Dom kłamstw. Jak Donald Trump uczynił deznformację narzędziem polityki

Kłamstwa o migrantach, manipulacje dotyczące Ukrainy, fałszywe informacje o autyzmie czy generowane przez AI materiały publikowane przez Biały Dom. Administracja Donalda Trumpa coraz częściej wykorzystuje dezinformację jako narzędzie prowadzenia polityki.

Dom kłamstw. Jak Donald Trump uczynił deznformację narzędziem polityki

Po pierwszym roku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, fact-checkingowa redakcja PolitiFact przeanalizowała jego wypowiedzi pod kątem ich zgodności z prawdą. 58 proc. z nich okazała się fałszywa, 30 proc. była półprawdą lub informacją zawierającą element prawdy, lecz ignorującą istotne fakty. Zaledwie 10 proc. wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych była prawdziwa.  

Od fake newsów do polityki państwa

Donald Trump otacza się ludźmi, którzy powtarzają teorie spiskowe i słyną z wygłaszania kontrowersyjnych, często sprzecznych z naukową wiedzą, opinii. Sam prezydent USA nie stroni od posługiwania się kłamstwami, półprawdami i manipulacjami.

Biały Dom pod rządami administracji prezydenta Trumpa stał się domem dezinformacji. Kłamie prezydent, kłamią jego doradcy i przedstawiciele rządu. 

Trump kontra autyzm

Donald Trump i jego minister zdrowia Robert F. Kennedy Jr. zapowiedzieli, że ujawnią przyczyny autyzmu. Przyczyną neurorozwojowej odmienności okazała się bardzo popularna substancja – paracatemol. Prezydent stwierdził, że winne autyzmowi dzieci są matki, które decydują się na branie środków przeciwbólowych w ciąży.  

Trump dokonał daleko idącego uproszczenia, co w rozmowie z portalem Medonet wyjaśniła konsultant krajowa w dziedzinie ginekologii i położnictwa, kierownik Kliniki Rozrodczości i Katedry Medycyny Perinatalnej, Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu prof. zw. dr hab. Ewa Wender-Ożegowska. 

Jak stwierdziła, „oświadczenie prezydenta Donalda Trumpa nie jest oparte na jednoznacznych dowodach naukowych i bardzo tę zależność upraszcza. Natomiast musimy pamiętać, żeby ciężarne żadnego leku nie brały bez wyraźnego uzasadnienia, w minimalnej skutecznej dawce i pod kontrolą lekarza”.  

Środowisko medyczne przypomina, że autyzm nie wynika z jednego czynnika, lecz złożonej kombinacji uwarunkowań genetycznych i środowiskowych. Wśród potencjalnych elementów wymienia się m.in. wiek rodziców, narażenie płodu na zanieczyszczenia powietrza, komplikacje okołoporodowe czy niski poziom tlenu przy narodzinach.

Organizacje pacjenckie, jak Autism Speaks, dodają, że wzrost liczby diagnoz wynika przede wszystkim z większej świadomości społecznej i zmienionych kryteriów diagnostycznych, które pozwalają wcześniej i częściej wykrywać zaburzenia.

Migranci jedzą psy i koty

Podczas kampanii prezydenckiej w 2024 r. Donald Trump uczynił migrację jednym z głównych tematów swojej kampanii, wielokrotnie posługując się dehumanizującym językiem wobec migrantów. Twierdził m.in., że „imigranci przywożą do Ameryki złe geny”, a administracja Joe Bidena i Kamali Harris wpuściła do kraju „morderców” oraz osoby z zakładów psychiatrycznych. Agencja AFP przypominała również jego wcześniejsze wypowiedzi o migrantach „zatruwających krew” Ameryki.

Jednym z najbardziej znanych fake newsów rozpowszechnianych przez Trumpa była wypowiedź z debaty z Kamalą Harris, podczas której stwierdził, że haitańscy migranci w Springfield jedzą psy i koty. Informację natychmiast zdementowały władze miasta, jednak wypowiedź obiegła cały świat, stając się symbolem kampanii opartej na sensacyjnych i nieprawdziwych przekazach.

Choć twierdzenie wywołało falę memów i żartów, pokazało również sposób, w jaki Trump buduje narrację wokół migracji – wykorzystując dezinformację i odczłowieczający język wobec cudzoziemców.

Do utrwalania takich przekazów przyczyniają się także osoby z najbliższego otoczenia prezydenta. Jedną z najbardziej wpływowych jest Laura Loomer – skrajnie prawicowa influencerka i ikona ruchu MAGA, której media przypisują znaczący wpływ na decyzje personalne Trumpa. Loomer od lat promuje teorie spiskowe, m.in. twierdziła, że zamachy z 11 września były „wewnętrzną robotą”. W przeszłości pracowała dla skrajnie prawicowej grupy Project Veritas, a w mediach społecznościowych regularnie publikuje rasistowskie i antyislamskie treści. Swego czasy zawyżyła liczbę nielegalnych migrantów w USA niemal sześciokrotnie, a później sugerowała, że należy „rzucić ich na pożarcie aligatorom”.

 

To właśnie Loomer media przypisywały podpowiedzenie Trumpowi fałszywej historii o migrantach w Springfield. Sam prezydent określa ją jako „bardzo dobrą patriotkę” i „bardzo silną osobę”, co pokazuje, jak duży wpływ na otoczenie Białego Domu mają osoby od lat rozpowszechniające teorie spiskowe i dezinformację. 

