W niedzielę 24 maja w Krakowie odbyło się referendum ws. odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Tuż przed ciszą wyborczą prezydent zabrał głos i zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym zwrócił się do mieszkańców Krakowa i zaapelował, by nie brali udziału w referendum. „Poczekajcie z oceną mojego urzędowania do wyborów” – napisał m.in. polityk.
Referendum ws. odwołania Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa zostało zainicjowane przez grupę mieszkańców oficjalnie niezwiązanych politycznie. jednak do pomysłu natychmiast przytulili się politycy PiS, Konfederacji i głównego rywala politycznego Miszalskiego, byłego posła PO Łukasza Gibały.
Gdy prezydent Miszalski zaapelował do Krakowian, by nie brali udziału w referendum, spadła na niego lawina hejtu. Prezydenta oskarżano o „ucieczkę od demokratycznej oceny”, „strach przed głosem ludu”, nawet partyjni koledzy krytykowali ten apel, oceniając, że strategia „uciszania referendum i odwracania od niego uwagi” była błędem.
Czy apel o nieuczestniczenie w referendum jest niedemokratyczny? Wyjaśniamy obie strony
Główne powody i argumenty, dla których obywatele NIE decydują się na pójście
- Niegłosowanie jako demokratyczne narzędzie do unieważnienia głosowania
Brzmi może skomplikowanie, ale chodzi o tzw. próg frekwencyjny. W Polsce referendum jest ważne wyłącznie wtedy, gdy weźmie w nim udział określony odsetek uprawnionych do głosowania (frekwencja musi wynosić ponad 50 proc.). Oddanie głosu – nieważne czy „za”, czy „przeciw” – wciąż podnosi frekwencję i sprawia, że referendum staje się ważne. - Sprzeciw wobec intencji organizatorów
Wyborcy mają prawo nie pójść, jeśli uważają, że referendum nie służy poznaniu opinii obywateli, lecz jest narzędziem kampanii wyborczej konkretnej partii. Dzieje się tak, gdy: Pytania są sformułowane w sposób sugestywny (tzw. pytania z tezą), które narzucają „prawidłową” odpowiedź. Przykład? Choćby pytanie prezydenta Nawrockiego: „Czy jest pan/pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?” sugerujące, że to unijna polityka doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli. - Kompetencje rządzących
Obywatele wybierają posłów i senatorów, a także radnych właśnie po to, by podejmowali oni trudne i skomplikowane decyzje legislacyjne. Poddawanie pod ogólne głosowanie specjalistycznych problemów jest czasem traktowane przez wyborców jako zrzucanie odpowiedzialności przez polityków na społeczeństwo. A te, choć zna się prawie na wszystkim – skokach narciarskich, literaturze Olgi Tokarczuk, a nawet katastrofach lotniczych – niekoniecznie dysponuje pełną wiedzą ekspercką, np. na temat zmian w podatkach czy polityce klimatycznej. - Unikanie wojny polsko-polskiej
Referenda bywają traktowane przez polityków jako narzędzie polaryzujące społeczeństwo, zmuszające do wyborów: „tak” lub „nie”. Rezygnacja z udziału może być manifestacją sprzeciwu prymitywnemu upraszczaniu debaty publicznej.
Główne powody i argumenty, dla których obywatele decydują się na pójście
- Oddanie pola przeciwnikom
Krytycy bojkotu referendów podkreślają z kolei, że rezygnacja z oddania głosu to poddanie się i pozwolenie, by przeciwnicy polityczni bez przeszkód przeforsowali swoje zdanie. - Społeczeństwo obywatelskie
Niektórzy wyborcy uważają, że wysoka frekwencja w referendum i innych narzędziach demokracji – bez względu na wynik – buduje silne społeczeństwo obywatelskie i legitymizuje procesy demokratyczne. - Pominięcie polityków
W referendum głos spływa bezpośrednio, bez pośrednictwa partii politycznych. Obywatele idą głosować, by wziąć sprawy we własne ręce. To rzadka okazja samodzielnej decyzji w sprawach najwyższej wagi. - Żółta kartka dla władzy
Wysoka frekwencja i duża liczba głosów w konkretnej sprawie – nawet przegranej – to wyraźny sygnał dla władzy, że nastroje społeczne mogą nie być najlepsze, a dany temat jest dla ludzi niezwykle ważny.