– Wiem, gdzie jest mój schron. Można to sprawdzić w aplikacji. Co jakiś czas odbywają się też próby syren alarmowych. Wiadomo wtedy, że trzeba włączyć radio i słuchać komunikatów – mówi SprawdzamTo.pl Gabriela Lang, Polka od 40 lat mieszkająca w Szwajcarii.
Zapewnia, że czuje się tam bezpiecznie. Wojna, która po rosyjskiej inwazji na Ukrainę budziła wśród mieszkańców niepokój, dziś zeszła w codziennym życiu na dalszy plan.
– Na początku wojny, w 2022 roku, ludzie rzeczywiście mieli trochę strachu w oczach. Teraz wojna jest gdzieś z boku. W wiadomościach mówi się o niej, kiedy wydarzy się coś ważnego, ale nie jest to codzienny temat – opowiada.
Rosja może uderzyć bez przekraczania granicy
Szwajcarski rząd patrzy jednak na bezpieczeństwo znacznie szerzej niż przez pryzmat pełnoskalowej wojny.
– Szwajcaria (!?) dołącza do Francji, Polski i Litwy, wydając alarmujące komunikaty dotyczące bezpieczeństwa – napisał Garri Kasparow, były mistrz świata w szachach i rosyjski opozycjonista.
Switzerland (!?) joining France, Poland, and Lithuania in making alarmed security statements. Instead of vague defensive measures, better would be to seize Russian assets and arm Ukraine to destroy the threat at the source. https://t.co/qcffqqv4Hk
— Garry Kasparov (@Kasparov63) September 18, 2026
To jego reakcja na nową Strategię Polityki Bezpieczeństwa Szwajcarii 2026, którą Rada Federalna przyjęła 18 września. Dokument zakłada, że zagrożenie dla kraju nie musi oznaczać klasycznej wojny ani wkroczenia obcych wojsk. Może przyjść z cyberprzestrzeni, przybrać formę sabotażu, operacji wpływu albo ataku na infrastrukturę krytyczną.
Strategia obejmuje nie tylko obronę militarną, ale też cyberbezpieczeństwo, dezinformację, ochronę infrastruktury krytycznej, wywiad, obronę przed dronami i odporność społeczeństwa.
Powód został opisany bez dyplomatycznych uników. Według rządu sytuacja bezpieczeństwa Szwajcarii „drastycznie się pogorszyła”, szczególnie po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Rosji poświęcono osobny fragment strategii.
Rosja przestawia swoją gospodarkę na wojnę, a siły zbrojne na możliwą konfrontację z państwami zachodnimi – czytamy w dokumencie.
Berno bierze pod uwagę także scenariusz, w którym celem staje się sama Szwajcaria. Niekoniecznie jednak chodzi o klasyczny atak wojskowy.
Rosja mogłaby również próbować destabilizować Szwajcarię lub atakować infrastrukturę krytyczną w Szwajcarii, aby zaszkodzić innym państwom – napisali autorzy strategii.
Chodzi m.in. o energetykę, transport, telekomunikację i systemy cyfrowe. Do tego dochodzą operacje wpływu, szpiegostwo i sabotaż.
In response to the deteriorating security situation, 🇨🇭 has three objectives: strengthen resilience, improve protection and enhance defence capabilities. The Federal Council has adopted Switzerland’s Security Policy Strategy 2026. https://t.co/VzEujnJzNr @vbs_ddps
— Swiss Federal Government (@SwissGov) September 18, 2026
Pełną odpowiedź Garriego Kasparowa na pytania SprawdzamTo.pl publikujemy poniżej. Pytania w imieniu redakcji zadał Iwan Tiotrin. Nagranie zostało opatrzone polskim tłumaczeniem.
Oficjalny wpis informujący o strategii miał już w weekend niemal 30 mln wyświetleń.
Gdzie kończy się pokój, a zaczyna wojna
Bezpośredni, pełnoskalowy atak na Szwajcarię rząd nadal uważa w przewidywalnej przyszłości za mało prawdopodobny. Inaczej ocenia działania prowadzone poniżej progu klasycznej wojny.
– Hybrydowe prowadzenie konfliktu i ataki z dystansu są w najbliższych latach najbardziej prawdopodobnymi zagrożeniami dla Szwajcarii – stwierdzają autorzy strategii.
