manipulacja

Partyzantka na szczątkach triumwiratu

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zarzuciła Partii Razem, że jej posłowie nie robią nic dla pracowników. Tymczasem dane sejmowe pokazują ich aktywność, a projekt bezpłatnych posiłków w szkołach, współtworzony przez Razem, od miesięcy czeka na dalsze prace. Sprawdzamy, co kryje się za politycznym sporem na lewicy.

Partyzantka na szczątkach triumwiratu
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (fot. PAP/P.Nowak)

Na przełomie er o władzę nad Rzymem rywalizowali trzej politycy: Oktawian, późniejszy cesarz August i przybrany syn Juliusza Cezara, Marek Antoniusz oraz Marek Lepidus. Tworzyli tzw. drugi triumwirat. W 36 r. p.n.e. Lepidus został odsunięty od władzy. Oktawian kontrolował zachodnią część rzymskiego państwa, a Antoniusz – wschodnią. Sojusz stopniowo przerodził się w otwarty konflikt, którego rozstrzygnięciem była bitwa pod Akcjum w 31 r. p.n.e. Flota Oktawiana, dowodzona przez Marka Agryppę, pokonała siły Antoniusza i Kleopatry, otwierając Oktawianowi drogę do jedynowładztwa.

Trzech triumwirów lewicy

Do wyborów parlamentarnych w 2019 r. polska lewica przystąpiła pod przywództwem trzech polityków: Włodzimierza Czarzastego z SLD, Roberta Biedronia z Wiosny i Adriana Zandberga z Partii Razem. Ich współpraca przetrwała kolejne kampanie wyborcze, choć zmienił się układ partyjny. Wiosna połączyła się z SLD, tworząc Nową Lewicę, natomiast Razem zachowało odrębność. W wyborach parlamentarnych w 2023 r. ugrupowania ponownie wystartowały wspólnie.

Po wyborach ich drogi zaczęły się jednak rozchodzić. Razem nie weszło do koalicji rządzącej, choć początkowo jego posłowie pozostali w klubie parlamentarnym Lewicy. Z czasem doszło do rozłamu. Magdalena Biejat, Anna Górska, Dorota Olko, Daria Gosek-Popiołek i Joanna Wicha opuściły Razem, a ugrupowanie ostatecznie wyszło z klubu Lewicy i przeszło do opozycji. Od tego czasu coraz ostrzej krytykuje rząd Donalda Tuska, w tym działania Nowej Lewicy.

Razem tłumaczyło odmowę wejścia do rządu brakiem gwarancji finansowych i prawnych potrzebnych do realizacji swoich postulatów, m.in. dotyczących ochrony zdrowia i mieszkalnictwa. Politycy ugrupowania przekonywali, że zamiast konkretnych zobowiązań programowych proponowano im stanowiska w instytucjach publicznych. Takie praktyki określali mianem „koryciarstwa”. Z kolei polityczki, które opuściły Razem, uzasadniały swoją decyzję chęcią skuteczniejszego realizowania postulatów lewicy.

Kto pracuje, a kto nie pracuje

Konflikt polityczny i personalny między Czarzastym a Zandbergiem narastał. Polska lewica nie jest wprawdzie imperium rzymskim, a politycy nie dysponują flotami okrętów, lecz ich rywalizacja toczy się na mównicy sejmowej oraz w mediach. Stawką jest przede wszystkim prawo do reprezentowania „prawdziwej” lewicy. Razem, pozostając w opozycji, krytykuje rząd Donalda Tuska, w którym uczestniczą politycy Nowej Lewicy.

