliwość. To jest próba finansowania elit z naszych pieniędzy. My wszyscy mamy się składać na jakieś wynagrodzenia i emerytury elit z Warszawy, artystów z Warszawy, jakichś architektów, piosenkarzy, malarzy, nie wiadomo kogo.

To jest jawne złodziejstwo i nie wolno do tego dopuścić. [Jeśli są] takimi nierobami, (...) nie chce im się pracować, płacić składek, nie potrafią sprzedać tego, [co stworzyli], to niech się zajmą uczciwą pracą, a nie udawaniem jakichś artystów.

Jeżeli taki Jaś Kapela jest artystą, bo tworzy jakieś pseudowierszyki czy śpiewa jakieś obrzydliwe piosenki, [to] mamy za tę jego twórczość mu płacić emeryturę?!

I mam wielką [nadzieję], że jeżeli ten gniot przejdzie przez [Sejm], to prezydent Nawrocki go zawetuje”.

Evviva l’arte

Środowisko artystyczne w Polsce to mniej więcej 60 tysięcy osób. Zawodowo zajmują się tworzeniem muzyki, sztuk wizualnych, performatywnych, teatru, filmu, literatury, tańca oraz twórczości audiowizualnej i ludowej.

Jak informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, około 69 proc. artystów osiąga przychody poniżej średniej krajowej, a 30 proc. – poniżej minimalnego wynagrodzenia.

Jedynie 8,3 proc. pracuje na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony, natomiast 15,3 proc. pozostaje poza jakimkolwiek tytułem ubezpieczeniowym. Charakter tego zawodu sprawia, że trudno jest artystom wpisać się w reguły wymyślone dla pracowników etatowych.

„Rozumiemy specyfikę pracy twórczej i uznajemy ją za pełnoprawną formę pracy, wymagającą adekwatnych narzędzi ochrony” – podkreśliła w Sejmie Cienkowska.

To problem znany kolejnym polskim rządom. Potrzebę zmian sygnalizowały środowiska artystyczne podczas Ogólnopolskiej Konferencji Kultury (OKK) w latach 2017–2018. W maju 2021 r. MKiDN, zarządzane przez Piotra Glińskiego, przedstawiło i skierowało do konsultacji społecznych rządowy projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego.

„Chcemy ucywilizować opłakane warunki pracy artystów i włączyć ich w system ubezpieczeń społecznych” – mówiła wówczas PAP wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Wanda Zwinogrodzka.

To nie była ostatnia próba rozwiązania tego problemu w wykonaniu Zjednoczonej Prawicy. Pod koniec listopada 2023 r. do Sejmu wpłynął projekt ustawy o artystach zawodowych, który skierował premier Mateusz Morawiecki.

Problem był znany, a debata nad nim to nic nowego. Propozycja kontynuacji prac nad rozwiązaniami pojawiła się w „100 konkretach na 100 dni” Koalicji Obywatelskiej. Pierwotnie realizacją obietnicy zajęła się ministra kultury i dziedzictwa narodowego Hanna Wróblewska.

„Środowisku zależy przede wszystkim na tym, żeby to była ustawa nie tyle o statusie artysty zawodowego, co o włączeniu artystów w system ubezpieczeń społecznych” – powiedziała w wywiadzie dla PAP w maju 2024 r.

Ministra wyrażała oczekiwanie, by ta ustawa weszła w życie do końca roku 2024. Jesienią tego roku rozpoczęły się prace legislacyjne.

Po 896 dniach, 26 maja 2026 r., Rada Ministrów przyjęła projekt przygotowany przez kolejną szefową resortu kultury, Martę Cienkowską.

Artystyczna emerytura

Proponowana ustawa wprowadza status artysty zawodowego. Ma on być przyznawany przez Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, które powstanie z obecnego Centrum Edukacji Artystycznej, osobom zawodowo zajmującym się działalnością artystyczną i posiadającym udokumentowany dorobek twórczy. Status będzie przyznawany na 5 lat, z możliwością przedłużenia do 8 lat.

