fałsz

Fałsz: Zełenski nie odesłał Orderu Orła Białego na koszt Polski

W mediach społecznościowych pojawiły się twierdzenia, że Wołodymyr Zełenski odesłał Order Orła Białego do Kancelarii Prezydenta RP na koszt strony polskiej. To nieprawda. Zdjęcia opublikowane przez stronę ukraińską wskazują, że przesyłkę opłacił nadawca.

Fałsz: Zełenski nie odesłał Orderu Orła Białego na koszt Polski
fot. PAP/Leszek Szymański, X

Po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w sieci pojawiła się fala dezinformacji. Najpierw rozpowszechniano fałszywe informacje o rzekomych obraźliwych wypowiedziach prezydenta Ukrainy pod adresem Polski. Później zaczęto twierdzić, że Zełenski odesłał order kurierem na koszt strony polskiej.

Nawrocki uzasadnił swoją decyzję zgodą Kijowa na nadanie jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”. Zełenski odpowiedział, że odznaczenie od początku traktował jako wyróżnienie dla całego narodu ukraińskiego i armii, a nie dla siebie. Ukraina zdecydowała się następnie zwrócić order stronie polskiej.

Nie, Polska nie zapłaciła za przesyłkę

W sieci pojawiła się po tym informacja, że zamiast np. uroczystego zwrotu kanałem dyplomatycznym, order odesłano zwykłym kurierem na adres prezydenta RP. Informacja ta była prawdziwa tylko częściowo. Order rzeczywiście wysłano za pośrednictwem operatora „Nowa Poczta”, a Wołodymyr Zełenski opublikował zdjęcia nadanej przesyłki.

Na etykiecie paczki widnieje jednak informacja, że koszt przesyłki pokrył nadawca, czyli strona ukraińska. Nie ma więc podstaw do twierdzeń, że zwrot orderu odbył się na koszt Polski.

Skąd fałszywa informacja?

Źródłem części zamieszania była wypowiedź Michała Dworczyka, który stwierdził, że Zełenski „podobno wysłał [order] na koszt odbiorcy”. Polityk nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających tę informację.

Narrację szybko podchwyciły media społecznościowe. Na platformie X profil Coolfonpl przekonywał, że prezydent Ukrainy odesłał Order Orła Białego na koszt odbiorcy. Wkrótce podobne wpisy zaczęły pojawiać się również na Facebooku wraz z grafikami mającymi uwiarygodnić ten przekaz. Fałszywą tezę podawały też media mainstreamowe, np. TOK fm.

Komu może służyć taka narracja?

Przekazy przedstawiające Polskę i Ukrainę jako państwa pozostające w trwałym konflikcie wpisują się w cele rosyjskich operacji informacyjnych. Od początku pełnoskalowej inwazji eksperci zajmujący się dezinformacją wskazują, że jednym z ich głównych zadań jest osłabianie współpracy między Kijowem a państwami wspierającymi Ukrainę.

Tego typu treści mogą wzmacniać antyukraińskie nastroje w Polsce oraz antypolskie emocje na Ukrainie. W efekcie łatwiej budować przekaz oparty na wzajemnej nieufności i przedstawiać naturalne różnice zdań między sojusznikami jako dowód trwałego konfliktu.

Osłabienie relacji między Warszawą a Kijowem byłoby korzystne przede wszystkim dla Rosji, która od lat stara się podważać jedność państw wspierających Ukrainę politycznie, gospodarczo i militarnie. 

Przeczytajcie też: Wojna o AI: Jak Rosja infekuje Wikimedia Commons

Nasi autorzy