Czy pasożyty mogą przejąć kontrolę nad ludźmi?

Czy pasożyty mogą przejąć kontrolę nad ludzkim mózgiem? Jak się z nich wyleczyć? Czy testy PCR są nieomylne? W odsiewaniu ziaren prawdy od plew dezinformacji i niedomówień pomogła portalowi sprawdzamto.pl ekspertka w dziedzinie parazytologii i diagnostyki oraz założycielka laboratorium Al-Med, dr n.med. Alicja Rudek.

Czy pasożyty mogą przejąć kontrolę nad ludźmi?
fot. Unsplash, Sprawdzam To

Marcin Krężelok (MK): Pani Doktor, czy to prawda, że wszyscy mamy pasożyty?

Dr n. med. Alicja Rudek (AR): Nie, to absolutnie nieprawda. Ostatnio wiele mówi się o chorobach pasożytniczych – temat stał się modny i nośny.

MK: To jak to z tymi pasożytami jest?  

AR: Zarażenia pasożytnicze zależą od wielu czynników: przede wszystkim od odporności organizmu gospodarza czyli człowieka, od stylu życia, diety, higieny (podróże, surowe ryby, niedogotowane mięso...).

MK:  A co powinno nas niepokoić?

AR: Warto zwracać uwagę na pewne objawy, które mogą sugerować parazytozę, szczególnie u podróżników i małych dzieci, ale na pewno nie można powiedzieć, że większość ludzi w naszym klimacie jest zarażona. Są tzw. obszary endemiczne dla niektórych niebezpiecznych pasożytów (malarii, glistnicy czy tasiemczyc) i tam możemy mówić o masowych zarażeniach, ale dotyczy to głównie Afryki i Azji oraz wiąże się zwykle z niskim standardem higienicznym.

MK: Niektórzy twierdzą, że pasożyty są przyczyną większości chorób…

AR: Paramedycyna i współczesne modne trendy wskazują zarażenia pasożytnicze jako przyczynę większości dolegliwości. Ludzie namawiani są na różnych „forach dyskusyjnych” do odrobaczania, co może nieść daleko idące konsekwencje zdrowotne. Nie można mówić, że pasożyty są przyczyną większości chorób – to błędna informacja. Natomiast w przypadku nietypowych objawów i dolegliwości warto przeprowadzić wywiad i ewentualnie wykonać badania. Objawy chorób pasożytniczych są zwykle mało specyficzne i często odległe w czasie od momentu zarażenia, np. w przypadku parazytozy zawleczonej z dalekiego świata.

MK: A jeśli pasożyty rzeczywiście stanowią problem, czy zioła i „detoksy” mogą pomóc w ich pozbyciu się?

AR: Zioła i „detoksy” mogą wspierać leczenie, ale nie pozbawią nas problemu. Jeśli faktycznie została stwierdzona choroba pasożytnicza, potwierdzona pozytywnym wynikiem badania laboratoryjnego, pokrywającego się z objawami zgłaszanymi w gabinecie lekarza, powinno się niezwłocznie wdrożyć leczenie farmakologiczne. Ponadto należy zauważyć, że niektóre zioła są niebezpieczne – szczególnie dla dzieci. Na pewno zakazane są preparaty na bazie tataraku i piołunu, gdyż podawane w niekontrolowanych dawkach mogą wykazywać działanie hepatotoksyczne.

MK: A czy pasożyty da się zobaczyć gołym okiem?

AR: Niektóre pasożyty są widoczne gołym okiem. Najbardziej rozpowszechnioną parazytozą w naszym kraju jest owsica. Owsiki to drobne nicienie o długości 2–3 mm, barwy białawej, bardzo ruchliwe, możemy je zauważyć na świeżo wydalonym kale.

Innym przykładem może być glista ludzka, która zwykle wydalana jest w całości, a osiąga długość nawet do 40 cm. W przekroju jest okrągła, barwy białawej lub kremowej, o gładkiej powierzchni. Tasiemca także zaobserwujemy gołym okiem – wygląda jak kawałek wstążki i zwykle wydalany jest w postaci pojedynczych fragmentów. Inne pasożyty wydalane są raczej rzadko i nie osiągają tak imponujących rozmiarów.

MK: Czy pasożyty są efektem braku higieny?

AR: W wielu przypadkach niestety tak. Najczęstszą drogą zarażenia pasożytem jest spożycie jaj z niedostatecznie umytych warzyw, owoców czy brak higieny rąk przed posiłkiem, zwłaszcza po pracach w ogrodzie.

MK: To pytanie może zabrzmieć dziwnie, ale słyszałem o przypadkach przejęcia przez pasożyta kontroli nad organizmem czy umysłem żywiciela. Czy to jest możliwe w przypadku ludzi? 

AR: Aż tak nie powiedziałabym. Literatura naukowa opisuje wpływ niektórych pasożytów, np. Toxoplasma gondii, na zachowanie swoich żywicieli: myszy stają się bardziej odważne wobec kotów, przestają unikać ich zapachu. Mówimy wówczas o tzw. sprytnej manipulacji ewolucyjnej.

MK: A co z ludźmi?

AR: Także u ludzi obserwowane są przypadki oddziaływania pasożyta na pewne nasze zachowania. Badacze wskazują na większą impulsywność i skłonność do ryzykownych zachowań u ludzi zarażonych Toxoplasma gondii. Zjawisko to nie występuje jednak na dużą skalę.

