Zabójstwo w Jarosławiu. Co w tej sprawie się zgadza, a co nie?

Obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Jedna osoba zginęła w wyniku odniesionych ran. Wokół tej tragedii błyskawicznie narosły rozmaite historie. Sprawdziliśmy, które z nich są prawdziwe, a które nie.

Zabójstwo w Jarosławiu. Co w tej sprawie się zgadza, a co nie?
Miejsce ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu (fot. PAP/Piotr Polak)

Bardzo proszę o niepowielanie nieprawdziwych informacji, bo tych informacji nieprawdziwych w przestrzeni publicznej pojawia się bardzo dużo – zaapelowała w czwartek wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.

Podczas konferencji prasowej mówiła o reakcji służb na atak nożownika w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu i prosiła, by przy podawaniu informacji opierać się na oficjalnych danych. Wokół tego zdarzenia narósł chaos informacyjny, czego efektem były m.in. doniesienia o drugiej ofierze śmiertelnej, które zdementowała wojewoda. Z kolei burmistrz Jarosławia dementował pogłoskę, jakoby po mieście biegał ktoś z maczetą.

Przeanalizowaliśmy twierdzenia, które pojawiły się w mediach społecznościowych po ataku w Jarosławiu. Część odnosiła się do samych okoliczności zdarzenia, inne dotyczyły sprawcy i jego rzekomej motywacji. Sprawę wykorzystywano też, by sugerować, że Ukraińcy jako ogół stanowią zagrożenie. Sprawdziliśmy, co z tych twierdzeń się potwierdza, a co nie.

 

Co się wydarzyło w Jarosławiu

Do ataku doszło w czwartek 24 września na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu na Podkarpaciu. Ok. godz. 9:30 31-letni obywatel Ukrainy – według prokuratury z nieustalonych przyczyn – ranił nożem pięć osób. Jedna z nich, ksiądz Stanisław Zbojnowicz, zmarła po przewiezieniu do szpitala. Dwie kolejne osoby były w stanie zagrażającym życiu, ale w piątek prokuratura poinformowała, że stan rannych jest stabilny.

Wobec mężczyzny zidentyfikowanego jako Ihor M. prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń u pokrzywdzonych, za co maksymalną karą jest dożywotnie pozbawienie wolności. Zarzutów jednak mu nie przedstawiono. 

Biegli psychiatrzy stwierdzili u Ihora M. ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne, które obecnie uniemożliwiają przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych. Sąd zgodził się go aresztować na trzy miesiące w warunkach szpitalnych. 

Czy Ukrainiec zabił dwóch księży?

Była to pierwsza fałszywa informacja masowo rozpowszechniona w tej sprawie. Jej źródłem była najprawdopodobniej Katedra Rzeszowska, która przekazała błędną wiadomość o śmierci drugiego z księży, ks. Marka Pieńkowskiego, za co następnie przeprosiła. „Przepraszamy za tę pomyłkę i za ból, który mogła ona wywołać” – napisali na Facebooku przedstawiciele Katedry Rzeszowskiej, tłumacząc pomyłkę chaosem informacyjnym i informując, że ks. Marek jest operowany.

„Nie żyje drugi ksiądz zaatakowany w Jarosławiu” – podała TV Republika, a za nią różne konta na platformie X. „Nie żyje drugi ksiądz zamordowany przez ukraińskiego nożownika [...] Ale nie zapominajcie, oni walczą za nas!” – pisało o Ukraińcach konto WolnaRadio. 

Miejsce ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu (fot. PAP/P.Polak)
Miejsce ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu (fot. PAP/P.Polak)

„Z pierwszych stron gazet nie zniknęła jeszcze nawet sprawa ukraińskiego mordercy dwóch księży z Jarosławia” – pisał np. działacz Konfederacji Paweł Usiądek.

W sieci pojawiały się też inne twierdzenia błędnie przedstawiające liczbę ofiar. 

„Karmili Ukraińców, dawali schronienie i pracę. 31-letni Ukrainiec w odpowiedzi zamordował księdza i chciał zabić czworo kolejnych duchownych” - napisał na X Bob Gedron, nawiązując do pomocy Kościoła dla uchodźców z Ukrainy. W innym wpisie przekonywał, że doszło do morderstwa księdza i próby zabicia pięciu duchownych. Sugerował więc sześciu pokrzywdzonych. 

Jednak, jak podała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn, wśród poszkodowanych było czterech mężczyzn i jedna kobieta: trzy osoby duchowne i dwie świeckie.

Czy to był atak maczetą?

Kolejna grupa fałszywych twierdzeń na temat wydarzeń w Jarosławiu odnosi się do narzędzia wykorzystanego przez sprawcę. 