W kampanii prezydenckiej w 2025 r. Adrian Zandberg i Magdalena Biejat rywalizowali również o głosy wyborców lewicy. Zandberg zdobył 4,86 proc. głosów, a Biejat – 4,23 proc. Po pierwszej turze Zandberg odmówił poparcia Rafała Trzaskowskiego, argumentując, że wyborcy nie są „workiem kartofli”, który można komuś przekazać. Mimo że jego wyborcy w przeważającej większości (według badania Ipsos 83,8 proc.) zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego, brak decyzji Zandberga rozjuszył koalicję rządzącą, która zaczęła zmasowaną akcję przedstawiania w mediach Partii Razem w paradoksalnej roli: zarówno jako partii bez poparcia, która nie przetrwa następnych wyborów, jak i siły odpowiedzialnej za porażkę kandydata strony liberalnej.

Poseł Partii Razem Adrian Zandberg (fot. PAP/P.Supernak)
Poseł Partii Razem Adrian Zandberg (fot. PAP/P.Supernak)

W mieście królewskim Krakowie…

Po referendum, w którym mieszkańcy Krakowa opowiedzieli się za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego, odbyły się przedterminowe wybory. Partia Razem wystawiła Aleksandrę Owcę, która zdobyła 6,91 proc. głosów, a Nowa Lewica Darię Gosek-Popiołek z wynikiem 4,81 proc. Kandydatki dzieliło około 5 tys. głosów. Choć żadna z nich nie zbliżyła się do drugiej tury, różnica między ich wynikami stała się przedmiotem ogólnopolskiej dyskusji i została odebrana jako wizerunkowy cios dla Nowej Lewicy.

Partia Czarzastego odpowiedziała ofensywą medialną przeciw Partii Razem. Zbiegło się to również z okresem, w którym od sierpnia politycy i media społecznościowe Partii Razem zaczęli wykorzystywać aferę kadrową w OHP jako jeden z argumentów przeciw Nowej Lewicy. Już w 2024 r. Radio ZET ustaliło, że działacze i kandydaci Lewicy kierowali co najmniej dziesięcioma wojewódzkimi komendami OHP. „Wyborcza” później opisywała przypadki zwalniania wieloletnich pracowników i chronionych związkowców przez politycznie obsadzonych komendantów. Materiał TVN24 z 27 sierpnia 2026 r. pokazywał skalę i dalszy ciąg procederu, a nie pojedynczą nominację. Przekaz Partii Razem wykorzystywał ukuty przez polityków tego ugrupowania termin „koryciarze” na opisanie praktyk polegających na byciu w polityce wyłącznie dla złotówek z państwowego koryta.

Do roboty? Akurat jesteśmy w pracy

Partia Razem zaczęła wskazywać, że proponowany przez rząd wzrost płacy minimalnej o 3 proc. może okazać się niższy od rzeczywistego wzrostu cen, jeżeli inflacja przekroczy prognozę zapisaną w projekcie budżetu.

Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiedziała w Sejmie:

„Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Droga Partio Razem! Czas na fakty. Prognozowana w ustawie budżetowej przez ministra finansów inflacja to 2,8 proc. Płaca minimalna wzrośnie o 3 proc., czyli wzrost wynagrodzenia jest wyższy niż wzrost cen. […] Wracając do pracowników, powiem, Partio Razem, że wasza obecność w tych ławach poselskich polskiemu pracownikowi nie przynosi dokładnie nic. Od wielu lat, każdego miesiąca każdy z was pobiera kilkanaście tysięcy złotych i z tych pieniędzy polski pracownik nie ma dokładnie nic. Powiedzmy sobie szczerze: jedyne miejsca pracy i jedyne wynagrodzenia, które was, Partio Razem, obchodzą, to są wasze wynagrodzenia.

Z tych wynagrodzeń polski pracownik ma okrągłe zero. Dlatego w imieniu milionów ciężko pracujących ludzi w Polsce mam dla was jeden komunikat. Do roboty!”.

Przez całą wypowiedź ministra powtarzała po każdym argumencie będącym pochwałą osiągnięć rządu frazę „bez waszego, Partio Razem, udziału”.

