Czy energetyki naprawdę są groźniejsze niż kawa?

„Energetyki rozwalają serce”, „kawa jest naturalna, więc bezpieczna” – wokół napojów energetycznych narosło wiele mitów. Jednocześnie ich popularność rośnie, szczególnie wśród młodych ludzi. Coraz częściej pojawia się też pytanie: skoro zarówno kawa, jak i energetyki zawierają kofeinę, to czy rzeczywiście istnieje między nimi aż tak duża różnica?

Czy energetyki naprawdę są groźniejsze niż kawa?
fot. Unsplash, Sprawdzam To

Twierdzenie, że napoje energetyczne są zawsze bardziej niebezpieczne niż kawa, nie znajduje pełnego potwierdzenia w badaniach. W obu przypadkach głównym składnikiem pobudzającym jest kofeina i to właśnie jej ilość ma największe znaczenie dla organizmu. Jednocześnie energetyki częściej zawierają duże ilości cukru, są spożywane szybciej, bywają łączone z alkoholem i zawierają dodatkowe substancje stymulujące. Z tego powodu mogą wiązać się z większym ryzykiem zdrowotnym niż tradycyjna kawa, szczególnie przy regularnym lub nadmiernym spożyciu.

Kofeina – wspólny mianownik kawy i energetyków

Najczęściej w publicznej debacie energetyki przedstawiane są jako coś zupełnie innego niż kawa. Tymczasem z biologicznego punktu widzenia oba produkty działają przede wszystkim dzięki tej samej substancji – kofeinie.

Kofeina blokuje receptory adenozyny w mózgu. Adenozyna odpowiada za sygnalizowanie zmęczenia, dlatego po spożyciu kofeiny człowiek odczuwa większą czujność, koncentrację i pobudzenie. Ten sam mechanizm zachodzi zarówno po wypiciu espresso, jak i puszki napoju energetycznego.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) uznaje, że dla zdrowych dorosłych bezpieczna dzienna dawka kofeiny wynosi około 400 mg. To średnio 4 filiżanki kawy dziennie. Jednorazowe spożycie do 200 mg nie powinno powodować zagrożenia zdrowotnego.
W praktyce oznacza to, że zagrożenie zależy przede wszystkim od ilości kofeiny, a nie od samej nazwy produktu.

Czy energetyki mają więcej kofeiny niż kawa?

To jeden z najpopularniejszych argumentów przeciwników energetyków. Problem polega na tym, że odpowiedź brzmi: nie zawsze.

Według ekspertów cytowanych przez Health.com, filiżanka kawy może zawierać od około 113 do nawet 247 mg kofeiny, w zależności od sposobu przygotowania i rodzaju ziaren. Tymczasem wiele popularnych energetyków dostarcza od 70 do 240 mg kofeiny na opakowanie.

Niektóre duże puszki energetyków rzeczywiście zawierają bardzo wysokie dawki kofeiny, ale podobnie może być w przypadku dużych kaw z sieciowych kawiarni.

Z naukowego punktu widzenia organizm nie rozróżnia, czy kofeina pochodzi z kawy, yerba mate czy energetyka. Znaczenie ma przede wszystkim całkowita ilość przyjętej substancji.

Dlaczego więc energetyki mają gorszą opinię?

Choć sama kofeina działa podobnie, sposób spożywania obu napojów często znacząco się różni.

Kawa jest zazwyczaj gorąca i pita stopniowo. Energetyki są zimne, słodkie i przeznaczone do szybkiego wypicia. To sprawia, że duża dawka kofeiny może trafić do organizmu w krótkim czasie.

Eksperci z Harvard Medical School zwracają uwagę, że problemem jest nie tylko sama zawartość kofeiny, ale również łatwość przekraczania bezpiecznych dawek. Niektóre produkty zawierają więcej niż jedną porcję w opakowaniu, a konsumenci często nie zwracają na to uwagi.

Badania pokazują również, że energetyki są częściej spożywane podczas intensywnego wysiłku fizycznego, nocnej pracy, nauki do egzaminów czy imprez. W takich sytuacjach łatwiej o nadmierne pobudzenie organizmu.

Tauryna – demon czy zwykły aminokwas?

Jednym z najczęściej krytykowanych składników energetyków jest tauryna. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się twierdzenia, że odpowiada ona za większość problemów zdrowotnych związanych ze spożyciem tych napojów.

