„Rosyjskie Domy” pod lupą. Propaganda i zarzuty o szpiegostwo

Za granicą mają promować rosyjską kulturę i utrzymywać kontakty z diasporą. Ukraina twierdzi jednak, że sieć „Rosyjskich Domów” służy dezinformacji, destabilizacji i szpiegostwu. Sprawdziliśmy, co wiadomo o tych placówkach i gdzie kończą się podejrzenia, a zaczynają udokumentowane działania. 

„Rosyjskie Domy” pod lupą. Propaganda i zarzuty o szpiegostwo
Budynek Rosyjskiego Domu w Berlinie przy Friedrichstraße (fot. H.Sagirkaya/Anadolu/Getty Images)

Ukraina chce zamknięcia całej sieci

19 września ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poinformował, że Kijów oficjalnie zwrócił się do rządów państw, w których działają „Rosyjskie Domy”. Ukraina przekazała argumenty za ograniczeniem ich działalności albo całkowitym zamknięciem. Sybiha nie mówi już tylko o propagandzie czy rosyjskich wpływach. 

W rzeczywistości służą jako narzędzia dezinformacji, destabilizacji i szpiegostwa – napisał Sybiha. 

Andrij Sybiha podczas konferencji (fot Viktor Kovalchuk/Global Images Ukraine/Getty Images)
Andrij Sybiha podczas konferencji (fot Viktor Kovalchuk/Global Images Ukraine/Getty Images)

Sybiha zwraca uwagę, że chodzi o wszystkie placówki

Nasz wspólny europejski dom nie jest miejscem dla „Rosyjskich Domów” promujących propagandę wojenną i aktywnie działających na rzecz zniszczenia pokoju w Europie – napisał ukraiński minister. 

Według ministra takie centra nadal działają w co najmniej siedmiu państwach europejskich. Nie wymienił ich jednak z nazwy. Sieć jest znacznie większa poza Europą – obejmuje też państwa Afryki, Azji i Ameryki Południowej.

„Rosyjskie Domy” nie są niezależnymi stowarzyszeniami kulturalnymi. To placówki Rossotrudniczestwa – Federalnej Agencji ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej. Agencja jest częścią rosyjskiego aparatu państwowego. Od lipca 2022 roku Rossotrudniczestwo znajduje się na unijnej liście sankcyjnej. Uzasadnienie tej decyzji wykracza daleko poza działalność kulturalną.

To główna agencja państwowa służąca projekcji kremlowskiej soft power i wpływu hybrydowego – czytamy w dokumencie UE. 

Rada UE wskazuje też na finansowanie projektów propagandowych, rozpowszechnianie narracji Kremla i działanie jako organizacja parasolowa dla sieci rosyjskich rodaków oraz „agentów wpływu”. 

Prof. Hieronim Grala, historyk, były dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie i były dyplomata w Rosji, zna działalność takich placówek jeszcze z czasów PRL. 

fot. UW
fot. UW

W rozmowie ze Sprawdzamto zwraca uwagę, że kultura dawała nie tylko możliwość promowania własnego kraju. Pozwalała też przyciągać ludzi i sprawdzać, kto może być przydatny.

Kultura zawsze była traktowana nie tylko jako przykrycie dla działalności wywiadowczej, ale przede wszystkim jako platforma do poszerzania tej kategorii, o której Lenin mawiał: „pożyteczni idioci”. Jeżeli ma się ośrodek, do którego ciągną osoby zainteresowane kulturą rosyjską, znacznie łatwiej spośród nich wytypować i wyłonić tych, którzy mogą się przydać – mówi ekspert. 

Berlin. Francuzi piszą o służbach

Rosyjski Dom przy Friedrichstraße w Berlinie działał od czasów NRD. Ma kino, sale koncertowe i wystawowe, księgarnię, organizował też kursy językowe. Od lat pojawiały się jednak pytania o prezentowane tam treści i związki placówki z rosyjskim państwem.

W sierpniu WDR i „Süddeutsche Zeitung” dotarły do dokumentu francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.  

Budynek Rosyjskiego Domu w Berlinie przy Friedrichstraße (fot. H.Sagirkaya/Anadolu/Getty Images)
Budynek Rosyjskiego Domu w Berlinie przy Friedrichstraße (fot. H.Sagirkaya/Anadolu/Getty Images)

Sprawa dotyczyła Kseni Fedorovej, byłej szefowej RT France. Francuskie władze zarzucały jej udział w kremlowskich operacjach propagandowych i wpływu. Fedorova miała później starać się o kierowanie Rosyjskim Domem w Berlinie. I właśnie wtedy pod lupą francuskiego MSW znalazła się także sama placówka. 