Jednocześnie tego dnia i w następnych kanały komunikacyjne Nowej Lewicy w mediach społecznościowych wypełniono przekazem anty-Razem, opartym na podobnym schemacie, przedstawiającym ich jako osoby, które przyszły po państwowe stołki, a nie po to, by pracować dla Polski i Polaków. To oczywiste odwrócenie narracji stosowanej przez Partię Razem, przedstawiającej Nową Lewicę jako koniunkturalistów, którzy poszli się „sprzedać” Tuskowi.

Jednak wypowiedź ministry Dziemianowicz-Bąk jest formą manipulacji. Opozycja odgrywa kluczową rolę w tworzeniu polityki państwa. Krytykowanie rządu nie jest wypaczeniem roli opozycji, lecz jedną z jej podstawowych funkcji w systemie demokratycznym. Robert A. Dahl, jeden z najważniejszych XX-wiecznych teoretyków demokracji, uważał możliwość istnienia i działania politycznej opozycji za jeden z fundamentów demokracji, nazywając ją wręcz „niemal najbardziej charakterystyczną cechą demokracji”. W jego klasycznym modelu poliarchii jednym z dwóch podstawowych wymiarów demokratycznego systemu jest właśnie możliwość rzeczywistej konkurencji i sprzeciwu wobec rządzących. W demokracji parlamentarnej zadaniem opozycji jest przede wszystkim kontrolowanie władzy, krytyczna ocena jej działań oraz przedstawianie alternatywnych rozwiązań.

Jeśli opozycja, nic nie robi trudno nie zapytać, dlaczego politycy Nowej Lewicy nie wzięli się do pracy podczas ostatniej kadencji PiS.

Nie możemy powiedzieć, że polski pracownik „ma dokładnie nic” z obecności Partii Razem w parlamencie. Ma możliwość wysłuchania głosu krytycznego wobec rządu, a to ma niebagatelna wartość. Razem nie możemy również uznać za partię, która potrzebuje zachęt do pracy. Jej posłowie nie są bierni. Czterech obecnych posłów ugrupowania – Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Marta Stożek – łącznie 426 razy wystąpiło na posiedzeniach Sejmu oraz złożyło 654 interpelacje i zapytania.

Najbardziej aktywna pod względem pism jest posłanka Marta Stożek: 234 interpelacje i 36 zapytań, czyli 270 pism; w oficjalnym rankingu interpelacji zajmuje 29. miejsce w całym Sejmie, mimo że mandat objęła dopiero w czerwcu 2024 r. Marcelina Zawisza ma 167 interpelacji i 5 zapytań oraz 136 wystąpień i jest 51. w Sejmie pod względem liczby interpelacji; Maciej Konieczny – 99 interpelacji, 23 zapytania i 98 wystąpień, co daje mu około 125. miejsca w rankingu interpelacji; Adrian Zandberg – 77 interpelacji, 13 zapytań i 123 wystąpienia, zajmując około 161. miejsca.

Frekwencja Razem wygląda następująco: Stożek uczestniczyła w około 96,5 proc. głosowań, Zawisza w 95,5 proc., Konieczny w 95,2 proc., a Zandberg w około 92,6 proc.; dla porównania mediana w Sejmie wynosi około 96,3 proc. Posłowie Razem pracują też w komisjach: Stożek jest członkinią trzech, Zawisza trzech, Konieczny czterech, a Zandberg jednej stałej komisji.

Czteroosobowe koło nie może samodzielnie zgłosić poselskiego projektu ustawy, ponieważ wymagane są podpisy co najmniej 15 posłów. Posłowie tego ugrupowania uczestniczą jednak bezpośrednio w procesie legislacyjnym, zgłaszając poprawki do rządowych i poselskich projektów ustaw. Sejm nie publikuje zbiorczego rankingu liczby poprawek według klubów i kół, dlatego nie da się uczciwie podać jednej oficjalnej liczby dla całej kadencji, jednak stenogramy pokazują regularne pakiety poprawek autorstwa Partii Razem m.in. do ustaw o: asystencji osobistej, kontroli operacyjnej, ochronie zdrowia, KRS czy ruchu drogowym. Część propozycji koła była przyjmowana przez większość sejmową.