Tymczasem tauryna nie jest sztuczną substancją stworzoną dla przemysłu energetyków. To aminokwas naturalnie występujący w organizmie człowieka, obecny między innymi w mięśniach, sercu i układzie nerwowym.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie kombinacje składników zostały dokładnie przebadane pod kątem długoterminowych skutków zdrowotnych. Właśnie dlatego część ekspertów zachowuje ostrożność wobec regularnego spożywania dużych ilości energetyków.

Cukier – największa różnica między kawą a energetykiem

Jeśli istnieje składnik, który najbardziej odróżnia klasyczną kawę od większości energetyków, jest nim cukier.

Czarna kawa praktycznie nie zawiera kalorii. Natomiast wiele napojów energetycznych dostarcza od kilkudziesięciu do nawet ponad pięćdziesięciu gramów cukru w jednej puszce. To ilość porównywalna z niektórymi napojami gazowanymi.

Eksperci z Harvardu podkreślają, że to właśnie połączenie kofeiny i dużej ilości cukru może prowadzić do charakterystycznego „energetycznego rollercoastera” – szybkiego pobudzenia, po którym następuje gwałtowny spadek energii.

Warto jednak zauważyć, że coraz większą część rynku stanowią energetyki bezcukrowe. W takich przypadkach różnica między kawą a energetykiem pod względem kaloryczności staje się znacznie mniejsza.

Wpływ na serce – co mówią badania?

To właśnie wpływ na układ sercowo-naczyniowy jest najczęściej przywoływanym argumentem przeciw energetykom.

Badania pokazują, że kofeina może przejściowo zwiększać ciśnienie tętnicze i przyspieszać akcję serca. U większości zdrowych osób efekt ten jest krótkotrwały i nie prowadzi do poważnych konsekwencji.

Nie oznacza to automatycznie, że jedna puszka energetyka jest niebezpieczna. Kluczowe znaczenie mają dawka, częstotliwość spożycia oraz indywidualny stan zdrowia.

Kawa ma przewagę, której energetyki nie posiadają

Choć obydwa produkty zawierają kofeinę, istnieje znacząca różnica dotycząca jakości dostępnych badań.

Kawa jest jednym z najlepiej przebadanych napojów na świecie. Naukowcy analizują jej wpływ na zdrowie od dziesięcioleci.

W wielu dużych badaniach epidemiologicznych umiarkowane spożycie kawy wiązano z niższym ryzykiem wielu chorób. Za część tych korzyści mogą odpowiadać obecne w kawie przeciwutleniacze i związki roślinne.

W przypadku energetyków podobna baza dowodowa praktycznie nie istnieje. Nie dlatego, że wykazano ich szkodliwość w każdej sytuacji, lecz dlatego, że są znacznie młodszą kategorią produktów i różnią się składem między producentami.

Uzależnienie od pobudzenia

Zarówno kawa, jak i energetyki mogą prowadzić do rozwoju uzależnienia od kofeiny.

Przy regularnym spożyciu organizm stopniowo przyzwyczaja się do działania stymulanta. W efekcie ta sama dawka zaczyna działać słabiej i pojawia się potrzeba zwiększania ilości substancji, a po jej odstawieniu mogą wystąpić niepożądane skutki.

Mechanizm ten nie jest specyficzny dla energetyków. Dotyczy wszystkich produktów zawierających kofeinę. Problem polega jednak na tym, że energetyki są często projektowane jako produkt zapewniający natychmiastowy efekt. Reklamy odwołują się do wydajności, skupienia i szybkiego odzyskiwania energii. To może sprzyjać częstszemu sięganiu po kolejne porcje stymulantów.

Młodzi konsumenci coraz częściej wybierają energetyki zamiast kawy

Jednym z najciekawszych trendów ostatnich lat jest zmiana preferencji młodego pokolenia.

Analizy rynku wskazują, że przedstawiciele Generacji Z coraz częściej wybierają energetyki zamiast tradycyjnej kawy. Eksperci wiążą to z wygodą, niższą ceną, agresywnym marketingiem i kulturą „ciągłej produktywności”.

Energetyki są promowane nie tylko jako napoje, ale także jako element stylu życia związany z gamingiem, sportem, pracą kreatywną czy nauką.

To właśnie młodzi konsumenci są grupą, wobec której lekarze wyrażają największe obawy. Organizm nastolatków jest bardziej wrażliwy na działanie kofeiny, a regularne spożywanie dużych ilości stymulantów może negatywnie wpływać na sen, koncentrację i funkcjonowanie układu nerwowego.

Nasi autorzy