Shrinkflation polega na zmniejszaniu gramatury, objętości lub liczby sztuk produktu przy zachowaniu tej samej ceny. W praktyce oznacza to podwyżkę, tyle że ukrytą. Konsumenci często nie zauważają różnicy między opakowaniem 200 g a 180 g, szczególnie gdy zmiany wizualne są minimalne. W efekcie realna cena jednostkowa rośnie, choć nominalna pozostaje taka sama.
Według danych przywoływanych przez Government Accountability Office w USA, w latach 2019–2023 shrinkflation dotknęła m.in. płatków śniadaniowych, przekąsek i produktów mlecznych. W niektórych przypadkach zmniejszenie zawartości sięgało 5–10%, co przy utrzymaniu ceny oznaczało faktyczny wzrost kosztu dla konsumenta.
Podobne obserwacje pojawiają się w Polsce. W czasie wysokiej inflacji producenci chętniej sięgają po shrinkflation niż bezpośrednie podwyżki cen, ponieważ te drugie są szybciej zauważalne i gorzej odbierane przez klientów.
Dane nie pozostawiają złudzeń
Zjawisko nie jest marginalne. Według analiz przywoływanych przez Światowe Forum Ekonomiczne, ponad 70% firm spożywczych na świecie rozważało shrinkflation jako sposób radzenia sobie z rosnącymi kosztami produkcji. Dotyczy to zwłaszcza okresów wysokiej inflacji, takich jak lata 2021–2023, gdy ceny surowców, energii i transportu rosły w tempie nienotowanym od dekad.
W Polsce sytuacja wygląda podobnie. Shrinkflacja dotyczy nie tylko żywności, ale także chemii gospodarczej i kosmetyków. W niektórych przypadkach zmiany są symboliczne – kilka gramów mniej – ale przy masowej skali sprzedaży oznaczają znaczące zyski dla producentów.
Psychologia zakupów
Dlaczego ten mechanizm działa? Kluczowe znaczenie ma psychologia konsumenta. Badania pokazują, że klienci znacznie silniej reagują na podwyżki cen niż na zmniejszenie ilości produktu. Cena jest pierwszym parametrem, który przyciąga uwagę, natomiast gramatura często pozostaje na drugim planie.
Dodatkowo producenci stosują różne zabiegi maskujące. Zmiana kształtu opakowania, grubsze ścianki czy większa ilość powietrza w środku sprawiają, że produkt wizualnie wydaje się taki sam lub nawet większy. Jeśli weźmiemy pod lupę np. kosmetyki, to zdarza się, że realna ilość produktu spada, podczas gdy opakowanie pozostaje identyczne.
Shrinkflation i skimpflation – dwie strony tego samego zjawiska
Shrinkflation to nie jedyny sposób na „ukrytą podwyżkę”. Coraz częściej mówi się także o skimpflation, czyli obniżaniu jakości produktu przy zachowaniu ceny. Może to oznaczać np. zastąpienie droższych składników tańszymi lub zmniejszenie zawartości kluczowych komponentów.
Oba zjawiska mają wspólny cel – ograniczenie kosztów produkcji bez wywoływania negatywnej reakcji konsumentów. W praktyce oznacza to, że klient może zapłacić tyle samo, ale otrzymać mniej lub gorszy produkt.
Skala zjawiska w Polsce
Polskie media coraz częściej alarmują o rosnącej skali shrinkflation. Podkreśla się, że producenci wykorzystują nieuwagę klientów, zmniejszając produkty „po cichu”, często bez wyraźnej informacji na opakowaniu. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w branży spożywczej, gdzie konkurencja cenowa jest największa.
Przykłady można znaleźć na niemal każdej półce sklepowej: jogurty o mniejszej gramaturze, czekolady o cieńszych tabliczkach czy chipsy z większą ilością powietrza w opakowaniu. W niektórych przypadkach różnice sięgają kilkunastu procent, co w skali rocznych wydatków gospodarstw domowych oznacza realne straty.
Czy to legalne?
Shrinkflation sama w sobie nie jest nielegalna, o ile producent jasno informuje o wadze lub objętości produktu. Problem polega jednak na tym, że informacje te są często mało widoczne lub trudne do porównania.
W niektórych krajach pojawiają się pomysły regulacji. Francja w 2024 roku wprowadziła obowiązek informowania o shrinkflation w sklepach, co ma zwiększyć transparentność rynku. W Polsce takie rozwiązania nie są jeszcze powszechne.
Jak się bronić?
Najskuteczniejszą metodą jest świadome porównywanie produktów. Sprawdzanie ceny za jednostkę, zwracanie uwagi na gramaturę i analizowanie składu pozwalają uniknąć niekorzystnych zakupów.
Eksperci radzą również, by nie kierować się wyłącznie wyglądem opakowania. Zmiany są często subtelne, ale ich konsekwencje finansowe – realne.