„Dzieci namawiają do korzystania z produktów inne dzieci, a asortymenty dla dorosłych mają formę reklamy skierowanej do dzieci. W internecie wszystko może być reklamą, nie ma jasnych reguł, ostrzeżeń typu «Uwaga! Reklama!», informacji o tym, który film jest reklamą. Częstotliwość ich ukazywania się zależy od tego, jak korzystasz z aplikacji i jak działa ich algorytm – niezależny od prawa obowiązującego w państwie, w którym mieszkasz. Do tego platformy nieustannie testują różne rozwiązania, aby utrzymać Cię w aplikacji jak najdłużej. – I pomimo tej wiedzy nie mamy żadnych skutecznych regulacji, które by użytkowników chroniły” – alarmuje dr n. med. Bogusława Bukowska.
Sprawdzamto.pl: Czy media społecznościowe, które raczej nie mają już nic wspólnego z tzw. wolnością w Internecie, stały się naszym jawnym wrogiem? Drapieżcą, któremu zależy na wciągnięciu i uzależnieniu od siebie dorosłych, młodzieży i dzieci, za pomocą różnego rodzaju nagród?
Dr n. med. Bogusława Bukowska: Myślę, że to słuszna konkluzja. Do tego mamy do czynienia z bardzo nierówną walką, bo platformy społecznościowe działają sobie według swoich własnych reguł. Nie mają żadnych jasnych i skutecznych przepisów chroniących młodych, a więc najbardziej podatnych na uzależnienia, przed negatywnym wpływem. Proszę zauważyć, że jest to obszar, który wymaga uregulowania prawnego na poziomie co najmniej Unii Europejskiej. Pojedyncze działania, na poziomie jednostkowych krajów nie mają w ich świecie znaczenia. Taka jest logika działania tych platform.
Chiński TikTok miałby się bać Unii Europejskiej?
Portale społecznościowe to obszar działania, który został wykreowany i ukształtowany bez reguł chroniących. W wielu dziedzinach, gdy wprowadzane są nowe technologie, ulepszenia, czy leki, jest cały arsenał przepisów, praw, kryteriów, które trzeba spełnić. By było to bezpieczne dla obywatela.
Jak skład produktu, który mam zjeść?
Niemal wszędzie muszą być jakieś przepisy, a w przypadku platform społecznościowych takich regulacji nie ma. A przecież wiemy od wielu lat, z setek badań, że platformy społecznościowe mają dewastujący wpływ na zdrowie psychiczne użytkowników. I pomimo tej wiedzy nie ma żadnych skutecznych regulacji, które by tych użytkowników chroniły. Mamy do czynienia z, jednej strony, z ogromną pułapką. Z drugiej, przestrzenią, która wymknęła się spod jakiejkolwiek naszej kontroli. Myślę, że w Polsce i w krajach Unii coraz częściej zdajemy sobie z tego sprawę.
Mamy przykłady Australii, Szwecji czy Francji. Są pierwsze zakazy ale i nakazy. Nawet w Polsce zaczyna się o tym nieśmiało dyskutować.
W Polsce mamy już nawet projekty ustaw, które będą m.in. zakazywały używania smartfonów w szkołach, czy innych działań. To ruch w dobrą stronę, bo doświadczenia w krajach, które to wprowadziły pokazują, że ostatecznie miało to pozytywny wpływ na użytkowników.
W postaci?
Lepszych wyników w edukacji, lepszej koncentracji, jest mniejszy poziom hejtu i tak dalej. Ale tak naprawdę to są działania podejmowane na poziomie krajowym, dość odosobnione. A my mówimy o platformach, ogromnych tworach, które w żaden sposób nie poddają się tym działaniom. Nawet te podejmowane próby są niewystarczające. I wmawia się nam cały czas, że regulacje są złe, że to powinno tak działać.
… w imię wolności.
Dokładnie. Że każda regulacja to atak, że to zahamowanie innowacyjności, rozwoju. A to jest całkowicie nieprawdą. Jak na razie, mają one negatywny, wręcz dewastujący wpływ i nie powinniśmy przechodzić nad tym do porządku dziennego. Młodzież spędza w Internecie średnio 5 godzin. A są tacy, którzy spędzają i 9.
To niemal cały dzień
W taki sposób nie ma czasu na jakąkolwiek inną aktywność, oprócz sieci. Takie osoby są już najczęściej niewolnikami „lajwów”, dostępu. To sieć ma dominujący wpływ na to, jak kształtują swoje samopoczucie, co o sobie myślą, jak postrzegają się na tle innych osób, ale tych z Internetu.
A tymczasem platformy opracowują kolejne mechanizmy uzależniające
Im tak naprawdę chodzi o pieniądze. O reklamy, o to, żeby zarabiać. Po to najczęściej są te mechanizmy. Młody człowiek zwykle jest ich ofiarą.
Jakie są tarcze, poziomy obrony – rodzice, rząd? Z badań wiemy, że około 1,5 mln dzieci w wieku 7-13 lat w Polsce aktywnie korzysta z TikToka, często za wiedzą rodziców. System personalizacji treści dopasowuje im tylko reklamy. Posłowie wykorzystują platformy do hejtu, wykorzystując te mechanizmy.
W moim odczuciu, jako społeczeństwo, nie zdajemy sobie sprawy z zagrożenia, z negatywnych konsekwencji, jakie platformy mają na nasze zdrowie, w jaki sposób nas kształtują. Dlatego tak im trudno te regulacje wdrażać, a nawet je planować. Wydaje mi się, że dziś słychać już ostatni dzwonek alarmowy. Obserwujemy zaburzenia psychiczne, depresje, myśli samobójcze i próby ich podejmowania, „challenge”, kończące się śmiercią. I nic. Podjęcie działań regulacyjnych, nie tylko profilaktycznych, czy edukacyjnych, to już konieczność.
Dr n. med. Bogusława Bukowska to polska specjalistka w dziedzinie psychoterapii uzależnień oraz dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU).
Przeczytajcie też: Kule-Brzękule: alkoholowym trendem zajmie się prokuratura