#GabinetSakiewicza | prof. @CzarnekP (@PiSorgpl): W każdej chwili do domu każdego mogą wejść, skoro weszli do domu mamy Prezydenta Karola Nawrockiego, nie informując o tym żadnych służb. Przecież wiedzieli do kogo wchodzą, to jest zupełnie oczywiste.#włączprawdę #TVRepublika pic.twitter.com/mhl6xrdsH7
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) June 1, 2026
„W każdej chwili do domu każdego mogą wejść, skoro weszli do domu mamy prezydenta Karola Nawrockiego, nie informując o tym żadnych służb. Przecież wiedzieli do kogo wchodzą, to jest zupełnie oczywiste” – mówił Przemysław Czarnek na antenie TV Republika.
Państwowa Straż Pożarna poinformowała, że interwencja była reakcją na dwa zgłoszenia alarmowe: dotyczące pożaru oraz nagłego zatrzymania krążenia. Po nieudanych próbach kontaktu ze zgłaszającym na miejsce wysłano zastępy PSP. Po przyjeździe strażacy podjęli decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W mieszkaniu nie znaleziono osób poszkodowanych ani śladów pożaru. Alarm okazał się fałszywy.
Strażacy nie ustalają wcześniej właściciela mieszkania
Straż pożarna reaguje na zgłoszenie i adres zdarzenia. Procedura nie polega na wcześniejszym sprawdzaniu ksiąg wieczystych ani ustalaniu, kto jest właścicielem lokalu. Mimo wcześniejszych komunikatów PSP, Przemysław Czarnek nadal mówi w TV Republika, że strażacy „wiedzieli, do kogo wchodzą”. Tymczasem nic nie wskazuje na to, by ratownicy jadący na interwencję wiedzieli wcześniej, do kogo należy mieszkanie.
Politycy PiS zmieniali przekaz dotyczący mieszkania
W pierwszych komentarzach politycy PiS oraz przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego sugerowali, że interwencja dotyczyła mieszkania prezydenta Karola Nawrockiego. Później pojawiły się wypowiedzi mówiące o tym, że prezydent posiada w lokalu „50 proc. udziałów”. Ostatecznie okazało się jednak, że chodzi o zapis testamentowy dotyczący przyszłego dziedziczenia po matce. Sam fakt sporządzenia testamentu nie oznacza obecnie współwłasności lokalu. Dopóki właścicielka mieszkania żyje, testament nie wywołuje skutków spadkowych.
W praktyce politycy PiS najpierw sugerowali, że chodzi o mieszkanie prezydenta, później o jego udziały we własności, a ostatecznie okazało się, że chodzi wyłącznie o przyszły zapis spadkowy.
PSP działała zgodnie ze standardową procedurą alarmową
Straż pożarna podkreśliła, że każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia traktowane jest z najwyższą powagą. Według PSP tylko w ubiegłym roku odnotowano ponad 55 tys. fałszywych alarmów.
Czarnek mówi też o „nieinformowaniu żadnych służb”. Tymczasem interwencja była standardową akcją PSP po alarmowym zgłoszeniu dotyczącym zagrożenia życia. Straż pożarna działała właśnie jako służba ratownicza w ramach standardowej procedury.
Powtarzanie tej samej nieprawdy utrwala fałszywy obraz interwencji
Mimo wcześniejszych wyjaśnień PSP, Przemysław Czarnek nadal przedstawia interwencję jako działanie nadzwyczajne lub polityczne. Problem w tym, że publicznie znane są już podstawowe fakty: strażacy reagowali na alarmowe zgłoszenie, nie ustalali wcześniej właściciela mieszkania i działali zgodnie ze standardową procedurą ratowniczą.
„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podała Państwowa Straż Pożarna.
KOMUNIKAT@MSWiA_GOV_PL @PolskaPolicja pic.twitter.com/gQVLVBTTYr
— Państwowa Straż Pożarna (@KGPSP) May 23, 2026