Mundial AI – pisaliśmy jeszcze przed finałowym starciem Hiszpanii z Argentyną. Wygenerowane filmiki, zdjęcia czy sfabrykowane wypowiedzi piłkarzy oraz trenerów, a nawet informacje mające wyglądać jak prawdziwe zyskiwały milionowe zasięgi. Po decydującym spotkaniu internetowi twórcy również dali „popis” kreatywności.
Yamal nie podał ręki Trumpowi?
Bohaterem finału mistrzostw świata został były już klubowy kolega Roberta Lewandowskiego z FC Barcelony, Ferran Torres, który w dogrywce zapewnił Hiszpanii drugi w historii złoty medal najważniejszej piłkarskiej imprezy globu. Ale to nie jego „wzięto na tapetę”, lecz innego gracza „Dumy Katalonii” Lamine’a Yamala. Część z wygenerowanych zdjęć czy nagrań to po prostu memy, inne zaś to celowe działania mające prezentować np. rzekome poglądy polityczne 19-latka.
Furorę zrobiło nagranie z dekoracji medalowej. Wchodzący na podium po swoją nagrodę Yamal najpierw serdecznie przywitał się z prezydentem FIFA Giannim Infantino, a następnie… nie podał ręki Donaldowi Trumpowi, który uczestniczył w ceremonii jako głowa państwa gospodarza finałowego meczu.
„Lamine Yamal bez szacunku do Donalda Trumpa przed kamerą” – napisano na jednym z profili na portalu X. „Szacunek dla Yamala za odrzucenie uścisku dłoni Trumpa. Kilku zawodników zignorowało intruza i zbrodniarza wojennego podczas ceremonii wręczenia medali mistrzostw świata” – zaznaczył ktoś inny.
Nagranie dołączone do obu postów było jednak ucięte. W rzeczywistości gwiazdor „Blaugrany” najpierw nie trafił w dłoń Trumpa, ale po chwili panowie wymienili się uściskiem. Następnie to właśnie prezydent USA zawiesił młodemu Hiszpanowi złoty krążek na szyi.
Ignore your problems the way Lamine Yamal ignores Trump. pic.twitter.com/wtNZzUcRS6
— Noah (@NoahKingJr) July 20, 2026
Część internautów próbowała wykorzystać inne prawdziwe zdarzenie do siania dezinformacji. W maju 2026 roku podczas mistrzowskiej fety Barcelony Lamine Yamal „paradował” z palestyńską flagą, okazując wsparcie regionowi od lat walczącemu z Izraelem. Po finale mundialu w mediach społecznościowych pokazano podobne zdjęcie – Lamine’a obwieszonego palestyńską flagą z pucharem w dłoni. Obraz został jednak wygenerowany przez AI.
Free Palestine ! 🇵🇸❤️🇵🇸❤️ gracias Yamal ! pic.twitter.com/mP26ooipl3
— Yassin LFI φ🔻 | Militant pour la 6e République (@Insoumisdu69) July 20, 2026
Przykładem mema może być krótkie nagranie, na którym Lamine Yamal kąpie zapłakanego Lionela Messiego. To oczywiste nawiązanie do sesji z 2007 roku. Wówczas 20-letni Argentyńczyk kąpał pięciomiesięcznego Hiszpana, a to wszystko w ramach sesji zdjęciowej do charytatywnego kalendarza.
Yamal returned the favour😂😂😂
— CYRIACUS YANITED (@cyriacusyanited) July 19, 2026
Yamal wash messi
Argentina 0 v Spain 1 pic.twitter.com/cK68YpxINO
Fałszywe wypowiedzi piłkarzy
W trakcie spotkania kamery uchwyciły Lionela Messiego, jak zwrócił się do sędziego Slavko Vincicia z sugestią, że Marc Cucurella zasłonił usta dłonią i „rzucił” w kierunku kapitana „Albicelestes” kilka nieparlamentarnych słów. Tak przynajmniej można było „wyczytać” z gestów Argentyńczyka i jego kolegi z kadry Enzo Fernandeza. Za takie zachowanie Hiszpan powinien dostać czerwoną kartkę. To prawda, natomiast fałszywa jest pojawiająca się w socjalach wypowiedź nowego lewego obrońcy Realu Madryt.
– Po prostu mówiłem mu, że jego koledzy z drużyny byli zbyt agresywni. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że moja ręka jest blisko ust — natychmiast ją odsunąłem. Nie musiał tak robić. To było dziecinne – miał powiedzieć Cucurella. Takie słowa jednak nie padły – nie ma ich w transkrypcjach wywiadów, nie zostały też wypowiedziane na konferencji czy odnotowane przez poważne media.
🚨 Marc Cucurella responds after Messi tried to get him sent off for covering his mouth
— B9 (@Boluwatiiffee) July 20, 2026
🎙️ Reporter: “Marc, what happened in that exchange with Lionel Messi?”
