Wish you were here. Czy breturn jest możliwy

Czy Wielka Brytania może wrócić do Unii Europejskiej? A jeśli tak, to na jakich warunkach i kiedy?
 

Wish you were here. Czy breturn jest możliwy
(fot. PAP/PA, Sprawdzam to)

Brexit był pierwszym – i póki co jedynym – „exitem” z Unii Europejskiej. Był to wstrząs zarówno dla UE, jak i Wielkiej Brytanii, która była częścią wspólnoty od 1973 r. „Rozwód” trwał od referendum w 2016 r., ale negocjacje się przedłużyły i ostateczne rozejście nastąpiło dopiero w 2020 r. 

Spóźniony żal

Najciekawsze jest jednak to, że 64 proc. ankietowanych opowiada się za zacieśnieniem relacji z UE, a 55 proc. – za ponownym wstąpieniem Wielkiej Brytanii do Unii.

Źródłem zmiany nastrojów społecznych jest rozczarowanie Brytyjczyków populistami, którzy nie dotrzymali obietnic związanych z brexitem.

Po pierwsze – Brytyjczykom zapowiadano, że wyjście z Unii sprawi, że kraj upora się z kryzysem migracyjnym. Tak się nie stało. Brexit nastąpił, a dwa lata później Wielka Brytania odnotowało największy od 75 lat wzrost ludności, który był efektem zwiększonej imigracji. 

Po drugie – o wielu konsekwencjach brexitu mieszkańców Wielkiej Brytanii nie informowano, podczas gdy potencjalne korzyści wyolbrzymiano. 


Prawda o brexicie jest brutalna. PKB na mieszkańca spadło o 6-8 proc., eksportu usług o 4-5 proc., a eksportu towarów o prawie 15 proc. poniżej poziomu sprzed pandemii COVID-19. Za tymi liczbami kryje się gorsza jakość życia wielu Brytyjczyków. Służba zdrowia znajduje się w katastrofalnym stanie

Co ciekawe Brytyjczycy coraz częściej opuszczają swój kraj w poszukiwaniu lepszego życia – między innymi w państwach UE.
 

Droga powrotu

Czy jednak Wielka Brytania mogłaby powrócić do Unii Europejskiej? Tak. Ale byłaby to długa i  obarczona wieloma formalnościami droga, bez taryfy ulgowej.

Keir Starmer jeszcze jest premierem. Słowo „jeszcze” nie jest przypadkowe. W Partii Pracy trwa wewnętrzny bunt, który ma na celu zmianę jej przywódcy, a co za tym idzie premiera Wielkiej Brytanii. Póki co Starmer się jeszcze trzyma, ale wiele wskazuje na to, że następne dni mogą być jego ostatnimi na Downing Street 10.

Dwa tradycyjnie wiodące ugrupowania polityczne, czyli Partia Pracy oraz Partia Konserwatywna raczej wykluczają powrót do UE, choć w różny sposób mówią o zacieśnianiu więzi. 


O ile Konserwatyści zdania raczej nie zmienią, o tyle Laburzyści nie mówią w tej sprawie jednym głosem, co także jest kością niezgody. Starmer wielokrotnie deklarował, że do Unii powrotu nie ma. 

 

Ci, którzy chcą zająć jego miejsce, próbują sprawę rozegrać na swoją korzyść. Najpoważniejszymi pretendentami tej walki są Wes Streeting oraz Andy Burnham. 
Wes Streeting, który jest ministrem zdrowia w rządzie Starmera, twierdzi, że brexit był fatalnym błędem i marzy o powrocie
 

Burmistrz Manchesteru Andy Burnham uważał jeszcze do niedawna, że powrót mógłby być dobrym pomysłem. Obecnie jednak zmienił zdanie i to wyklucza.

To rozgrywa w bardzo sprawny sposób populista i ojciec brexitu Nigel Farage, który jest również źródłem obecnych kłopotów Partii Pracy, bo to jego ugrupowanie Reform UK w niedawnych wyborach lokalnych zgarnęło niemal wszystkie mandaty Laburzystów. Farage i jego partia uważają temat za zamknięty, ale ostrzegają Brytyjczyków przed „zdradą”, którą szykuje Partia Pracy. 

Jedynym ugrupowaniem politycznym (w skali kraju), które otwarcie mówi o chęci powrotu do Unii Europejskiej jest mała partia Rejoin EU. Są także mniejsze, lokalne inicjatywy, które popierają ten postulat, ale odgrywają one marginalną rolę w skali całego Zjednoczonego Królestwa. 

Scenariusz breturnu

Wiemy, że powrót jest możliwy. Ale jak miałby on wyglądać?

Wielka Brytania musiałaby przejść całą procedurę akcesyjną, nie byłoby dla niej taryfy ulgowej. Musiałaby spełnić szereg wymogów.

W pierwszej kolejności rząd UK musiałby złożyć wniosek o członkostwo. Następnie wszystkie 27 państw musiałoby wyrazić zgodę na przystąpienie Wielkiej Brytanii do UE.  Po negocjacjach zostałaby ratyfikowana umowa. 

To opis skrócony całej procedury. Proces omawia art. 49. Traktatu o Unii Europejskiej. 

Rada Europejska dostarcza status państwa kandydującego po wydaniu opinii Komisji Europejskiej, po złożeniu przez dane państwa wniosku o członkostwo w UE. Status państwa kandydującego nie daje automatycznego prawa do przystąpienia do UE.

W trakcie procesu przystąpienia państwa kandydującego, które spełniają kryteria akcesyjne (kopenhaskie) oraz jest w zachowaniu prawa i obowiązków wynikających z członkostwa w UE.

W zależności od sytuacji państwa kandydującego będzie miało to miejsce przez proces głębokich reform, które pochodzą na przykład użycia urządzeń i funkcji, w celu zastosowania nowego prawodawstwa zgodnego ze zbiorczym przepisami i normami UE (dorobkiem ). 

Wypełnienie warunków członkostwa wymaga od państw kandydujących i państw kandydujących fundamentalnych reform w zakresie praw rządów, działalności oraz organizacji instytucji demokratycznych i administracji publicznej. Komisja przez cały czas trwania procesu akcesyjnego kontroluje proces reformy w zastosowaniu kandydujących i uruchamiających kandydujących oraz udzielania wsparcia pomocniczego i technicznego, uruchamianego podczas stosowania się do członkostwa w UE.

Ile mogłaby potrwać taka procedura? To zależy. W przypadku Polski było to 10 lat od złożenia wniosku. Ale Wielka Brytania była częścią UE przez kilkadziesiąt lat, nadal obowiązuje tam szereg przepisów dostosowanych do prawa unijnego. Być może w jej przypadku proces byłby nieco krótszy. 

Brexit miał dać Brytyjczykom nowy, mocny start. Wielka Brytania miała stać się – parafrazując klasyka – znowu wielką. Ostatnie kryzysy pokazują, że obietnice raju bez Unii okazały się mrzonką. Nie dlatego, że Unia jest rajem (bo nie jest), ale dlatego, że brexit był oparty na kłamstwach i fałszywych danych. To ostrzeżenie dla wszystkich, którzy chcą podążać za sloganami o „suwerenności”, czy „innej UE”. 

Nasi autorzy