„24 września 2026 roku na terenie Jarosławskiego Opactwa 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował maczetą bezbronnych Polaków” – tak przedstawiła je w oficjalnym komunikacie Konfederacja Korony Polskiej, kierowana przez posła Grzegorza Brauna. „Ukrainiec maczetą zabił księdza i ranił kilka osób” – twierdziła też na X Warszawska Gazeta. Inna wersja tej historii mówiła o „długim nożu” albo nożu o długości 40 lub 80 cm. „80 centymetrów to nie nóż, tylko jakaś maczeta. To zaplanowane morderstwo” – napisało na X konto coolfonpl, łącząc rzekomą długość narzędzia z domniemaną motywacją sprawcy.

Prawdopodobnym źródłem tej historii są słowa mieszkanki Jarosławia, pani Urszuli. 

– Mężczyzna wbiegł do kościoła i długą maczetą uderzył ks. Marka w tętnicę szyjną – opowiadała na nagraniu pokazanym przez serwis Nowiny24. Z jej słów wynikało jednak, że nie była świadkiem ataku, lecz pojawiła się w okolicy kościoła już po nim.

– Świadkowie mówili, że jatkę zrobił w kościele i księży dźgał takim dość długim nożem, w granicach 80 cm – powiedział Nowinom kolejny mieszkaniec, który również nie był naocznym świadkiem. Z kolei świadek, z którym rozmawiał Ekspres Jarosławski, ocenił, że długość noża wynosiła ok. 30 cm.

Wersję o maczecie zdementowała prokuratura. 

– To był nóż, maczeta? – pytali dziennikarze prokurator Harasz-Wołoszyn. – Nie, to był nóż. To był nóż, który sprawca wziął z kuchni znajdującej się na terenie opactwa – odpowiedziała. 

Doniesienia o użyciu maczety są więc fałszywe. 

Dokładnej długości ostrza prokuratura nie podała. Z domniemanej długości narzędzia wyciągano jednak wniosek, że zabójstwo było zaplanowane, chociaż według prokuratury sprawca posłużył się nożem zabranym na miejscu, z klasztornej kuchni.

Czy zaatakowano księży w trakcie mszy? 

Kolejna rozpowszechniona informacja mówiła, że do ataku doszło podczas mszy, a powielały ją konta związane z Konfederacją Korony Polskiej. „Ukrainiec zamordował kapłana podczas mszy świętej” – napisała na X Marta Czech, szefowa wrocławskich struktur Korony. „Ostrzegaliśmy i wciąż ostrzegamy przed Wołyniem 2.0” – dodała. „Ukrainiec z maczetą podczas Mszy zabił dwóch księży i ranił trzy osoby” – napisał z kolei na X Edgar Korona, łącząc w jednym wpisie kilka niepotwierdzonych doniesień.

Działania śledczych w miejscu ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa w Jarosławiu (fot. PAP/P.Polak)
Działania śledczych w miejscu ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa w Jarosławiu (fot. PAP/P.Polak)

Informacje o ataku w czasie mszy są więc fałszywe.

Miejscem zdarzenia były, według prokuratury, kościół oraz przylegające do niego kawiarenka benedyktyńska i jej zaplecze kuchenne. – Mężczyzna wszedł do pomieszczeń kuchni, tam doszło do pierwszych spotkań z osobami, które uczestniczyły w tym zdarzeniu, później zdarzenie przeniosło się na teren kościoła – mówiła prokurator Harasz-Wołoszyn.

Czy był to atak terrorystyczny?

Wydarzenia w Jarosławiu są w mediach społecznościowych przedstawiane jako „ukraiński atak terrorystyczny” albo „zamach terrorystyczny”. „Ukrainiec dokonał ataku terrorystycznego na Podkarpaciu” – twierdzi na X osoba przedstawiająca się jako Krengiel.

Czy coś groziło mieszkańcom Jarosławia?

Takie sugestie również były rozpowszechniane w mediach społecznościowych, a ich podstawą stał się artykuł Interii informujący, że szkoły w Jarosławiu otrzymały zalecenie, aby nie wypuszczać dzieci na zewnątrz. „Ale przecież mają już nożownika. Czy podejrzewają szerszy atak, ale nie chcą tego powiedzieć?” – pytał na X Paweł Usiądek z Konfederacji.

– Zasugerowaliśmy, że dobrym rozwiązaniem jest to, żeby te najmłodsze dzieci jednak odebrali rodzice i żeby poinformować rodziców. Chociażby z takiego prostego powodu, żeby dzieci się nie obawiały, gdyby doszła jakaś informacja, że coś złego się dzieje, bo wśród tych dezinformacji krążyła też taka wiadomość, że ktoś biega z maczetą po mieście – wyjaśnił.

