To oczywistość i banał: każdego dnia dociera do nas coraz więcej bardziej lub mniej przydatnych treści. Prawdziwa eksplozja informacji albo precyzyjnie skierowany szum informacyjny.
Istnieje ogromna dysproporcja między tym, jaka ilość informacji do nas dociera, a tym, jaką jej ilość jesteśmy w stanie świadomie przyswoić. Przy takim szumie informacyjnym łatwo – i coraz łatwiej – nas oszukać.
Jak zatem odsiać ziarno prawdy od dezinformacji? Odpowiedź jest złożona, ale jest kilka prostych wskazówek, które pozwolą nam uniknąć ryzyka.
Oto mój sposób, który podaję też moim studentom. Żeby łatwiej było zapamiętać, oparłem go na angielskim słowie KNEW – to czas przeszły od angielskiego czasownika KNOW, czyli wiedzieć.
Jeśli postaramy się zastosować powyższe zasady, nasz świat i świat osób nam bliskich stanie się choć trochę bezpieczniejszy i bardziej autentyczny. Informacja jest wartością. Ale to prawdziwa informacja jest prawdziwą wartością.
– Jeśli przyjmiemy myślenie spiskowe jako własne, to będziemy podważać tak naprawdę wszystko: zaufanie do instytucji i procesów demokratycznych, do drugiej osoby. Jednocześnie społeczeństwo będzie coraz bardziej spolaryzowane, będziemy się coraz bardziej bać, aż przestaniemy sobie ufać – ostrzegała przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w rozmowie z portalem TVP.Info Magdalena Wilczyńska, dyrektorka pionu ochrony informacyjnej w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).
Bo ostateczny cel dezinformacji to wprowadzić chaos, osłabić nas jako państwo i społeczeństwo.