27 maja Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”, co wywołało bardzo mocne reakcje w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Odznaczenie zostało mu nadane w kwietniu 2023 r. przez Andrzeja Dudę „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”. Kapituła Orderu Orła Białego zbierze się 8 czerwca, ale ostateczna decyzja należy do Prezydenta RP.
Negatywnie tę decyzję odebrał również premier Donald Tusk. Szef Rady Ministrów zauważył, że „narusza ona wrażliwość historyczną” Polaków i „niepotrzebnie wynosi na niepokojący poziom kwestie różnych interpretacji”.
UPA dla Polaków jest przede wszystkim symbolem ludobójstwa na Wołyniu. Ukraińcy, chociaż nie wszyscy, uważają tę organizację za symbol walki o niepodległość z sowieckim najeźdźcą.
– Na zachodniej Ukrainie kult OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – red.) i UPA jest zdecydowanie najsilniejszy, natomiast wschodnie rubieże kraju w znacznym stopniu go odrzucają. Natomiast nie powiedziałbym, że jest to temat, który dzieli Ukraińców – tłumaczył w rozmowie z IPN Tomasz Turejko, autor książki „Zbrodnia wołyńska w świetle prawa międzynarodowego".
– Oczywiście historia OUN-UPA nie jest na Ukrainie oceniana jednoznacznie, ale nie pamiętam, by na tym tle dochodziło do dużych konfliktów między samymi Ukraińcami. Poza tym warto zwrócić uwagę, że część Ukraińców na wschodzie odrzucała kult UPA – jako organizacji faszystowskiej. Kwestia zbrodni dokonanej na ludności polskiej jest dla nich drugorzędna. Trudno też powiedzieć, czy i jak to się zmieni w związku z wojną rosyjsko-ukraińską. Tym bardziej, że kult OUN-UPA to przede wszystkim kult wymierzony przeciwko Sowietom/Rosjanom – wyjaśnił.
Gawryluk ostro o wiceministrze Szeptyckim
Sprawa wywołała w Polsce kolejną dyskusję o UPA i współczesnych relacjach polsko-ukraińskich. Szerokim echem odbiła się przede wszystkim wypowiedź wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, Andrzeja Szeptyckiego.
– UPA walczyła o niepodległość Ukrainy (...) z Sowietami i to była walka beznadziejna. To byli, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, tacy trochę ukraińscy Żołnierze Niezłomni – mówił na antenie TOK FM polityk Polski 2050. „Order Orła Białego to nie auto dane w leasing, które można ot tak dać i zabrać” – pisał później na portalu X.
Na te słowa bardzo ostro zareagowała dziennikarka Polsatu News, Dorota Gawryluk. – Donald Tusk powiedział w samolocie, że nikt nas nie poróżni w ocenie historii. Otóż poróżni – wiceminister nauki, pan Szeptycki, który widzi historię zupełnie inaczej niż historycy i Polacy. Chyba nawet widzi ją lepiej niż sami Ukraińcy – mówiła w „Kalejdoskopie Wydarzeń”.
– Minister nauki i szkolnictwa wyższego, wykładowca na dziennikarstwie, porównuje UPA do Żołnierzy Niezłomnych. Tutaj on jest Ukraińcem ze Związku Ukraińców w Polsce. On zawsze sprzeciwiał się podnoszeniu kwestii Wołynia na poziom stosunków polsko-ukraińskich, gloryfikował UPA: „chwała bohaterom”, podpisywał pod zdjęciami banderowskimi. Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o ukraińskim pochodzeniu, reprezentujący ukraińskie interesy, jest wiceministrem w polskim rządzie – grzmiała.
Uczestniczący w rozmowie Jan Wróbel nie do końca wiedział, jak zareagować, a Gawryluk kontynuowała: – Ja bym chciała, aby w polskim rządzie zasiadali polscy ministrowie dbający o naszą rację stanu.
O czym mówił Szeptycki?
– To nie była decyzja antypolska. Została ona podjęta bez zastanawiania się lub przejmowania się stanowiskiem Polski i myślę, że na poziomie dyplomatycznym ktoś w Kijowie zawalił – tłumaczył w TOK FM Szeptycki. Dodał, że podczas rozmowy z „kolegami z ukraińskiej administracji” jeden z jego rozmówców zdradził, że można było to załatwić inaczej, np. powiedzieć, że to nie chodziło o tych członków UPA, którzy mordowali na Wołyniu, lecz o tych, którzy walczyli o niepodległość z Sowietami. Poddawał jednak w wątpliwość, czy to, przy tych emocjach w naszym kraju, przyniosłoby efekty.