Informacja o działaniach zapobiegawczych w szkołach była więc prawdziwa. Wynikały one jednak z ostrożności w pierwszych godzinach po ataku, a nie z informacji o kolejnym napastniku lub szerszym ataku. Sprawca był już zatrzymany, a pogłoska o osobie biegającej z maczetą po mieście okazała się nieprawdziwa.

Czy napastnik był ukraińskim weteranem?

Inna, niepotwierdzona dotąd informacja mówi, że napastnik z Jarosławia był weteranem wojny w Ukrainie. „Człowiek z doświadczeniem frontowym poczuł zew krwi po tym, jak zwrócono mu uwagę, że osoby postronne nie mogą przebywać na terenie klasztoru” – napisał na X Usiądek. „Tacy ludzie są zwyczajnie niebezpieczni, o czym niestety przekonali się nasi rodacy w Jarosławiu” – przekonywał. „Musimy z tej tragedii wyciągnąć wnioski. Polska nie może stać się miejscem otwartym dla weteranów wojennych z Ukrainy” – dodał.

Skąd pochodzą te twierdzenia? 

Ich źródłem są doniesienia Radia Eska. „Jak ustalili reporterzy ESKI, mężczyzna miał wcześniej służyć w ukraińskiej armii i walczyć na froncie w Ukrainie. Miał posiadać ukraiński i niemiecki paszport, a także polski numer PESEL. W noc poprzedzającą atak przyjechał do Polski z Niemiec, a rano kierował się w stronę Ukrainy” – podało radio na podstawie nieoficjalnych informacji. 

Prokuratura już w czwartek podała, że Ukrainiec przyjechał do Polski w nocy 23 września z Niemiec. Następnie udał się na przejście w Korczowej, gdzie chciał wjechać do swojego kraju. Nie udało mu się to z powodu braku aktualnego OC. Jak podała w piątek prokuratura, z Korczowej mężczyzna został przewieziony prywatnym autem do Jarosławia.

Czy to prawda, że mężczyzna był na wojnie? 

– Takich informacji w tej chwili nie mamy potwierdzonych i w toku naszego śledztwa, w toku czynności, takie informacje jak dotychczas nie pojawiły się – przekazała prokurator Harasz-Wołoszyn. A czy to prawda, że miał podwójne obywatelstwo? – Nie posiadamy takich informacji – dodała. Obecnie nie ma więc potwierdzenia nieoficjalnych doniesień o wojskowej przeszłości Ukraińca.

Źródła

  1. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu, komunikat z 24 września 2026 r.

  2. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu, komunikat z 25 września 2026 r.

  3. TVN24, Atak nożownika w klasztorze. Biegli psychiatrzy ocenili stan Ihora M., 25 września 2026 r.

  4. Katedra Rzeszowska, wpis na Facebooku z 24 września 2026 r.

  5. WolnaRadio, wpisy na X z 24 września 2026 r.

  6. Paweł Usiądek, wpisy na X z 24 i 25 września 2026 r.

  7. Bob Gedron,wpisy na X z 24 września 2026 r.

  8. Stanowisko Konfederacji Korony Polskiej w sprawie brutalnych przestępstw popełnianych przez Ukraińców w Polsce, 24 września 2026 r.

  9. Warszawska Gazeta, wpis na X z 24 września 2026 r.

  10. Coolfonpl, wpis na X z 24 września 2026 r.

  11. Nowiny24, Świadek ataku w klasztorze w Jarosławiu: napastnik wszedł do kuchni i wziął nóż, 24 września 2026 r.

  12. Nowiny24, nagranie zamieszczone na Facebooku 24 września 2026 r.

  13. Ekspres Jarosławski, Z OSTATNIEJ CHWILI. Nie żyje jedna z ofiar ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa. Dotarliśmy do relacji świadka wydarzeń, 24 września 2026 r.

  14. Marta Czech, wpis na X 24 września 2026 r.

  15. Edgar Korona, wpis na X 24 września 2026 r.

  16. TVN24, Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek, 25 września 2026 r.

  17. Polsat News, Atak w klasztorze w Jarosławiu. Prokuratura ujawnia nowe informacje ws. Ukraińca, 24 września 2026 r.

  18. Interia, Interia dotarła do kulis ataku w klasztorze. Tak zaczął się dramat, 24 września 2026 r.

  19. Radio Eska, Nożownik z Jarosławia miał walczyć na froncie. Nowe ustalenia ws. 31-letniego Ukraińca, 24 września 2026 r.

Nasi autorzy