Od Ramzesa do Trumpa. Fejki, które przeszły do historii

Kłamstwo towarzyszy ludzkości właściwie od początków jej istnienia. W ciągu tysiącleci zmieniła się jedynie skala jego rozpowszechniania oraz prędkość, z jaką się to odbywa.

Od Ramzesa do Trumpa. Fejki, które przeszły do historii
fot. PAP, wiki commons, Nina Aldin Thune

Gdy filozofowie rozważali naturę prawdy i kłamstwa, władcy opanowywali do perfekcji „sztukę” manipulacji. Starożytność to okres intryg, jakich mogliby pozazdrościć nawet współcześni spin doktorzy. Z kolei starożytni mogliby nam pozazdrościć tempa, w jakim fejki się rozchodzą.

W średniowieczu również nie brakowało takich, którzy kłamali jak z nut przy pomocy nieco innego instrumentarium niż współczesne. Za to efekty tych działań były zdecydowanie bardziej krwawe.

Jednak niemal we wszystkich epokach panowała zgodność w twierdzeniu, że historia jest nauczycielką życia. Warto zatem zobaczyć, co ma nam do przekazania, jeśli chodzi o dezinformację.

Piramidalne kłamstwa

Uznanie własnej porażki to jedno z najtrudniejszych zadań – zwłaszcza jeśli ktoś uważa się za chodzącego po ziemi boga. Nie chodzi w tym wypadku o współczesnych polityków, którzy po przegranej potrafią przez całe lata nie uznawać wyniku wyborów, ale o człowieka, który żył ponad 3 tysiące lat temu i władał Egiptem.

Ramzes II stoczył jedną z najważniejszych bitew w starożytnej historii. Mowa oczywiście o słynnej bitwie pod Kadesz, między Egipcjanami a Hetytami, w której chodziło o dominację nad Syrią.

Zanim bitwa się rozpoczęła, Hetyci wprowadzili w błąd Ramzesa, wysyłając dwóch szpiegów udających Beduinów, którzy podali faraonowi błędne informacje o rozmieszczeniu hetyckich wojsk.

„Kanibale” w Rzymie

Szczucie na grupy ludzi, którzy są niewygodni dla władzy lub większych grup społecznych? Skąd my to znamy? Ze starożytnego Rzymu. 

W pierwszych wiekach chrześcijanie nie mieli lekko. Byli postrzegani jako żydowska sekta, która podważa obowiązujący porządek, bluźni i ogólnie jest bardzo szemrana.

Czekają na „Królestwo Boże”? Czyli chcą obalić cesarza! Epidemie, kataklizmy? Bogowie są oburzeni bluźnierczymi praktykami! „To jest ciało moje”? Kanibale! Do tego dochodziły również inne oskarżenia, przez które wielu chrześcijan musiało zapłacić za swoją wiarę własnym życiem.

„This is (not) Sparta”

Co ciekawe, w całej tej kampanii nie było sensu stricto kłamstw i oszczerstw. Obie strony selektywnie dobierały fakty według uznania, a następnie manipulowały nimi i przedstawiały w korzystnym dla siebie świetle.

Z odległej historycznie i geograficznie Sparty przenieśmy się nad Wisłę do nieco bliższych naszym czasom wieków średnich.

Gall Anonim wygumkował nam trochę historii

Historii Galla Anonima nie będziemy przytaczać. Słyszał o nim chyba każdy Polak. A jeśli nie słyszał, to z całą pewnością właśnie od niego zaczerpnął – bardziej lub mniej świadomie – obraz pierwszych wieków historii Polski.

Zresztą Gall Anonim pisał w dużej mierze to, co mu kazano. Na zlecenie swoich mocodawców dokonywał znaczących „korekt”.

„Usunął z wywodu wszelkich konkurentów do tronu, krewniaków, młodsze linie dynastii. Według jego tekstu niemal wszyscy polscy władcy, od samego zarania rodu, byli jedynakami i każdy bez jakichkolwiek tarć dziedziczył całość państwa” – pisze na łamach „Wielkiej historii” Kamil Janicki.

