fałsz

Zdaniem prawicowych radykałów homoseksualizm można „nabyć”

„Homoseksualizm to cecha nabyta, wynikająca z traumatycznych przeżyć albo z mody” – twierdzą Paweł Lisiecki z PiS oraz Mateusz Bożydar Marzoch z Konfederacji. Czy światopogląd upoważnia polityków do szerzenia fałszywych teorii?

Zdaniem prawicowych radykałów homoseksualizm można „nabyć”
(fot. Getty Images)

„Skandal”, „zaburzenie”, „to nienaturalne” – zdaniem Mateusza Bożydara Marzocha, asystenta wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, ustawa o transkrypcji małżeństw jednopłciowych to pierwszy krok do tego, by „dopuszczać tego typu życie” i że „nie powinno tak być”. Jego zdaniem to cios w rodzinę, a homoseksualizm to często chwilowa moda wynikająca z popularności i ideologizacji młodzieży. Twierdzi, że można go nabyć „poprzez traumatyczne przeżycia w dzieciństwie związane z nierównościami, z przemocowymi rodzicami itd.”. Wszystkie te tezy wygłosił w audycji Agnieszki Gozdyry „Bez ogródek” w RDC.

Idąc za logiką Mateusza Marzocha, można by zapytać: „A co, jeśli rodzice nie są przemocowi, a dzieciństwo było szczęśliwe? Jak wtedy stać się homoseksualistą?” – Pod wpływem kultury i panującego przekazu. Znałem taką dziewczynę, która przez wiele lat twierdziła, że jest lesbijką, i robiła to tylko dlatego, że było to popularne i modne w jej środowisku. Jak dorosła okazało się, że nie – wyjaśnił asystent Krzysztofa Bosaka. 

Podobną opinię wyraził poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Lisiecki. – Aby dzieci w ogóle można było wychować, to one muszą się najpierw urodzić. Nie urodzą się one ze związku dwóch kobiet czy dwóch mężczyzn, bo to jest biologicznie niemożliwe – rozpoczął. I dodał: – Co do kwestii, kiedy nabywa się homoseksualizm...

Ta wypowiedź spotkała się z ostrą reakcją Agnieszki Gozdyry oraz jej gości: Hanny Gill-Piątek (KO), Moniki Sikory (Nowa Lewica), Doroty Spyrki (Razem) i Konrada Wojnarowskiego (PSL). Polityk PiS brnął jednak dalej: – Z tego co ja wiem, to trwa spór naukowców w sprawie, czy jest to kwestia biologiczna, czy nabyta.

 

Zwolennicy i przeciwnicy 

Marzoch w mediach społecznościowych powtórzył swoje tezy. „Homoseksualistą się staje, a nie się rodzi. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym” – napisał. Zareagował m.in. Artur Dziambor. 

„Albo masz to w sobie, albo tego nie masz. Jeżeli masz to w sobie, albo przyznajesz się do tego przed sobą i przed światem i żyjesz szczęśliwy, bez ograniczeń i kajdanów, które mogło narzucić ci społeczeństwo, albo tłamsisz to w sobie i na siłę, zgodnie z oczekiwaniem społeczeństwa, masz żonę, dzieci i prędzej czy później okaże się, że krzywdzisz ich wszystkich, a przede wszystkim siebie. Jeżeli nie masz tego w sobie, nie ma takiej sumy pieniędzy, takiej ilości alkoholu i narkotyków, by heteroseksualny mężczyzna spojrzał na innego mężczyznę inaczej niż na kumpla, po prostu nie ma. Nie, homoseksualistą się nie staje, jedynie można późno do tego dotrzeć, bo to jednak nie jest proste, gdy ustawienia fabryczne całego otoczenia są heteroseksualne” – zobrazował polityk PSL.

Zareagował też Krzysztof Śmiszek z Nowej Lewicy. „Borze szumiący… ile jeszcze lat będziemy słuchać tego bełkotu?” (pisownia oryginalna – red.) – pytał. 

Narracja powtarzana od lat 

„To nie jest orientacja, tylko zaburzenie” – mówił na antenie Marzoch, doskonale wpisując się w narrację od lat prezentowaną i powielaną przez środowiska prawicowe. 

W kampanii prezydenckiej temat społeczności LGBT rozpalił Andrzeja Dudę. – Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, czy to jest ideologia, czy nie, to niech sobie zajrzy w karty historii i zobaczy, jak wyglądało na świecie budowanie ruchu LGBT, niech zobaczy, jak wyglądało budowanie tej ideologii, jakie poglądy głosili ci, którzy ją budowali – mówił. Jego ojciec, Jan Duda, w rozmowie z „Newsweekiem” w 2021 roku twierdził, że „homoseksualizm może być zaraźliwy”. 

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu z maja br. w sprawie transkrypcji małżeństw jednopłciowych ocenił, że „homoseksualizm to patologia naszych czasów”. – Nie mówię, by osoby homoseksualne prześladować, ale musimy chronić rodzinę – tłumaczył.

Co na to nauka? 

Homoseksualizm od ponad wieku nie jest uznawany za chorobę czy zaburzenie. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne już w 1973 roku wykreśliło go z takiej listy. W 1990 roku to samo zrobiła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Uznano, że homoseksualizm to normalny wariant ludzkiej seksualności. 

Dziewięć lat wcześniej w czasopiśmie „Archives of Sexual Behavior” Niklas Långström i jego współpracownicy ogłosili wyniki badań nad bliźniętami. Zauważono, że nawet wśród bliźniąt jednojajowych zdarzają się sytuacje, w których jedno z nich jest heteroseksualne, a drugie homoseksualne. Na orientację składają się zarówno czynniki genetyczne, jak i biologiczne, ale nie środowisko rodzinne, w jakim te dzieci się wychowują.

Już w latach 90. XX wieku Ray Blanchard i Anthony Bogaert w swoich badaniach wykazali, że homoseksualni mężczyźni mieli stosunkowo więcej starszych braci. Podobnego związku nie zaobserwowano w przypadku starszych sióstr. Wynika to z faktu, że organizm kobiety w ciąży wytwarza przeciwciała przeciwko niektórym białkom związanym z chromosomem Y, a z każdą kolejną ciążą męską reakcja immunologiczna nasila się. Dotyczy to okresu prenatalnego, a nie wychowania.

„Ludzie nie mogą wybrać, czy będą homoseksualni, czy heteroseksualni. U większości osób orientacja seksualna ujawnia się we wczesnym okresie dojrzewania, bez wcześniejszych doświadczeń seksualnych” – wyjaśnia organizacja skupiająca psychiatrów. 

Homoseksualizm nie jest „nabywany”. Nabyć można natomiast odwagę do coming outu, czyli ujawnienia swoich preferencji seksualnych. 

O komentarz w sprawie poprosiliśmy Polskie Towarzystwo Seksuologiczne. Czekamy na odpowiedź.

Źródła

  1. „Bez ogródek”

  2. Science (https://www.science.org/doi/10.1126/science.aat7693)

  3. Badanie Blanchard / Bogaert (https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5777082/)

  4. WHO

  5. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne

Nasi autorzy