I tu pojawia się problem z granicą między pokojem a wojną. Według dokumentu kilka mniejszych działań może łącznie osiągnąć skalę pozwalającą uznać je za atak zbrojny. Nie muszą to być bomby ani żołnierze. Jak zaznacza przedstawiciel rządu, taka przemoc nie musi mieć nawet charakteru kinetycznego.
Wśród możliwych przykładów są cyberataki i sabotaż infrastruktury krytycznej. Szwajcaria chce też uzupełnić luki w systemie obrony przed dronami. Wojsko ma móc wspierać władze cywilne m.in. w rozpoznaniu z powietrza i zwalczaniu bezzałogowców.
Neutralna, ale niekoniecznie sama
Geograficzne oddalenie od Rosji nie oznacza jednak, że Berno chce opierać bezpieczeństwo wyłącznie na własnych siłach. Jeden z dziesięciu głównych celów strategii nosi nazwę „obrona we współpracy”.
Szwajcarskie wojsko ma być przygotowane do współdziałania z innymi państwami m.in. w obronie powietrznej, cyberobronie i logistyce. Nie jest to równoznaczne z rezygnacją z neutralności czy planem wejścia do NATO. Rząd wychodzi jednak z założenia, że możliwości współdziałania trzeba przygotować, zanim dojdzie do kryzysu.
Potencjalny napastnik musi liczyć się z tym, że Szwajcaria może bronić się nie tylko sama, ale wspólnie z innymi państwami – czytamy w strategii.
I właśnie tutaj pojawia się jeden z najważniejszych politycznych sporów w Szwajcarii: jak daleko może sięgać współpraca z innymi państwami, żeby kraj nadal pozostawał neutralny?
Nie wszystkim Szwajcarom podoba się kierunek tych zmian. Lang mówi, że część mieszkańców uważa, iż Szwajcaria nie jest już tak neutralna jak kiedyś. Chcieliby, aby kraj pozostał przy tradycyjnym modelu neutralności i „szedł własną drogą”.
Spór wkrótce przeniesie się do urn. 27 września odbędzie się referendum w sprawie bardziej restrykcyjnego zapisania neutralności w konstytucji. Według rządu przyjęcie inicjatywy ograniczyłoby m.in. możliwości współpracy z NATO.
Francja i Niemcy wzmacniają ochronę
Szwajcaria nie jest jedynym państwem, które przygotowuje się na działania prowadzone poniżej progu otwartej wojny. Francja i Niemcy idą już krok dalej – wzmacniają ochronę infrastruktury, zmieniają przepisy i zwiększają możliwości służb.
18 września Emmanuel Macron spotkał się z liderami francuskich partii. Wcześniej szczegółowy obraz zagrożeń przedstawili im szefowie francuskiego wywiadu zagranicznego, kontrwywiadu, wywiadu wojskowego oraz Sekretariatu Generalnego Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego.
Macron poinformował, że rosyjskie zagrożenie hybrydowe wobec Francji i innych państw europejskich nasiliło się w ostatnich tygodniach. Rząd dostał konkretne zadanie: przygotować plan ochrony infrastruktury krytycznej oraz najbardziej wrażliwych obiektów francuskiego przemysłu obronnego przed dronami i cyberatakami.
– Byliśmy już celem ataków hybrydowych. Kilka z nich zostało przypisanych i tak, to ryzyko istnieje, jest realne. Poziom zagrożenia został podniesiony – mówił Macron.
Francja ma już przypadki, w których wskazała konkretnego sprawcę. 13 lipca Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Systemów Informatycznych (ANSSI) poinformowała o operacjach prowadzonych przez 16. Centrum rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Według agencji rosyjska jednostka prowadziła działania szpiegowskie przeciwko m.in. instytucjom państwowym, dyplomacji oraz sektorom obronnemu, badawczemu, technologicznemu i energetycznemu.
To nie była pierwsza taka atrybucja. W kwietniu 2025 r. Francja oficjalnie wskazała również rosyjski wywiad wojskowy GRU jako odpowiedzialny za cyberoperacje prowadzone przez grupę APT28.
Francuskie służby zwracają uwagę także na zagrożenie dla obiektów wojskowych i zakładów zbrojeniowych. DRSD, odpowiedzialna m.in. za ochronę sektora obronnego, ostrzega przed rozpoznaniem, sabotażem, cyberatakami i dronami. Według jej szefa gen. Aymerica Bonnemaisona liczba przelotów dronów w 2025 r. podwoiła się w porównaniu z rokiem wcześniejszym.