Kłamstwo drukowane

Wynalezienie druku około 1450 roku przyniosło prawdziwą rewolucję. Oczywiście, jak każdy wynalazek, posłużyło zarówno do rzeczy dobrych, jak i złych. O tych drugich można było w szczególny sposób przekonać się kilkadziesiąt lat później, gdy Europę ogarnęła fala reformacji.

Obie strony (katolicka i protestancka) obrzucały się wzajemnymi oskarżeniami o herezje i najgorsze podłości. Oczywiście, korzystając ze wspomnianego przed chwilą wynalazku i tego, co dziś nazywamy karykaturą. Papieża przedstawiano jako antychrysta, Lutra jako demona. Za walką religijną (bo trudno nazwać ją duchową) poszła walka o władzę i monarchowie protestanccy sponsorowali nagonkę na katolików, a monarchowie katoliccy – nagonkę na protestantów. Finalnie to szczucie doprowadziło do dekad wojen na tle religijnym, ogromnych zniszczeń i bezsensownego cierpienia niewinnych ludzi.

Marsjanie atakują

„Walce marsjańskie spadają w całym kraju! Jeden poza Buffalo, drugi w Chicago, St. Louis. Teraz pierwsza maszyna dociera do brzegu. Stoi i patrzy na miasto. Jego stalowa głowa jest równa drapaczom chmur. (...) Teraz widzą to ludzie na ulicach. Biegną w stronę East River. Tysiące z nich, wpadających jak szczury. Dym rozprzestrzenia się szybciej. Dotarł do Times Square! Ludzie próbują od tego uciekać, ale to nie ma sensu! Padają jak muchy! Teraz dym unosi się nad Szóstą Aleją!” – taką opowieść usłyszeli w Halloween 1938 roku słuchacze radia NBC.

Wyemitowane wówczas słuchowisko „Wojna światów” w reżyserii Orsona Wellesa wywołało panikę w USA.

10 kłamstw w ciągu tygodnia

Współcześnie dezinformacja staje się wszechobecna i obejmuje niemal wszystkie dziedziny życia. Jej cele od wieków pozostają niemal takie same: wywołać panikę, zdyskredytować przeciwników, podważać zaufanie.

Niewątpliwie spore „zasługi” na tym polu ma prezydent USA Donald Trump, który lubi otaczać się zwolennikami teorii spiskowych. Amerykański przywódca regularnie wygłasza twierdzenia – delikatnie rzecz ujmując – niezgodne ze stanem faktycznym.

Stacja CNN wyliczyła, że tylko w jednym tygodniu sierpnia 2025 roku Trump skłamał publicznie aż 10 razy.

Prezydent USA obiecywał między innymi leki tańsze o 1500 proc. (gdyby tak się stało, państwo musiałoby do nich dopłacać), kłamał na temat cen benzyny, twierdził, że inflacji nie ma (była i wynosiła wówczas 2,7 proc.), kłamał, mówiąc, że tylko w USA można głosować korespondencyjnie, powoływał się na nieistniejące przepisy, powtarzał kłamstwa o sfałszowanych wyborach w 2020 roku oraz przypisywał swoim poprzednikom decyzje, których nigdy nie podjęli.

Trzy sita Sokratesa

Na koniec tej podróży po historii fake newsów warto jeszcze raz wrócić do starożytnej Grecji i opowieści o trzech sitach Sokratesa (który również padł ofiarą dezinformacji i kampanii oszczerstw, które doprowadziły do jego śmierci).

Pewnego dnia zjawił się u Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić zasłyszaną właśnie wiadomością.

– Posłuchaj, Sokratesie! – wykrzyknął podekscytowany. – Koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel!

– Od razu ci przerwę – odpowiedział mu ze spokojem Sokrates – i zapytam: czy pomyślałeś o tym, żeby to, co masz mi do powiedzenia, przesiać przez trzy sita?

A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:

– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze warto przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Przypatrzmy się temu, z czym przychodzisz dziś do mnie. Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to, co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą?

– Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i…

– No cóż… sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?

Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem powiedział:

– Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie...

– Hm! – westchnął filozof – pomimo to przypatrzymy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

– Pożyteczne? Raczej nie…

– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, abyś o tym zapomniał.

Nasi autorzy