Do swoich słów odniósł się również w rozmowie z Kanałem Zero. – Moja wypowiedź rozpoczęła się od pytania redaktora Żakowskiego, jak UPA postrzegana jest w Ukrainie. W tym kontekście padło stwierdzenie, że Ukraińcy widzą tę organizację jako walczącą z Sowietami. A była to walka toczona na nierównych warunkach, podobnie jak podziemie w Polsce po 1944 i 1945 r. – wyjaśnił.
– To, co dzieli Polskę w tej sprawie, to na pewno niefortunny gest prezydenta Zełenskiego. Odebranie Orderu Orła Białego nie będzie służyć deeskalacji tego konfliktu w relacjach polsko-ukraińskich. W tym duchu trzeba szukać porozumienia – wyjaśnił wiceminister.
Manipulacje Gawryluk dot. Szeptyckiego
Wiceminister Andrzej Szeptycki urodził się i wychował w Warszawie. Pochodzi ze znanej polsko-ukraińskiej rodziny ziemiańskiej Szeptyckich herbu własnego. Wielokrotnie w publicznych wywiadach opowiadał o historii swojej familii, dementując powiązania z banderowcami.
– Spośród pięciu braci Szeptyckich dwóch uważało się za Ukraińców: metropolita Andrzej Szeptycki i błogosławiony ojciec Klemens – a trzech było Polakami. Mam tu na myśli generała Stanisława Szeptyckiego, a także jego braci, Aleksandra i mojego pradziadka Leona. Metropolita Andrzej i ojciec Klemens regularnie przyjeżdżali na wakacje odpocząć do rodzinnego domu do Przyłbic w powiecie jaworowskim, gdzie potem mieszkał mój pradziadek Leon Szeptycki – mówił w rozmowie z portalem sestry.pl.
Polityk istotnie napisał „chwała bohaterom” i to w przeddzień zbrodni w Parośli (9 lutego 1943 roku), w której zginęło – wg różnych szacunków – od 149 do 173 Polaków, ale komentowane przez niego nagranie przedstawiało groby żołnierzy poległych w wojnie z Rosją. Wywieszono na nich niebiesko-żółte, ale także czerwono-czarne flagi. Te drugie w Polsce kojarzą się jednoznaczne z UPA, w Ukrainie obecnie stały się symbolem patriotyzmu i kolejnej walki o niepodległość z rosyjskim agresorem.
Niemożliwe pic.twitter.com/UCTzdClB2B
— Agnes 👀wiście 🇵🇱🌪️ (@AgnieszkaO2GA) February 7, 2026
To nie wszystko
W audycji poruszono jeszcze inne kwestie, m.in. edukacji zdrowotnej i przegłosowanej w Sejmie ustawy o statusie osoby najbliższej, która według Pałacu Prezydenckiego jest próbą wprowadzenia związków partnerskich „tylnymi drzwiami”. Tę samą narrację powieliła Gawryluk.
– Nowa Lewica zdobyła w wyborach parlamentarnych nieco ponad 8 proc. poparcia. I ta NL narzuca ideologiczną agendę Polsce i to w ich ręce oddane zostały nasze dzieci. To wszystko, co się dzieje w edukacji i w kwestii związków partnerskich jest robione tylnymi drzwiami, wbrew Konstytucji i przeciwko temu, co powiedziało społeczeństwo w wyborach. Jeśli to się zmieni i Lewica dostanie 30 proc., społeczeństwo powie „tak” dla zmian podejścia do płci i małżeństw, to ja powiem w porządku.
Strona rządowa argumentowała, że to kompromisowe rozwiązanie, które ma zapewnić podstawowe bezpieczeństwo prawne osobom pozostającym w związkach nieformalnych – zarówno hetero-, jak i homoseksualnych. Osoby żyjące w tego typu relacjach otrzymałyby m.in. prawo do uzyskania informacji medycznej o stanie zdrowia partnera czy do obowiązku alimentacyjnego. Nie zrównywałaby jednak związku z małżeństwem.
Jak wynika z majowego sondażu Opinia24 przeprowadzonego na zlecenie RMF FM, 56 proc. opowiada się „za”, z czego 30 proc. „zdecydowanie za” wprowadzeniem edukacji zdrowotnej. Ministra Barbara Nowacka już w kwietniu zapowiedziała, że moduł o edukacji seksualnej, który budzi największe kontrowersje, nie będzie obowiązkowy.
Według badania IBRiS dla Polsat News 53 proc. Polaków chce, by prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej. Ten już zapowiedział, że nie ma na to szans.