Kolagen to główne białko budulcowe organizmu. Zapewnia tkankom łącznym, takim jak skóra, ścięgna, kości i chrząstki, odporność na rozciąganie, elastyczność oraz wytrzymałość mechaniczną. Działa jak wewnętrzne „rusztowanie”, które spaja ciało i chroni je przed uszkodzeniami. Stąd jego ogromna popularność w medycynie i kosmetyce.
Większość nieprawd o kolagenie drenuje jedynie portfele konsumentów. Niestety, zarówno branża marketingowa, jak i influencerzy czy internetowi celebryci rozpowszechniają też kłamstwa, które mogą realnie zagrażać zdrowiu. Rynek suplementów nie podlega tak rygorystycznej kontroli jak rynek leków, przez co twórcy reklam mogą bezkarnie manipulować faktami.
Oto najpopularniejsze nieprawdy dotyczące terapii kolagenowych
Roślinny kolagen
To nieprawda – kolagen jest produktem w 100 proc. odzwierzęcym. Jeśli widzisz na opakowaniu napis „wegański kolagen”, w środku znajdziesz jedynie witaminy i aminokwasy, które mają pomóc Twojemu organizmowi w produkcji własnego białka. Rośliny kolagenu po prostu nie mają.
Kremy nie wnikają w głąb skóry
Cząsteczka kolagenu jest za duża, żeby przejść przez skórę. Kremy z kolagenem działają tylko na powierzchni. Tworzą fajną warstwę ochronną, nawilżają i dają szybki efekt wygładzenia, ale nie naprawiają skóry od środka.
Organizm sam wybiera, gdzie trafi kolagen
Po wypiciu shota żołądek i tak rozłoży go na części pierwsze. Ciało wyśle te składniki tam, gdzie są najbardziej potrzebne do przeżycia, np. do jelit czy stawów. Zmarszczki na czole dostaną tylko to, co zostanie na szarym końcu.
Na efekty trzeba czekać miesiącami – zapomnij o obietnicach z TikToka, że po tygodniu znikną zmarszczki
Odnowa kolagenu w skórze to długi proces. Prawdziwe, zauważalne zmiany w elastyczności skóry pojawiają się najwcześniej po 2-3 miesiącach codziennej suplementacji.
Rybi kolagen jest lepszy niż wołowy
Od jakiegoś czasu producenci luksusowych suplementów wmawiają nam, że kolagen z ryb to jedyny słuszny wybór. Fakt: dla żołądka nie ma to większego znaczenia. Kluczowy jest proces tzw. hydrolizy, czyli stopień rozbicia białka na mniejsze cząsteczki (peptydy). Dobrze oczyszczony i mocno rozdrobniony kolagen wołowy działa tak samo dobrze jak rybi.
„Musisz brać kolagen z witaminą C, bo inaczej się nie wchłonie”
Według specjalistów to nadużycie marketingowe. Witamina C jest niezbędna do produkcji kolagenu w tkankach, ale sam suplement wchłania się w jelitach bez jej pomocy. Nie musisz więc dopłacać za drogi kolagen z dodatkiem witaminy C. Wystarczy zdrowa, bogata w witaminy dieta.
Jedzenie galaretek i żelek zastąpi suplementację
To także nieprawda. Produkty te to przede wszystkim ogromna dawka cukru (lub syropu glukozowo-fruktozowego) i sztucznych barwników. Zamiast pięknej skóry i zdrowych stawów, zafundujesz sobie skoki poziomu glukozy i dodatkowe kalorie.
Wrząca kawa niszczy sproszkowany kolagen poprzez denaturację
To błąd logiczny i biochemiczny absurd. „Utrata wartości biologicznej” z powodu temperatury napoju? Otóż kolagen kocha wysokie temperatury – możesz śmiało dodawać kolagen do ciast, omletów czy domowych batonów proteinowych. Temperatura pieczenia wewnątrz ciasta rzadko przekracza granicę wytrzymałości aminokwasów. Żołądek i tak zrobi to brutalniej. Nawet gdyby kawa jakimś cudem rozbiła wiązania w peptydach, zrobiłaby tylko to, co za chwilę i tak zrobi Twój kwas żołądkowy oraz enzymy trawienne. Dla Twoich jelit nie ma znaczenia, czy aminokwasy rozłączyły się w kubku, czy w brzuchu – wchłoną się dokładnie tak samo.
Skąd się biorą te mity?
Po pierwsze: to rynek wart miliardy. Branża beauty i suplementów, wspólnie z influencerami, zarabia na sprzedaży kolagenu gigantyczne pieniądze. Absurdalne historie pojawiają się wyłącznie po to, by sprzedać kolejny, zwykle bardzo drogi produkt. Celebrytki w platformach społecznościowych pokazują idealną, wygładzoną filtrami skórę i mówią: „to dzięki temu środkowi z kolagenem”.
Ten brak wiedzy bywa bezwzględnie wykorzystywany przez branżę. Dochodzi do sytuacji, w których w 100 proc. odzwierzęcy kolagen reklamuje się jako „wegański”.
Kolagen potrafi zabić, naprawdę
Niestety, powtarzane są też kłamstwa, które mogą zagrażać naszemu zdrowiu lub życiu. Reklamy często przedstawiają kolagen jako „w 100% naturalne, bezpieczne białko dla każdego”. Modny ostatnio rybi kolagen to jednocześnie poważny alergen. Producenci ukrywają ten fakt. Tymczasem jeśli masz alergię na owoce morza lub ryby, nieświadome wypicie takiego produktu może wywołać zagrażający życiu obrzęk dróg oddechowych.
Piłbyś regularnie coś, co może doprowadzić do przewlekłego zatrucia nerek, wątroby lub układu nerwowego? Podobnie szkodliwe jest sugerowanie, że im większa dawka, tym szybszy efekt. To niebezpieczne kłamstwo, które skłania ludzi do brania podwójnych lub potrójnych porcji. Tymczasem długotrwała nadpodaż peptydów proteinowych drastycznie obciąża nerki i wątrobę – w efekcie możemy nabawić się kamicy nerkowej.
Niestety, kłamstwem nie jest fakt, iż producenci wsypują do swoich preparatów potężne dawki witamin i minerałów – w jednej porcji proszku potrafi być 500 proc. dziennego zapotrzebowania. Osoba, która pije taki kolagen i jednocześnie bierze zwykłe witaminy, może przedawkować minerały, a więc uszkodzić sobie wątrobę lub doprowadzić do zaburzeń pracy tarczycy. Niebezpieczną prawdą jest też sugerowanie, że kolagen „odbudowuje zniszczoną chrząstkę”. Zagrożenie polega na tym, że osoby, które w to wierzą, porzucają konwencjonalne leczenie lub rehabilitację. Skutkiem bywa nieodwracalne pogorszenie stanu stawów, utrwalenie stanów zapalnych i doprowadzenie do kalectwa z powodu opóźnienia właściwej terapii medycznej.
Eksperci podkreślają, żeby nie ulegać emocjom i opierać się na faktach biologicznych oraz chłodnej analizie marketingowych obietnic – nie tylko tych dotyczących kolagenu. Chcesz wiedzy? Zwróć się nie do sprzedawcy, a do lekarza – dermatologa lub ortopedy. Lekarze zlecą badania i dobiorą leki o zdrowym, (udowodnionym) działaniu.