– Jest wykorzystywana jako przykrycie przez rosyjskie służby wywiadowcze – stwierdzono w dokumencie cytowanym przez WDR i „Süddeutsche Zeitung”. 

W praktyce oznaczałoby to, że placówka kulturalna mogła służyć rosyjskim służbom jako osłona dla ich działalności i kontaktów.

To ustalenia francuskiego MSW, nie ukraińskich władz ani think tanku. Dokument nie jest publiczny. Jego treść opisali dziennikarze „Le Monde” i „Süddeutsche Zeitung”. Nie wiadomo natomiast, na jakich konkretnie materiałach Francuzi oparli wniosek o wykorzystywaniu centrum przez rosyjskie służby. Niemiecki kontrwywiad BfV nie potwierdził publicznie francuskiej oceny.

Moskwa (fot. Contributor/Getty Images)
Moskwa (fot. Contributor/Getty Images)

Prof. Hieronim Grala zwraca uwagę, że znaczenie takich narzędzi zmieniło się po rozpadzie Związku Radzieckiego. W państwach bloku wschodniego Moskwa wcześniej dysponowała znacznie bardziej bezpośrednimi sposobami nacisku.

Do 1989 roku tego typu działalność nie była aż tak widoczna, bo istniały bezpośrednie, proste instrumenty nacisku i wpływu. Nie trzeba było sięgać lewą ręką do prawego ucha. To zaczęło się intensyfikować mniej więcej od 1991–1992 roku, kiedy Rosja straciła podstawowe instrumenty oddziaływania i trzeba było na nowo tworzyć środowiska, w których można było działać – mówi prof. Grala. 

Spór o Rosyjski Dom zakończył się decyzją polityczną. 1 września niemiecki rząd wypowiedział umowę będącą podstawą jego działalności. Była to część reakcji Berlina na próbę ataku dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku Lipsk/Halle, za którą Niemcy oficjalnie obarczyły odpowiedzialnością Rosję.

Działalność centrum została później mocno ograniczona. Około 50 pracowników i nauczycieli dostało wypowiedzenia, a sześciu delegowanych z Rosji opuściło Niemcy.

W Berlinie pojawia się więc już nie tylko propaganda i działalność wpływu, ale też wątek rosyjskich służb. Takie wykorzystywanie instytucji kultury nie jest jednak rosyjskim wynalazkiem ostatnich lat.

KGB też korzystało z kultury

Po ujawnieniu francuskiego dokumentu WDR i „Süddeutsche Zeitung” opisały materiał odnaleziony w archiwach KGB w państwach bałtyckich. To około stustronicowy podręcznik z 1968 roku. Miał klauzulę „tajne” i służył do szkolenia przyszłych oficerów Akademii KGB. Już sam tytuł mówi sporo o jego zawartości: „Wykorzystanie możliwości Radzieckiego Komitetu ds. Kontaktów Kulturalnych z Rodakami za Granicą w pracy wywiadowczej” – brzmi tytuł dokumentu.

Główną siedzibą KGB w Moskwie był słynny budynek znany jako Łubianka (fot. Contributor/Getty Images)
Główną siedzibą KGB w Moskwie był słynny budynek znany jako Łubianka (fot. Contributor/Getty Images)

Grala pamięta ten mechanizm również z czasów PRL. Jak mówi, ważnym polem kontaktu była wtedy intensywna wymiana kulturalna i naukowa między Polską a ZSRR. 

Było sporo studentów, stażystów, doktorantów. To pozwalało na wprowadzanie do środowisk akademickich czy kulturalnych osób, które później mogły być w jakiś sposób wykorzystywane, a czasem od razu były wysyłane do Polski z taką, a nie inną misją – wyjaśnia historyk i były dyplomata. 

Komitet miał oficjalnie utrzymywać kontakty z Rosjanami i środowiskami rosyjskimi poza ZSRR.  

Według podręcznika KGB zagraniczne kontakty kulturalne miały jeszcze jedno zastosowanie. Służby szukały w ten sposób ludzi, którzy mogli im się przydać. Pod szyldem kultury łatwiej było też nawiązać kontakt z osobami, do których oficer KGB niekoniecznie mógł zapukać wprost.