Podobną zmianę w podejściu widać w Niemczech. Tam punktem zwrotnym stała się próba ataku na lotnisku Lipsk/Halle z początku sierpnia. Niemiecki rząd uznał ją za rosyjski atak hybrydowy i odpowiedział m.in. zamknięciem rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn oraz Domu Rosyjskiego w Berlinie.
Dwa tygodnie później, 14 września, sprawą zajęła się Rada Bezpieczeństwa Narodowego pod przewodnictwem kanclerza. Po posiedzeniu rząd poinformował wprost, że Niemcy zakładają, iż pozostaną celem rosyjskich ataków hybrydowych.
Nie chodzi więc już tylko o wyjaśnienie pojedynczego incydentu. Rada zdecydowała o nowych działaniach przeciwko szpiegostwu i sabotażowi oraz o zwiększeniu ochrony infrastruktury krytycznej.
Berlin równolegle zmienia przepisy dotyczące służb specjalnych. W sierpniu rząd przyjął projekt największej od powstania RFN reformy podstaw prawnych działania Federalnej Służby Wywiadowczej BND i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji. Służby mają dostać nowe możliwości działania w cyberprzestrzeni. W wyjątkowych przypadkach będą mogły aktywnie ingerować, np. zakłócić infrastrukturę wykorzystywaną do przygotowywanego cyberataku.
Minister odpowiedzialna za koordynację niemieckich służb specjalnych Nina Warken tłumaczyła, że Niemcy są „stale celem hybrydowych ataków”, dlatego służby potrzebują większych uprawnień i zdolności operacyjnych. Rzecznik rządu Stefan Kornelius wymieniał z kolei sabotaż, szpiegostwo, dezinformację i ukierunkowane cyberataki jako działania, z którymi Niemcy mierzą się na co dzień.
Finlandia szykuje się także na to, co będzie po wojnie
Francja i Niemcy wzmacniają ochronę w odpowiedzi na zagrożenia, z którymi mierzą się już dziś. Finlandia patrzy dalej – także na to, jak może wyglądać jej bezpieczeństwo po zakończeniu wojny w Ukrainie.
Finlandia ma z Rosją ponad 1300 km granicy. W maju rząd przyjął pierwszą w historii kraju strategię bezpieczeństwa narodowego. Dokument sięga do 2035 r. i ma być podstawą decyzji podejmowanych przez ministerstwa i inne instytucje państwa. Premier Petteri Orpo mówił po jego przyjęciu, że strategia ma stworzyć podstawę do „długofalowego i konsekwentnego wzmacniania” bezpieczeństwa narodowego.
W sierpniu Orpo wrócił do tego tematu podczas spotkania fińskich ambasadorów. Tym razem mówił już wprost o Rosji. Wymienił uszkodzenia kabli i gazociągów, instrumentalne wykorzystywanie migracji na wschodniej granicy oraz rosyjskie działania hybrydowe, w tym wymierzone w infrastrukturę krytyczną w Finlandii i innych państwach Europy.
Dla Helsinek ważne jest jednak również to, co stanie się, gdy walki w Ukrainie kiedyś ustaną. Rosja rozbudowuje garnizony po swojej stronie granicy, a fiński rząd spodziewa się, że po wojnie trafią do nich żołnierze, którzy dziś są potrzebni na froncie. Orpo ocenia, że rosyjska agresja pozostanie zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy przez długi czas, a zakończenie wojny może oznaczać dla Finlandii wzrost rosyjskiej obecności wojskowej tuż za granicą.
Finowie nie zaczynają tych przygotowań od zera. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę weszli do NATO. Teraz zwiększają wydatki na obronę, wracają do min przeciwpiechotnych i dostosowują wojsko do zmian, które przyniosła wojna w Ukrainie, m.in. rosnącego znaczenia dronów. Orpo, odnosząc się do rozbudowy rosyjskich garnizonów, podsumował: Finlandia spodziewała się tego, wstępując do NATO, i właśnie na taki scenariusz się przygotowuje.
Szwecja szykuje się na działania poniżej progu wojny
Podobnie długoterminowo myśli Szwecja, choć w jej dokumentach mocno wybrzmiewa jeszcze jeden scenariusz: Rosja może wywierać presję bez przekraczania progu otwartej wojny.