🗣️ Cucurella: “I was just telling him his teammates were being too aggressive. I didn’t even realize my hand was near my… pic.twitter.com/FJJn30h4FY
Po ostatnim gwizdku doszło do przepychanki na boisku. Leandro Paredes rzucił się do szyi Ericowi Garcii, a później Gaviemu, powalając go na murawę. Według krążących wieści reprezentant ustępującego mistrza świata miał zostać sprowokowany przez gracza Barcelony.
– Tym razem Infantino nie odebrał telefonu? – miał powiedzieć pomocnik „La Roja”, nawiązując do powszechnej, choć niepotwierdzonej informacji, jakoby FIFA ustawiła turniej pod zwycięstwo Argentyny. To fałsz. Gavi nie zdradził, czy i coś w ogóle powiedział do Paredesa. Zdjęcie dołączone do posta źródłowego pochodzi z konferencji prasowej przed pierwszym meczem Hiszpanii na MŚ z Arabią Saudyjską.
🎙️🗣️ Reporter:Gavi, « qu'as-tu dit à Paredes pour le mettre dans un tel état de fureur ? »
— Bluetoof🇩🇿🇩🇿 (@Bluetoof75) July 20, 2026
🇪🇸🗣️ Gavi: “Je lui ai simplement demandé 'Infantino n'a pas répondu à tes appels cette fois ?
🇪🇸🗣️ Gavi: « Que le football avait enfin vaincu la corruption. » pic.twitter.com/X49LGABmLx
Na celownik wzięto też szkoleniowca ekipy z Półwyspu Iberyjskiego. Luis de la Fuente miał narzekać na VAR i sędziego. – Nigdy nie widziałem większego rabunku niż podczas tego spotkania. Wyglądało to, jakby sędzia robił wszystko, by Argentyna i Messi wygrali ten mundial – napisano w poście, który dotarł do 500 tys. odbiorców. Wpis również jest fałszywy.
Prawdą natomiast jest, że spotkanie było brutalne. Argentyńczycy nie przebierali w środkach i raz po raz „wycinali” rywali „równo z murawą”. Sędzia był jednak łaskawy – pokazał „tylko” pięć żółtych kartek i przed dogrywką wyrzucił z boiska Enzo Fernandeza.
Błękitne fajerwerki?
„Wygrała Hiszpania, ale fajerwerki były przygotowane dla kogoś innego” – napisano w jednym z postów na X. Dodano zdjęcie z pokazu sztucznych ogni, rzekomo w barwach narodowych Argentyny – błękitnym i białym.
To tylko złudzenie optyczne. Portal verifica.efe.com przeanalizował różne ujęcia tego samego momentu i wykazał, że rozpowszechniane nagranie było rejestrowane przez kamerę (lub telefon) z telewizora, co spowodowało wyostrzenie barw. W rzeczywistości fajerwerki były białe.
Durante el festejo de España, un detalle en los fuegos artificiales desató todo un debate en redes. 🎆👀
— Imagen Poblana (@ImagenPoblana) July 20, 2026
Miles de usuarios aseguran que, por unos segundos, el humo se pintó de blanco y azul, los colores de Argentina, y eso revivió la teoría de que la FIFA quería ver campeona a… pic.twitter.com/HNlU4j70lC
Argentyna będzie protestować?
„AFA (Argentyński Związek Piłki Nożnej – red.) rozważa podjęcie kroków prawnych w związku z kampanią dezinformacyjną wymierzoną w Argentynę i jej zawodników podczas Mistrzostw Świata. Mogą pojawić się pozwy o zniesławienie, które skupią się na fałszywych oskarżeniach, zmanipulowanych lub niezweryfikowanych obrazach oraz zarzutach wysuniętych bez dowodów” – przekonuje profil „The Touchaline”. „Federacja pójdzie va banque. Weźmie na cel nie tylko duże media, ale także konta na X, IG i wielu innych platformach. Zespół prawny AFA zbiera dowody, posty i inne materiały” – dodaje.
W poście znajduje się odniesienie do portalu lanacion.com.ar. Na stronie internetowej znajdziemy duży materiał o rosnącej skali „nękania Argentyńczyków”, która miała się nasilić w mediach społecznościowych po finale mundialu. Autor powołuje się na badania absolwentki stosunków międzynarodowych Maríę de los Ángeles Lasa, która przeanalizowała blisko 40 tys. wpisów opublikowanych w trakcie mistrzostw świata, a później podzieliła je na pięć kategorii. Tylko jedna narracja była stricte sportowa i dotyczyła tezy o ustawieniu mundialu pod „Albicelestes”. W artykule nie pada ani jedna sugestia o możliwym proteście ze strony AFA.
🚨🇦🇷 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: AFA is considering taking LEGAL ACTION over the misinformation campaign against Argentina and their players during the World Cup.
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) July 21, 2026
There could be defamation lawsuits that would focus on false allegations, manipulated or unverified images, and accusations… pic.twitter.com/iT6lRKSAcj
Sztuczna inteligencja była nieodłącznym elementem tego mundialu, a fake newsy niekiedy bawiły, a innym razem wywoływały zdumienie i niedowierzanie. Za cztery lata zapewne nie będzie inaczej – nie uciekniemy od AI. Niewiadomą jest tylko skala zjawiska.