To instrukcja sprzed blisko 60 lat. Nie dotyczy Rossotrudniczestwa ani Rosyjskich Domów. Pokazuje za to, że już wtedy KGB traktowało działalność kulturalną za granicą jako jedno z miejsc, w których można prowadzić pracę wywiadowczą. 

Nie wszędzie chodzi o szpiegostwo

Niemcy nie są jedynym państwem, które zdecydowało się na zamknięcie albo ograniczenie działalności rosyjskiego centrum. Powody takich decyzji nie wszędzie były jednak takie same. W Mołdawii rząd wypowiedział umowę z Rosją dotyczącą centrów kulturalnych. Placówka w Kiszyniowie zakończyła działalność 4 lipca tego roku. Władze mówiły o rosyjskich operacjach wpływu i zagrożeniu dla bezpieczeństwa informacyjnego kraju. Minister kultury Cristian Jardan poszedł dalej.

Rosyjskie Centrum Kultury wcale nie było kulturalne. Było to centrum, pod którego przykryciem prowadzono działania mające podważać suwerenność Republiki Mołdawii – mówił Jardan.

Kiszyniów (fot. Finnbarr Webster/Getty Images)
Kiszyniów (fot. Finnbarr Webster/Getty Images)

Rosja odrzucała te zarzuty. Moskwa reagowała ostro. Po zamknięciu Rosyjskiego Domu w Kiszyniowie ambasada Rosji pisała o „głębokim żalu” i „niezrozumiałej sytuacji”. Wcześniej Kreml oskarżał Mołdawię o działania wymierzone w Rosję.

Na początku 2025 toku Rosyjski Dom został również zamknięty w Azerbejdżanie. Władze w Baku podały jednak całkowicie inny powód: placówka nie miała wymaganej rejestracji. Azerskie MSZ nie stawiało zarzutów dotyczących działalności wywiadowczej. Chodziło o względy formalne, chociaż warto pamiętać, że to był oficjalny komunikat. Prawda mogła być inna.

Mamy zatem kilka różnych historii. Azerbejdżan mówi o prawie, Mołdawia o zagrożeniu dla własnej suwerenności. W przypadku Rosyjskiego Domu w Berlinie francuskie MSW poszło znacznie dalej: napisało, że placówka jest wykorzystywana jako przykrycie dla rosyjskich służb wywiadowczych. Do tego dochodzą sankcje UE wobec Rossotrudniczestwa za propagandę.  

Zdaniem prof. Grali odbudowanie podobnej sieci wpływu po wojnie może być dla Rosji znacznie trudniejsze. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale również o ludzi, których przez lata przyciągały rosyjskie instytucje kulturalne. 

Rosjanom będzie niesłychanie trudno to odbudować. Po pierwsze, będą mieli na to mniej pieniędzy, bo te instytucje były finansowane z budżetu. Ale jest jeszcze druga sprawa: została zakłócona ciągłość. Spora część ludzi, którzy czuli się związani z Rosją, po tym, co Rosja zrobiła, poczuła się przez nią zdradzona i oszukana. Spotykam się na przykład z opiniami: „ja już nigdy więcej nie pójdę do rosyjskiej placówki” – mówi prof. Hieronim Grala. 

Źródła

  1. Andrij Sybiha, wypowiedz z 19 września 2026

  2. Rada Unii Europejskiej, rozporządzenie wykonawcze (UE) 2022/1270, 21 lipca 2022 r.

  3. WDR/Tagesschau i „Süddeutsche Zeitung”, materiały dotyczące Rosyjskiego Domu w Berlinie, sierpień 2026 r.

  4. francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, dokument dotyczący Kseni Fedorovej, opisany przez WDR i „Süddeutsche Zeitung”

  5. rząd Republiki Federalnej Niemiec, materiały dotyczące zakończenia działalności Rosyjskiego Domu w Berlinie

  6. rząd Republiki Mołdawii i Ministerstwo Kultury Mołdawii, materiały dotyczące Rosyjskiego Centrum Kultury

  7. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu, komunikat dotyczący Rosyjskiego Domu w Baku

  8. podręcznik szkoleniowy KGB z 1968 r., opisany przez WDR i „Süddeutsche Zeitung

  9. Profesor Hieronim Grala dla SprawdzamTo.pl

Nasi autorzy