Najważniejszym elementem projektu ustawy jest mechanizm dopłat do składek skierowany do artystów o dochodach poniżej określonego progu. Środki nie trafią do kieszeni artystów, tylko prosto do ZUS, gdzie zostaną zewidencjonowane na kontach. Nie pozwolą osiągnąć jakichś niebotycznych emerytur, uzupełnią jedynie składki do poziomu odpowiadającego minimalnemu wynagrodzeniu. Mają one objąć tych artystów, których średnie miesięczne przychody w ciągu ostatnich trzech lat nie były wyższe niż 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, tj. ok. 68 tys. zł rocznie brutto.

Prawo do dopłaty nie będzie bezterminowe. Trzeba będzie o nie występować co roku, poświadczając, że spełniło się warunki, przede wszystkim wysokość dochodu, ale także fakt wykonywania pracy artystycznej. Dopłata będzie przysługiwać do czasu osiągnięcia zarobków pozwalających na samodzielne opłacanie składek.

Nie tylko dochody z tej branży będą brane pod uwagę. Artysta zarabiający przykładowo 2,5 tys. złotych z pracy artystycznej i 4 tys. z wynajmu mieszkania po babci nie będzie kwalifikował się do dopłat. Zresztą zupełnie tak jak wymienione przez Sławomira Mentzena „elity”. Chyba że uznajemy za elity ludzi zarabiających porównywalnie do średnich zarobków, mając oczywiście pełen szacunek do tych zawodów i osób je wykonujących – sprzedawców lub magazynierów. Elitaryzm oznacza w tej sytuacji chyba tylko możliwość zobaczenia swojej pracy w druku lub przesłuchania własnej piosenki, co bezsprzecznie może być przyjemne, ale trudno się tym najeść.

Mentzen wskazuje, że tak naprawdę nie dotyczy to ludzi zarabiających 6 tys. zł, a osób, które ze względu na specyfikę zawodu artysty mogą deklarować 50 proc. kosztów uzyskania przychodu. Jak czytamy na stronie Ministerstwa Finansów, to możliwe: do przychodów z praw autorskich i pokrewnych można zastosować zasadę 50 proc. kosztów uzyskania przychodu. Działa to w określonych przypadkach, m.in. przy działalności twórczej, artystycznej, publicystycznej i tak dalej. Oznacza to, że podatkowy dochód może być niższy niż przychód, ale nie jest to zasada obejmująca automatycznie każdy zarobek artysty. Dodatkowo łączna wartość 50 proc. kosztów nie może przekroczyć 120 tys. zł rocznie.

To,  że praca jest twórcza, nie oznacza, że wymaga tylko kawałka serwetki i ołówka. Tworząc dzieło, często potrzeba drogiego sprzętu, studia lub pracowni, materiałów, dojazdów, prowizji dla pośredników, wynajmu sali, składek. Możliwość zadeklarowania 50 proc. kosztów uzyskania przychodu nie dowodzi, że artysta „nie ponosi kosztów” i na koniec miesiąca ma 12 tys. zł wolnej gotówki.

Mentzen przedstawia to też tak, jakby każdy artysta był objęty automatyczną ulgą podatkową polegającą na deklarowaniu tylko połowy zarobków. Ministerstwo Finansów wymienia konkretne rodzaje działalności, do których można stosować tę preferencję. Przykładowo, muzyk sprzedaje kompozycję swojego utworu i przenosi prawa autorskie, dostaje za to 8 tys. zł honorarium. Ten sam muzyk w tym samym miesiącu prowadzi kurs gry na gitarze w miejskim domu kultury i dostaje za to 3 tys. zł. Łącznie jego przychód wynosi 11 tys. zł, ale nie oznacza to, że może zadeklarować dochód w wysokości 5,5 tys. zł i załapać się na dopłatę do emerytury. Oznacza to, że co do pieniędzy z honorarium za prawa autorskie deklaruje dochód w wysokości 4 tys. zł, a kurs gry na gitarze liczy się już normalnie, jak każdy inny zarobek. Oznacza to, że w tej sytuacji nie kwalifikuje się do dopłaty.