MK: To – mimo wszystko – pocieszające. A czy testy z krwi wykrywają wszystkie pasożyty? 

AR: Nie ma takich testów, które wykrywają wszystkie pasożyty. Każdy pasożyt generuje produkcję specyficznych przeciwciał, właściwych i charakterystycznych dla siebie. Do wykrywania pasożytów zasiedlających przewód pokarmowy zaleca się wykonywanie badania kału – to tzw. złoty standard diagnostyczny. W przypadku pasożytów żyjących w naszych tkankach badanie krwi jest z kolei jedyną możliwością wykrycia zarażenia.

MK: A czy odpowiednia dieta może wyeliminować pasożyty? 

AR: Odpowiem troszkę przekornie – czy pasożyta, który umiejscowił się głęboko w tkance naszego organizmu, np. w oku, wątrobie, płucu czy mięśniach, możemy wyeliminować dietą? To oczywiście niemożliwe. Jeśli mamy do czynienia z małym pierwotniakiem żyjącym w jelicie, dietą bezcukrową, niskowęglowodanową możemy ograniczyć jego inwazję, ale niekoniecznie zupełnie wyeliminować. To wszystko zależy od wielu czynników.

MK: Chciałbym zapytać jeszcze o kilka kwestii związanych z diagnostyką. Na niektórych forach można przeczytać na przykład, że badania prywatne są dokładniejsze od tych na NFZ…

AR: Nie ma znaczenia czy to jest jednostka prywatna czy publiczna. Dokładność i precyzja w parazytologii to kwestia doświadczenia personelu i dobrze wyposażonej pracowni – to jest najważniejszy element prawidłowej diagnozy. Bardzo istotny jest także czas, który należy poświęcić na przeglądanie preparatu po jego wstępnej obróbce. Ten czynnik niestety wyklucza laboratoria sieciowe, gdzie procesy zautomatyzowane wyparły diagnostykę manualną. Kolejna ważna sprawa: od wielu lat nie było żadnej możliwości kształcenia dla młodych diagnostów. Naturalną zatem konsekwencją jest fakt, że nowo powstałe prywatne podmioty medyczne także nie spełniają kryteriów dobrej praktyki parazytologicznej. Powstały dla osiągnięcia szybkiego zysku. Wniosek jest oczywisty: w celu wykonania badań w kierunku chorób pasożytniczych, należy szukać placówek istniejących na rynku wiele lat, posiadających pracownię specjalistyczną i doświadczony personel, bo tylko w takich jednostkach jest szansa na dobrą i dokładną diagnostykę.

MK: A czy w przypadku badań obowiązuje zasada „im więcej tym lepiej”?

MK: A kiedy już mamy wyniki, to czy dobrym pomysłem będzie wrzucić je do ChataGPT, żeby postawił nam diagnozę?

AR: ChatGPT wszystko może nam zinterpretować, ale zawsze „po swojemu”, czyli na podstawie dostępnych treści. W sprawach dotyczących zdrowia należy zawsze skonsultować się z lekarzem – tutaj nie ma żartów, ryzykujemy zbyt wiele.

MK: Czy są jakieś nieomylne testy – np. PCR – które nie zawodzą?

AR: Nie ma testów nieomylnych. PCR-y należą do badań najdokładniejszych, ale mają swoje ograniczenia. Wykrywają najmniejsze ilości DNA patogenu, ale wykryją też najmniejsze ilości zanieczyszczeń. Nie odróżnią DNA żywego organizmu od jego pozostałości po leczeniu. Jeśli w danej próbce nie będzie akurat pasożyta z powodu nieregularnego wydalania jaj czy cyst, wynik będzie ujemny. W wytycznych dla pracowni parazytologicznych mamy dokładnie wskazane kiedy należy sięgnąć po tę diagnostykę.

MK: A czy każde odchylenie od normy w wynikach badań oznacza chorobę?

AR: Pamiętajmy, że do badania większości zarażeń pasożytniczych dostępne są wyłącznie testy oznaczające przeciwciała w tzw. późnej klasie IgG. Nie świadczą one o aktualnie przebiegającej chorobie. Możemy mieć wynik dodatni i będzie on świadczył jedynie o przebytej chorobie.

Każdy, absolutnie każdy wynik badania laboratoryjnego musi być interpretowany w kontekście objawów i samopoczucia pacjenta. To dotyczy wszystkich dziedzin diagnostyki. Normy i granice referencyjne oznaczanych parametrów to jedynie ogólny pogląd do interpretacji wyniku. Przyjmowanie leków czy etap choroby może bezpośrednio wpływać na interpretację i oczekiwane poziomy wartości mierzalnych.


Dr n. med. Alicja Rudek
Diagnostka laboratoryjna, specjalistka w dziedzinie parazytologii i mikrobiologii klinicznej. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego (Wydział Biologii) oraz Uniwersytetu Medycznego w Lublinie (Wydział Lekarski z Oddziałem Stomatologii). Ukończyła Studium Analityki Medycznej w Warszawie, jest audytorem wewnętrznym systemu zarządzania jakością (PCBC) oraz absolwentką studium menadżerskiego zarządzania medycznym laboratorium diagnostycznym. Członkini Polskiego Towarzystwa Parazytologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Diagnostyki Laboratoryjnej, założycielka Laboratorium Medycznego Al-Med. Obecnie kieruje Pracownią Parazytologii Klinicznej w laboratorium Al-Med, gdzie łączy doświadczenie naukowe z wieloletnią praktyką diagnostyczną.

Nasi autorzy