Szczegóły śledztwa ujawniono w publikacji, która ukazała się kilka dni temu w serwisie arXiv.org.
Żeby zrozumieć, z czym mamy do czynienia, trzeba najpierw rozróżnić dwa pojęcia, które często używane są zamiennie, choć oznaczają różne rzeczy.
Pierwsze to „jamming” – zagłuszanie. Polega na nadawaniu silnego sygnału radiowego w tym samym paśmie częstotliwości co sygnały satelitarne. Drugie, bardziej wyrafinowane narzędzie to „spoofing” – fałszowanie sygnału. Tu nadajnik nie zagłusza, lecz podaje się za prawdziwego satelitę. Wysyła do odbiornika fałszywe dane o pozycji, które są technicznie poprawnie sformatowane i wyglądają wiarygodnie. Urządzenie – statek, samolot, dron – nie zdaje sobie sprawy z oszustwa. Myśli, że jest gdzie indziej, niż jest w rzeczywistości. Rosja stosuje obie techniki od wielu lat. Tylko co z tego, że to wiemy? Trzeba to jeszcze udowodnić.
Żmudna analiza danych
Naukowcy odkryli najpierw, że sygnały europejskiego systemu Galileo, amerykańskiego GPS oraz chińskiego BeiDou są co jakiś czas zakłócane. Ale nie dotyczy to rosyjskiego systemu Glonass. Zespół pod kierunkiem Todda Humphreysa z Uniwersytetu w Austin w USA przeanalizował więc dane z lat 2019–2026. I doszedł do wniosku, że źródłem tych zakłóceń jest rosyjska konstelacja satelitów wczesnego ostrzegania EKS, krążących po orbitach.
Choć zakłócenia trwały kilka sekund, obejmowały potężny, rozciągający się na tysiące kilometrów obszar. Jak podaje Piotr Cieśliński w „Wyborczej”, w przypadku incydentu z roku 2021 r. zakłócenie odnotowały stacje w Finlandii, we Włoszech i na Grenlandii, a sygnał zanikł niemal w tej samej sekundzie.
Od jesieni 2019 r. do maja 2026 r. zanotowano aż 75 dni, w których wystąpiło co najmniej jedno silne zakłócenie podstawowego pasma GPS, używanego m.in. w lotnictwie.
Ale badacze wzięli też pod uwagę, że działać tu mogą naturalne zjawiska, jak słoneczne emisje kosmiczne. Gdyby nie dodatkowy dla badań fakt: incydenty zdarzały się w dni robocze i w godzinach pracy. Ponieważ słońce nie odpowczywa w weekendy, umocniło to naukowców w przekonaniu, że mają do czynienia z systemem technicznym obsługiwanym przez człowieka. Naukowcy sprawdzili więc, który satelita pojawiał się nad zakłócanym obszarem: Okazało się, że to rosyjski Kosmos 2546, którego codziennym i jedynym dotąd zadaniem jest wykrywanie startów pocisków balistycznych. Satelity takie jak Kosmos 2546 przez wiele godzin przebywają wysoko nad północną półkulą. Badacze podkreślają, że nie przesądzają sprawy – mogła to być i celowa operacja zagłuszania GPS, i niepożądany efekt uboczny pracy urządzenia.
Problem polega na tym, że GPS to system głęboko wbudowany w infrastrukturę krytyczną. Synchronizacja sieci energetycznych, bankowych systemów transakcyjnych, sieci telekomunikacyjnych – wszystkie opierają się na precyzyjnym czasie dostarczanym przez satelity nawigacyjne. Zakłócenie sygnału GPS może w skrajnym przypadku wpłynąć na działanie systemów znacznie odleglejszych od morza.
Powrót do sekstantu
W lotnictwie cywilnym skutki są bezpośrednie: samoloty muszą zmieniać trasy lub odwoływać podejścia do lądowania w systemie ILS wspomaganym GPS. Porty morskie – w tym gdański i gdyński – odnotowały incydenty, w których piloci morscy odmawiali wprowadzenia dużych jednostek do portu ze względu na utratę wiarygodnej nawigacji. Marynarze byli zmuszeni wracać do metod nawigacji sprzed ery satelitarnej: sekstantu, map papierowych, namiarów radarowych.
Rosja, jak to Rosja: nie przyznaje się do żadnych działań. Dane techniczne zebrane przez naukowców i śledczych a tak zdobyte dokumenty i wielokierunkowa zbieżność dowodów nie pozostawiają raczej wątpliwości. Dlatego już w już w 2021 r. uruchomiono projekt R-Mode Baltic – system naziemnych radiolatarni, który może służyć jako alternatywa dla GPS w przypadku jego zakłócenia. To jednak nie zastąpi GPS, z czego też płynie smutny dość wniosek: uzależniono współczesny transport, logistykę i komunikację od właściwie jednego, możliwego do zakłócenia systemu. I Rosja to wie.
Przeczytajcie też: USA: Rubio uderza w Pekin. Poszło o wydarzenia na placu Tiananmen