Szwecja od marca 2024 r. jest w NATO. W czerwcu szwedzka Komisja Obrony opublikowała nową ocenę sytuacji bezpieczeństwa. W regionie Morza Bałtyckiego wskazała na sabotaż, cyberataki, zakłócanie systemów nawigacji satelitarnej i inne incydenty powiązane w różnym stopniu z Rosją. Według komisji Rosja będzie nadal rozwijać i wykorzystywać operacje hybrydowe, aby wpływać na sytuację w sąsiedztwie Szwecji, jednocześnie pozostając poniżej progu ataku zbrojnego.
Szwedzi odpowiadają nie tylko rozbudową wojska. W czerwcu rząd rozpoczął prace nad zmianą prawa dotyczącego nieruchomości. Państwo ma zyskać możliwość przejęcia własności, jeśli sposób jej wykorzystania może zagrozić bezpieczeństwu kraju. Minister obrony Pål Jonson wskazywał m.in. na sytuacje, w których nieruchomość służyłaby do przygotowania sabotażu lub prowadzenia działalności szpiegowskiej.
Sztokholm rozwija jednocześnie system określany jako total defence, czyli obronę totalną. Obejmuje on nie tylko wojsko, ale również obronę cywilną oraz przygotowanie społeczeństwa i instytucji państwa do działania w kryzysie i podczas wojny. Rosyjska inwazja na Ukrainę uruchomiła największą rozbudowę tego systemu od czasów zimnej wojny.
Hiszpania i Włochy patrzą na zagrożenie inaczej
Finlandia i Szwecja patrzą na Rosję przez pryzmat swojego położenia i bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego. Im dalej od wschodniej flanki NATO, tym inaczej rozkładają się akcenty.
Hiszpański premier Pedro Sánchez mówił o tym wprost na początku września.
Zagrożenie stojące przed Hiszpanią i Europą Południową ma inny charakter niż zagrożenie dla wschodniej flanki – mówił Sánchez w parlamencie.
Madryt większy nacisk kładzie na cyberbezpieczeństwo, ochronę infrastruktury i zagrożenia hybrydowe. Hiszpania przygotowuje ustawę dotyczącą odporności podmiotów odpowiedzialnych za podstawowe usługi – od energetyki i transportu po wodę i ochronę zdrowia. Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska wskazywał przy tej okazji również na ryzyko sabotażu i działań hybrydowych.
Madryt większy nacisk kładzie na cyberbezpieczeństwo, ochronę infrastruktury i zagrożenia hybrydowe. Hiszpania przygotowuje ustawę dotyczącą odporności podmiotów odpowiedzialnych za podstawowe usługi – od energetyki i transportu po wodę i ochronę zdrowia. Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska wskazywał przy tej okazji również na ryzyko sabotażu i działań hybrydowych.
Hiszpania angażuje się także w ochronę infrastruktury podmorskiej. Minister obrony Margarita Robles zapowiedziała we wrześniu udział kraju w europejskim planie ochrony kabli na dnie mórz. Madryt ma udostępnić wyspecjalizowane centra monitoringu wykorzystywane do przeciwdziałania sabotażowi i zagrożeniom hybrydowym na morzu.
We Włoszech rosyjskie zagrożenie przybrało bardziej konkretną postać. 9 lipca MSZ wezwało ambasadora Rosji i poinformowało o wydaleniu dwóch pracowników rosyjskiej ambasady posiadających status dyplomatyczny. Wcześniej włoski kontrwywiad AISI wykrył ich działalność na terytorium kraju. Rzym uznał ją za ingerencję w bezpieczeństwo państwa i jego instytucje.
Minister spraw zagranicznych Antonio Tajani przedstawił później sprawę sojusznikom z NATO. Mówił już nie tylko o dwóch wydalonych Rosjanach, ale o szerszym zagrożeniu.
To kolejny sygnał zagrożenia, które nadal płynie z Federacji Rosyjskiej wobec naszych instytucji, naszego bezpieczeństwa, przedsiębiorstw i systemu przemysłowego – powiedział Tajani.
Informacje o operacji Włosi przekazali pozostałym państwom NATO. Tajani tłumaczył to zasadą solidarności sojuszniczej: „atak na jeden kraj sojuszniczy jest atakiem na nas wszystkich”.
Polska i Bałtyk. Incydenty zaczynają układać się w całość
Hiszpania i Włochy przygotowują się przede wszystkim na cyberataki, sabotaż i zagrożenia dla infrastruktury. Na wschodniej flance te same zagrożenia nakładają się na bezpośrednie sąsiedztwo Rosji i Białorusi.
