Wirusolog: ebola nie przenosi się drogą powietrzną

– Epidemię eboli we wschodnim Kongo spowodował szczep wirusa znany jako Bundibugyo, mniej śmiertelny i rzadszy niż Zair. Niestety nie ma na niego szczepionki – powiedziała PAP prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z UMCS i dodała, że ten patogen nie przenosi się drogą powietrzną.

Wirusolog: ebola nie przenosi się drogą powietrzną
Personel medyczny w odzieży ochronnej w Klinice Chorób Zakaźnych w Pradze (Fot. Martin Divisek/PAP/EPA)

Wywołujący u ludzi ciężką gorączkę krwotoczną wirus ebola występuje w czterech biotypach, z których najgroźniejsze to Zair (EBOV) i Sudan (SUDV). Śmiertelność wśród zakażonych tymi szczepami waha się między 60-95 proc. Zgony są spowodowane masywnym krwawieniem, a także uszkodzeniem narządów miąższowych, takich jak wątroba czy śledziona.

Pozostałe szczepy eboli – Tai Forest (TAFV) i Bundibugyo (BDBV) – są mniej śmiertelne.

Jak wyjaśniła w rozmowie z PAP prof. Szuster-Ciesielska, wirusolog z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, to mniej śmiertelny szczep BDBV odpowiada za ostatnie przypadki zachorowań w Demokratycznej Republice Konga (DRK) i Ugandzie, zakwalifikowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako epidemia.

Śmiertelność po zakażeniu BDBV waha się w granicach 25–50 proc., niestety – co podkreśliła ekspertka – na Bundibugyo nie ma zatwierdzonych leków ani szczepionek.

– Ci, którzy przeżywają zakażenie, mają lepiej reagujący układ odpornościowy, zresztą to dotyczy wszystkich organizmów żywych – zaznaczyła ekspertka.

Zakażenie wirusem ebola

Wirusy ebola nie przenoszą się drogą powietrzną i dlatego na pewno nie są– jej zdaniem – tak zaraźliwe jak np. wirus grypy, wirusy przeziębieniowe czy wirus SARS-CoV-2.

Aby doszło do zakażenia, trzeba mieć bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi chorego. Wirus jest także obecny w nasieniu, dlatego do zakażenia może dojść w trakcie kontaktów seksualnych. Nie ma go jednak np. w ludzkim pocie.

Podczas epidemii eboli w zachodniej Afryce w latach 2014-15, w wyniku której zmarło ponad 11 tys. osób, wiele z nich zostało zakażonych podczas mycia ciał bliskich zmarłych przed pogrzebami.

Do tzw. krajów rozwiniętych trafił w tym czasie Niemiec, hiszpańskie zakonnice, a także trzy przypadki Eboli zawleczono do USA. Można je więc wszystkie policzyć na palcach dwóch rąk.

 prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska

W niedzielę WHO oficjalnie określiła epidemię eboli jako stan zagrożenia zdrowia publicznego na skalę międzynarodową po tym, jak potwierdzono dwa przypadki również w Ugandzie. To drugi najwyższy stopień alertu w klasyfikacji WHO, choć podkreślono, że nie ma mowy o zagrożeniu pandemicznym.

Według informacji WHO epidemia Bundibugyo we wschodnim Kongo dotychczas pochłonęła przynajmniej 131 ofiar śmiertelnych. Zanotowano także ponad 500 podejrzeń przypadków zachorowań na ebolę.

WHO oceniła ogólne ryzyko dla zdrowia publicznego związane z epidemią BDBV jako wysokie w DRK i Ugandzie, wysokie na poziomie regionalnym w Afryce i niskie na poziomie globalnym.

Polskie MSZ wydało w środę ostrzeżenie, w którym odradza wszelkie podróże do całego regionu na pograniczu DRK, Ugandy i Sudanu Południowego.

Źródła

  1. Anna Gwozdowska (PAP)

Nasi autorzy