Jak „ugodą” z fiskusem Trump pokazał Amerykanom środkowy palec

Donald Trump powołał Anti-Weaponization Fund – Fundusz Przeciwko Instrumentalizacji. Największe kontrowersje dotyczą aneksu umowy, który „na zawsze zakazuje i wyklucza” amerykański urząd podatkowy z podejmowania jakichkolwiek działań kontrolnych wobec Trumpa, jego rodziny oraz ich licznych przedsiębiorstw.

Jak „ugodą” z fiskusem Trump pokazał Amerykanom środkowy palec
fot. Unsplash

W styczniu Donald Trump oraz jego dwaj najstarsi synowie wspólnie pozwali IRS o 10 mld dolarów odszkodowania za wyciek ich osobistych i biznesowych zeznań podatkowych. Był to pierwszy przypadek w historii, gdy urzędujący prezydent pozwał własny rząd. W ramach ugody, Trump wycofał pozew, twierdząc patetycznie, że „wyrzekł się fortuny” dla dobra innych (uczynili to także jego potomkowie). Prawda jest jednak znacznie bardziej cyniczna: w zamian za to ustępstwo, rząd utworzył wart 1,776 mld dol. „Fundusz Przeciwko Instrumentalizacji” (Anti-Weaponization Fund).

Miliardy z publicznej kasy dla „swoich”

Środki pochodzące z pieniędzy podatników, mają trafiać do osób, które uznają się za „ofiary” wymiaru sprawiedliwości. O tym, kto otrzyma pieniądze, decydować będzie pięcioosobowa komisja, w której aż czterech członków wybiera osobiście Donald Trump. Będzie on więc miał pełną kontrolę nad publicznym miliardami. Co więcej, informacje o tym, kto wyciągnął rękę po publiczne pieniądze, mają pozostać poufne. Krytycy ostrzegają, że taki mechanizm uniemożliwia jakąkolwiek kontrolę społeczną czy parlamentarną nad wydatkowaniem funduszy państwowych.

Pojawiły się wątpliwości co do beneficjentów z rodziny przywódcy USA. Choć wiceprezydent J.D. Vance zapewniał, że pieniądze nie trafią do Donalda Trumpa ani jego bliskich, sam prezydent wcześniej nie wykluczył takiej możliwości.

Eksperci prawni, tacy jak Brandon DeBot z Tax Law Center, nie gryzą się w język, nazywając to „zapierającym dech w piersiach nadużyciem systemu podatkowego i prawnego”, które stawia prezydenta i jego bliskich ponad prawem. Podczas gdy każda inna firma w USA może zostać poddana audytowi, Trump stworzył dla siebie bezpieczną przystań, wykorzystując ugodę w sprawie cywilnej do zablokowania postępowań karno-skarbowych.

Fundusz korupcyjny i zdrada ideałów

Przeciwnicy, w tym liczni Demokraci, określają nowy twór mianem „funduszu korupcyjnego” (slush fund), służącego do opłacania sojuszników politycznych, a nawet uczestników szturmu na Kapitol z 6 stycznia 2021 r. Sam Donald Trump oraz przedstawiciele Białego Domu nie wykluczyli, że środki z nowo utworzonego funduszu mogą trafić do osób, które atakowały policjantów chroniących gmach parlamentu.

Nawet w obozie Republikanów słychać głosy oburzenia – lider partii w Senacie, John Thune, wyraził sceptycyzm przyznając, że nie jest „wielkim fanem” tego rozwiązania, a republikański kongresmen Brian Fitzpatrick zaproponował ustawę całkowicie zakazującą wypłat z funduszu.

Przykłady „potrzebujących” już się pojawiają – Michael Caputo, były doradca Trumpa, domaga się z funduszu 2,7 mln dol., twierdząc, że jego rodzina padła ofiarą „instrumentalizacji” państwa podczas śledztwa dotyczącego ingerencji Rosji w wybory.
Natomiast policjanci, którzy bronili Kapitolu, złożyli własny pozew. Funkcjonariusze i eksperci prawni argumentują, że fundusz jest nielegalny, ponieważ żadna ustawa nie upoważniła rządu do jego utworzenia, a cała ugoda jest „skorumpowaną pozoracją”. Zdaniem policjantów fundusz może służyć do finansowania grup paramilitarnych zagrażających bezpieczeństwu publicznemu.
 

MAGA brzmi po tym szczególnie fałszywie

Działania te pokazują dysproporcję: Trump wykorzystuje aparat państwa, by chronić własny majątek przed kontrolą i budować zaplecze finansowe dla lojalistów, jednocześnie głosząc hasła o przywracaniu sprawiedliwości. Hasło „Make America Great Again”, brzmi jak cyniczny żart, bo w rzeczywistości chodzi o „Make Trump Untouchable”. Podczas gdy zwykli Amerykanie muszą co roku skrupulatnie rozliczać się z fiskusem, Donald Trump właśnie zapewnił sobie, swojej rodzinie i swoim firmom dożywotni immunitet podatkowy za przeszłe lata.  Dla przeciętnego Amerykanina, który nie może liczyć na „aneks” blokujący kontrole IRS, ta ugoda to jasny sygnał, że zasady i prawo obowiązują tylko tych, którzy nie mają kluczy do Białego Domu. 

Źródła

  1. bbc.com

  2. businessinsider.com.pl

Nasi autorzy