W Polsce działania hybrydowe mają już swoje śledztwa. ABW od 2024 r. bada siatkę dywersyjną działającą w kilku państwach Europy. Polski wątek prowadzi m.in. do pożarów składów materiałów budowlanych w Warszawie i Radomiu. Według Agencji wykonawcę nadzorowała i opłacała osoba powiązana z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Polskie, czeskie, litewskie i rumuńskie służby powołały wspólny zespół śledczy. ABW informuje, że udało się połączyć zdarzenia z kilku państw, znaleźć wspólny sposób działania oraz wytypować koordynatorów i zleceniodawców.
Równolegle Polska wzmacnia wschodnią granicę w ramach Tarczy Wschód. Powstają fortyfikacje, kupowane są systemy dronowe i antydronowe, wzmacniana jest infrastruktura. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w sierpniu, że działania hybrydowe stały się codziennością:
Te ataki hybrydowe to ataki w cyberprzestrzeni, przecinanie kabli po dnie Bałtyku czy prowokacje w polskiej i sojuszniczej przestrzeni powietrznej. Z tym mamy do czynienia na co dzień – mówił.
Podobnie problem widzą państwa bałtyckie. Pod koniec sierpnia ministrowie państw regionu Morza Bałtyckiego spotkali się we Flensburgu. Rozmawiali o dronach, dezinformacji, ochronie przestrzeni powietrznej i infrastruktury krytycznej. Litewski minister spraw wewnętrznych Martynas Katelynas zwrócił uwagę na problem z oceną pojedynczych zdarzeń.
Największym błędem byłoby ocenianie każdego incydentu osobno. To, co początkowo wygląda na odosobniony incydent, może być częścią skoordynowanej kampanii hybrydowej – mówił.
Kilka dni później Litwa sama mierzyła się z takim incydentem. W nocy z 14 na 15 września jej przestrzeń powietrzną naruszył dron, który nadleciał z Białorusi. Został zestrzelony przez włoskie myśliwce wykonujące misję NATO. W jego szczątkach znaleziono ładunek wybuchowy. Trwa śledztwo, które ma ustalić pochodzenie maszyny i cel jej lotu. Na tym etapie litewskie władze nie przypisały tego zdarzenia Rosji.
Współpraca państw regionu wykracza jednak poza reagowanie na pojedyncze incydenty. Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Rumunia i Szwecja przyjęły w czerwcu wspólną Deklarację Gdańską. Rosję nazwano w niej „największym, bezpośrednim i długoterminowym zagrożeniem” dla bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego. Państwa zadeklarowały wspólną odpowiedź m.in. na sabotaż, cyberataki, ingerencję w infrastrukturę krytyczną, instrumentalizację migracji, wojnę elektroniczną i operacje informacyjne.
Kasparow: „Europa powoli się budzi”
– Wszystkie są podatne na atak. Z punktu widzenia Putina ta wojna nie jest prowadzona przeciwko jednemu konkretnemu państwu, ale przeciwko Europie jako politycznej całości. Celami Putina są NATO i Unia Europejska. Szwajcaria formalnie nie należy do żadnej z tych organizacji, ale oczywiście nadal jest krajem europejskim – mówi Garri Kasparow.
Były mistrz świata w szachach i rosyjski opozycjonista rozwinął w ten sposób swoją wcześniejszą reakcję na nową strategię bezpieczeństwa Szwajcarii. O europejskim zagrożeniu mówił w odpowiedzi na pytania SprawdzamTo.pl, które w imieniu naszej redakcji zadał podczas swojego programu Iwan Tiotrin.
Dla Kasparowa właśnie reakcja neutralnej Szwajcarii jest sygnałem, że podejście Europy do Rosji zaczyna się zmieniać.
Jeśli Szwajcaria, kraj nie tylko neutralny, ale również w znacznym stopniu związany z rosyjskimi pieniędzmi, składa już takie deklaracje, oznacza to, że Europa powoli się budzi. Ludzie zaczynają rozumieć, że robienie interesów z Putinem nie zadziała – mówi Kasparow.
Jednocześnie uważa, że ta zmiana przyszła zbyt późno.
Europa straciła wiele lat i teraz mierzy się z tymi wyzwaniami bez jasnego planu obrony. To, co Zachód robi teraz, powinien był zrobić cztery lata temu albo przynajmniej trzy lata temu – mówi Kasparow.
Cytaty ze źródeł niemiecko, rosyjsko, francusko i anglojęzycznych w tłumaczeniu własnym.