fałsz

Czarnek nadal powiela nieprawdziwe informacje. PSP wyjaśniła interwencję

Mimo wcześniejszych wyjaśnień Państwowej Straży Pożarnej, Przemysław Czarnek nadal powiela nieprawdziwe informacje dotyczące interwencji w mieszkaniu matki Karola Nawrockiego. Polityk twierdzi, że strażacy „wiedzieli, do kogo wchodzą” i nie poinformowali o akcji „żadnych służb”, choć podczas takich interwencji PSP nie ustala właściciela lokalu ani nie sprawdza ksiąg wieczystych. Strażacy nie naruszyli żadnych procedur.

Czarnek nadal powiela nieprawdziwe informacje. PSP wyjaśniła interwencję
fot. PAP/Radek Pietruszka, PAP/Szymon Pulcyn

„W każdej chwili do domu każdego mogą wejść, skoro weszli do domu mamy prezydenta Karola Nawrockiego, nie informując o tym żadnych służb. Przecież wiedzieli do kogo wchodzą, to jest zupełnie oczywiste” – mówił Przemysław Czarnek na antenie TV Republika.

Państwowa Straż Pożarna poinformowała, że interwencja była reakcją na dwa zgłoszenia alarmowe: dotyczące pożaru oraz nagłego zatrzymania krążenia. Po nieudanych próbach kontaktu ze zgłaszającym na miejsce wysłano zastępy PSP. Po przyjeździe strażacy podjęli decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W mieszkaniu nie znaleziono osób poszkodowanych ani śladów pożaru. Alarm okazał się fałszywy.

Strażacy nie ustalają wcześniej właściciela mieszkania

Straż pożarna reaguje na zgłoszenie i adres zdarzenia. Procedura nie polega na wcześniejszym sprawdzaniu ksiąg wieczystych ani ustalaniu, kto jest właścicielem lokalu. Mimo wcześniejszych komunikatów PSP, Przemysław Czarnek nadal mówi w TV Republika, że strażacy „wiedzieli, do kogo wchodzą”. Tymczasem nic nie wskazuje na to, by ratownicy jadący na interwencję wiedzieli wcześniej, do kogo należy mieszkanie.

Politycy PiS zmieniali przekaz dotyczący mieszkania

W pierwszych komentarzach politycy PiS oraz przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego sugerowali, że interwencja dotyczyła mieszkania prezydenta Karola Nawrockiego. Później pojawiły się wypowiedzi mówiące o tym, że prezydent posiada w lokalu „50 proc. udziałów”. Ostatecznie okazało się jednak, że chodzi o zapis testamentowy dotyczący przyszłego dziedziczenia po matce. Sam fakt sporządzenia testamentu nie oznacza obecnie współwłasności lokalu. Dopóki właścicielka mieszkania żyje, testament nie wywołuje skutków spadkowych.

W praktyce politycy PiS najpierw sugerowali, że chodzi o mieszkanie prezydenta, później o jego udziały we własności, a ostatecznie okazało się, że chodzi wyłącznie o przyszły zapis spadkowy.

PSP działała zgodnie ze standardową procedurą alarmową

Straż pożarna podkreśliła, że każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia traktowane jest z najwyższą powagą. Według PSP tylko w ubiegłym roku odnotowano ponad 55 tys. fałszywych alarmów.

Czarnek mówi też o „nieinformowaniu żadnych służb”. Tymczasem interwencja była standardową akcją PSP po alarmowym zgłoszeniu dotyczącym zagrożenia życia. Straż pożarna działała właśnie jako służba ratownicza w ramach standardowej procedury.

Powtarzanie tej samej nieprawdy utrwala fałszywy obraz interwencji

Mimo wcześniejszych wyjaśnień PSP, Przemysław Czarnek nadal przedstawia interwencję jako działanie nadzwyczajne lub polityczne. Problem w tym, że publicznie znane są już podstawowe fakty: strażacy reagowali na alarmowe zgłoszenie, nie ustalali wcześniej właściciela mieszkania i działali zgodnie ze standardową procedurą ratowniczą.

„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podała Państwowa Straż Pożarna.

Źródła

  1. rozmowa z Przemysławem Czarnkiem w TV Republika

  2. komunikat Państwowej Straży Pożarnej

  3. materiały medialne dotyczące interwencji w Gdańsku

Nasi autorzy