Trump powielał rosyjską dezinformację

We wpisie w mediach społecznościowych z 18 lutego 2025 r. Donald Trump nazwał Wołodymyra Zełenskiego „dyktatorem”, którego popiera 4 proc. ukraińskiego społeczeństwa.  

Polityk powielił w ten sposób rosyjską propagandę, mającą na celu zdyskredytowanie prezydenta Ukrainy jako tego, który nie posiada demokratycznej legitymacji do rządzenia krajem.  

Twierdzenia Trumpa mijają się z prawdą i stoją w sprzeczności z badaniami. Faktem jest, że od początku wojny zaufanie do Zełenskiego spada, ale nie do poziomu poniżej 50 proc. 

Walka Trumpa z wiatrakami

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Donald Trump zaatakował także europejską energetykę wiatrową. Przekonywał, że Chiny produkują niemal wszystkie wiatraki, sprzedają je Europie za fortunę, a same nie budują farm wiatrowych. Dodał również, że „im więcej wiatraków ma kraj, tym więcej pieniędzy traci”.

Twierdzenia te nie odpowiadają rzeczywistości. Większość turbin wykorzystywanych w Europie produkują europejskie i amerykańskie firmy, a udział chińskich producentów na rynku UE do 2024 r. nie przekraczał 1 proc. Chiny natomiast należą do światowych liderów energetyki wiatrowej – tamtejsze farmy odpowiadają za około 10 proc. krajowego miksu energetycznego, a państwo było odpowiedzialne za 70 proc. nowych inwestycji w energetykę wiatrową w 2024 r. 

Dezinformacja administracji Trumpa nie ogranicza się jednak do pojedynczych wypowiedzi prezydenta. Równie istotne są osoby z jego najbliższego otoczenia, które regularnie rozpowszechniają teorie spiskowe i nieprawdziwe informacje.

Rosyjska propaganda w kampanii

Problem nie ogranicza się jednak do osób z najbliższego otoczenia prezydenta. Krótko po wyborach w 2024 r. amerykański influencer AlphaFox78 przyznał, że otrzymał 100 dolarów od rosyjskiego propagandysty Simeona Bojkowa za opublikowanie fałszywego nagrania przedstawiającego rzekomego migranta z Haiti głosującego wielokrotnie na Kamalę Harris. Jak potwierdziły władze stanu Georgia, film był spreparowany i stanowił element rosyjskiej operacji dezinformacyjnej.

Od pokoju do groźby zagłady

Donald Trump wielokrotnie przedstawiał sprzeczne wersje wydarzeń dotyczących konfliktu z Iranem. Jednego dnia ogłaszał, że porozumienie pokojowe jest praktycznie gotowe, by chwilę później zapowiadać eskalację wojny, a nawet „unicestwienie” Iranu.

Zmieniały się także jego relacje dotyczące negocjacji z Teheranem czy sytuacji w cieśninie Ormuz. Części jego twierdzeń zaprzeczali irańscy przedstawiciele, a niekiedy sam Trump przeczył wcześniejszym własnym wypowiedziom. Jak zauważa Bankier.pl, niespójne komunikaty prezydenta regularnie zmuszają administrację USA do ich prostowania lub wyjaśniania. 

Pięć nieprawd w kilka minut

Skłonność Trumpa do mijania się z faktami nie ogranicza się do polityki zagranicznej. Podczas spotkania z prezydentem Turcji przed szczytem NATO w jednym wystąpieniu przedstawił co najmniej pięć nieprawdziwych twierdzeń. Dotyczyły one m.in. rzekomego otoczenia Grenlandii przez rosyjskie i chińskie okręty oraz własnych sukcesów dyplomatycznych, w tym zakończenia konfliktów, które w rzeczywistości nie miały miejsca.

AI w służbie propagandy

Administracja Trumpa coraz częściej wykorzystuje również generatywną sztuczną inteligencję do komunikacji politycznej. Na oficjalnych profilach Białego Domu publikowano wygenerowane obrazy przedstawiające Trumpa jako Supermana, papieża czy Jezusa, a także materiały ośmieszające jego przeciwników. Podczas protestów „No Kings” opublikowano film wygenerowany przez AI, na którym Trump zrzuca brunatną ciecz na demonstrantów, a w innym materiale Barack Obama został przedstawiony jako małpa.

Ta praktyka pokazuje, że w komunikacji Białego Domu generatywna AI służy nie tylko budowaniu wizerunku prezydenta, lecz także tworzeniu materiałów o charakterze propagandowym i dyskredytowaniu politycznych przeciwników.

Problem wykracza poza USA

Eksperci ds. bezpieczeństwa David Gioe i Michael Hayden ostrzegają, że prezydent, który otacza się zwolennikami teorii spiskowych i akceptuje wyłącznie informacje zgodne z własnymi przekonaniami, traci zdolność podejmowania decyzji opartych na faktach. Ich zdaniem taki model prowadzenia polityki przypomina mechanizmy znane z systemów autorytarnych, gdzie przywódca słyszy wyłącznie to, co chce usłyszeć.

Powyższe przykłady to jedynie niewielka część dezinformacji rozpowszechnianej przez Donalda Trumpa i jego otoczenie. Historia ta nie zaczęła się wraz z jego drugą kadencją – sięga co najmniej kampanii prezydenckiej z 2015 r. W ostatnich latach fake newsy, manipulacje i teorie spiskowe przestały jednak być jedynie elementem kampanii wyborczej. Coraz częściej stają się stałym narzędziem komunikacji administracji najpotężniejszego państwa świata.

Nasi autorzy