Niech żyje kultura podwórkowa

Ta wypowiedź Mentzena, jak i inne posty z portalu X (dawniej Twitter), bazują na budowaniu antagonizmu między ludźmi pracy a artystami, którzy tworzą sztukę, która nie jest masowa.

„Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce, jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki. Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada. STOP finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!”.

Takie przedstawienie sytuacji, dla osób które nie wczytały się w treść ustawy i regulowane przez nią kwestie, sugeruje istnienie świata, w którym najbogatsi artyści mieliby dostawać specjalną emeryturę, za którą wszyscy zapłacimy.

Sztuka – zdaniem Mentzena – powinna być wyłącznie komercyjna, a wsparcie państwowe to żerowanie na ludziach pracy.

Prezes tworzy fałszywy antagonizm między ludźmi pracy a artystami, uznając w domyśle, że artyści nie pracują.

Jednocześnie warto dodać, że projekt nie zapewnia pełnych zabezpieczeń socjalnych artystom – pozwala jedynie tym w najtrudniejszej sytuacji wejść do systemu ubezpieczeń społecznych.

Granie wrogością i budowanie gniewu wobec środowisk twórców kultury to niebezpieczna gra. Przecież sztuka niekomercyjna to nasze soft power i metoda budowania pozycji międzynarodowej w różnych sektorach, szczególnie tych z zakresu sztuki wysokiej, jak i sztuki ludowej i tradycyjnej.

Dostosowanie systemu emerytalnego do warunków pracy artystów ma znaczenie, ponieważ osoby te pełnią ważną społecznie funkcję. Jednocześnie nie jest to rozwiązanie ani szczególnie kosztowne, ani masowe. Według Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z projektu dopłat skorzysta ok. 20 tys. osób. To mniej niż połowa mieszkańców liczącej blisko 60 tys. mieszkańców Łomży, w której przemawiał Sławomir Mentzen.

Koszty w pierwszym pełnym roku funkcjonowania, czyli w 2027, oszacowano na 320–380 mln zł. To kwota porównywalna z kosztami utrzymania Kancelarii Prezydenta RP – jej budżet na 2026 r. zaplanowano na ok. 325,5 mln zł. Jednak nawet jeśli uznamy, że sztuka nie ma znaczenia, to – jak mówi dla WP Robert Gulaczyk, aktor i działacz związkowy –:

„Artysta bez ubezpieczenia w wieku 70 lat nie zniknie. Trafi na bezpłatną opiekę zdrowotną jako osoba nieubezpieczona, na pomoc społeczną. Państwo zapłaci tak czy inaczej – tylko że później, więcej i w znacznie gorszych okolicznościach”.

Czara goryczy

Michał Wawer, poseł Konfederacji, poinformował, że przyjęcie przez rząd projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny „przelało czarę goryczy” członków tego ugrupowania wobec ministry Cienkowskiej. Dopłaty do emerytur, pozwalające na osiągnięcie oskładkowania jak przy płacy minimalnej, są zdaniem posła sprzyjaniem „grupie interesów uzależnionej od państwowej kroplówki”. Jako symbol środowiska artystów w Polsce, miałby być uznany popularny skandalista, poeta, zawodnik gal freak fightowych i redaktor wydawnictwa „Krytyki Politycznej” Jaś Kapela.

Teraz posłowie Konfederacji zaczynają szukać towarzyszy do wspólnego dzieła: wniosku o wotum nieufności wobec ministry kultury. Będą musieli jednak przekonać parlamentarzystów z innych ugrupowań, ponieważ wniosek o wotum nieufności wobec ministra musi mieć poparcie co najmniej 69 posłów, podczas gdy klub Konfederacji liczy ich zaledwie 16.

Źródła

  1. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów / gov.pl
  2. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego / gov.pl
  3. Ministerstwo Finansów / podatki.gov.pl
  4. Internetowy System Aktów Prawnych / ISAP Sejmu RP
  5. Money.pl
  6. Business Insider Polska
  7. Wirtualne Media
  8. Bankier.pl
  9. Polska Agencja Prasowa / PAP
  10. Wirtualna Polska / WP.pl
  11. Polsat News / polsatnews.pl

Nasi autorzy