W swoich wpisach Michał Woś i Dariusz Matecki przedstawiają mechanizm SAFE jako system, w którym Unia Europejska bierze pożyczki dla Ukrainy, a kosztami zostaną obciążeni Polacy. Matecki pisze wprost: „Miliardy euro, które mogłyby pójść na polską służbę zdrowia czy infrastrukturę, trafiają na Ukrainę”. Woś publikuje grafikę sugerującą, że „miliardy z pożyczki SAFE trafią na Ukrainę, a Polacy będą ją spłacać”.
Problem polega na tym, że program SAFE nie jest klasycznym funduszem pomocowym dla Ukrainy. Jego mechanizm został przygotowany jako element wzmacniania europejskich zdolności obronnych po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Dotyczy przede wszystkim:
- wspólnych zakupów uzbrojenia,
- rozwoju przemysłu obronnego państw UE,
- produkcji amunicji i sprzętu wojskowego,
- zwiększania bezpieczeństwa państw członkowskich.
Część działań może być związana ze wsparciem Ukrainy, ale pieniądze nie działają w prostym modelu „UE daje miliardy Ukrainie”. Znaczna część środków trafia do europejskich producentów uzbrojenia oraz państw realizujących wspólne zamówienia obronne.
Wpisy polityków PiS sugerują prosty mechanizm: Ukraina dostaje miliardy euro, a Polska ma je później spłacać. Tymczasem SAFE jest instrumentem związanym z finansowaniem europejskiego bezpieczeństwa i przemysłu obronnego. Wojna w Ukrainie jest głównym powodem uruchomienia programu, ale mechanizm obejmuje przede wszystkim wspólne inwestycje obronne państw UE i europejską produkcję zbrojeniową.
Manipulacja polega na uproszczeniu mechanizmu UE
Prawdziwe jest to, że SAFE opiera się na wspólnym finansowaniu i że program powstał w związku z wojną w Ukrainie. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy politycy przedstawiają cały mechanizm jako „pożyczkę dla Ukrainy”.
To klasyczny przykład manipulacji przez uproszczenie. Realny i skomplikowany instrument finansowania bezpieczeństwa europejskiego zostaje sprowadzony do prostego przekazu politycznego: „oni dostają miliardy, a Polacy za to zapłacą”.
W rzeczywistości program ma finansować także europejskie zakłady zbrojeniowe, wspólne zakupy uzbrojenia i wzmacnianie zdolności obronnych państw UE, w tym również Polski.
Emocjonalny przekaz zastępuje realny opis programu
W obu wpisach pojawia się bardzo podobny mechanizm komunikacyjny:
- wielkie czerwone napisy,
- hasła o „miliardach dla Ukrainy”,
- sugestia odbierania pieniędzy Polakom,
- budowanie poczucia zagrożenia finansowego.
Przekaz jest dodatkowo wzmacniany grafiką z Donaldem Tuskiem, Ursulą von der Leyen i Wołodymyrem Zełenskim oraz hasłem „TO TY ZAPŁACISZ!”. Tego typu komunikaty mają wywołać emocjonalne wrażenie, że pieniądze są odbierane obywatelom i przekazywane bezpośrednio Ukrainie. Problem w tym, że rzeczywista konstrukcja programu SAFE jest dużo bardziej złożona i nie sprowadza się do takiego mechanizmu.
To kolejny przykład politycznej narracji o UE i Ukrainie
Podobne przekazy regularnie pojawiają się w debacie wokół polityki bezpieczeństwa UE i pomocy dla Ukrainy. Punktem wyjścia są zwykle prawdziwe informacje o wspólnym finansowaniu lub wydatkach obronnych. Następnie są one przedstawiane w dużo prostszym i bardziej emocjonalnym schemacie:
„Bruksela zadłuża Polskę, żeby finansować Ukrainę”.
To skuteczny politycznie przekaz, bo upraszcza bardzo skomplikowane mechanizmy finansowania obronności do jednego emocjonalnego komunikatu. Problem polega jednak na tym, że taki opis nie oddaje rzeczywistego działania programu SAFE.