Posłowie partii Razem Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Adrian Zandberg (fot. PAP/P.Nowak)
Posłowie partii Razem Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Adrian Zandberg (fot. PAP/P.Nowak)

Bezpłatne posiłki w szkołach

Nowa Lewica zapowiadała w kampanii wyborczej w 2023 r. wprowadzenie bezpłatnych posiłków w szkołach. 25 września 2025 r. Partia Razem przedstawiła projekt ustawy zapewniającej każdemu uczniowi publicznej szkoły podstawowej jeden dobrowolny, bezpłatny gorący posiłek dziennie, finansowany przez państwo. Przepisy miały wejść w życie 1 września 2026 r.

Ponieważ Razem nie dysponowało wymaganymi 15 podpisami, projekt poparli również posłowie innych ugrupowań: siedmiu posłów PiS, czterech Wolnych Republikanów, niezrzeszony Tomasz Rzymkowski oraz Łukasz Litewka z Nowej Lewicy.

Magdalena Biejat przyznała później w rozmowie z PAP, że projekt Razem jest „bliźniaczo podobny” do propozycji Lewicy z poprzedniej kadencji.

Projekt wpłynął do Sejmu 26 września 2025 r., a 4 listopada skierowano go do pierwszego czytania w komisjach. Marszałkiem Sejmu był wówczas Szymon Hołownia, którego 18 listopada zastąpił Włodzimierz Czarzasty.

Do czerwca 2026 r. pierwsze czytanie się nie odbyło. 9 czerwca Adrian Zandberg zwrócił uwagę w Sejmie, że projekt czeka na rozpatrzenie od około 250 dni. Tego samego dnia grupa posłów wystąpiła z żądaniem zwołania posiedzenia komisji na podstawie art. 152 ust. 2 Regulaminu Sejmu.

Wspólne posiedzenie Komisji Edukacji i Nauki oraz Komisji Samorządu Terytorialnego odbyło się 30 lipca 2026 r. Przewodniczący Michał Krawczyk z KO poinformował, że minister edukacji Barbara Nowacka w piśmie z 29 czerwca zwróciła się do marszałka Sejmu o:

„zaniechanie prac nad tym przedmiotowym projektem poselskim w zakresie jego dalszego procedowania”.

MEN uzasadniało stanowisko prowadzonymi przez resort „kompleksowymi pracami analitycznymi” dotyczącymi żywienia w szkołach. Po przedstawieniu pisma Michał Krawczyk ogłosił:

„ogłaszam przerwę w posiedzeniu Komisji do czasu przygotowania projektu przez panią minister”.

Prace nad projektem zostały wówczas odroczone. We wrześniu MEN informowało, że nie podjęło jeszcze decyzji o wprowadzeniu powszechnych bezpłatnych posiłków w szkołach.

Podczas posiedzenia komisji Dorota Olko z Nowej Lewicy pozytywnie oceniła ideę powszechnego dostępu do zdrowych posiłków, nazywając ją rozwiązaniem „cywilizacyjnym”. Magdalena Biejat mówiła wcześniej PAP:

„Nie mam zwyczaju sprzeciwiać się jakiemuś projektowi tylko dlatego, że napisał go ktoś inny niż ja”.

16 września 2026 r. w programie „Graffiti” w Polsat News Tomasz Trela z Nowej Lewicy mówił, że jego ugrupowanie przygotowuje własną propozycję. Zapytany przez prowadzącego Pawła Balinowskiego, dlaczego nie wspiera już złożonego projektu Razem, odpowiedział:

„Ja nie jestem od tego, żeby pomagać Partii Razem”.

Następnie określił tę inicjatywę jako „projekt populistyczny, polityczny”.

Projekt bezpłatnych posiłków jest przykładem konkretnej inicjatywy legislacyjnej współtworzonej przez posłów Razem. Jego dalsze procedowanie odroczono po piśmie minister edukacji. Nie potwierdza to zarzutu, że posłowie ugrupowania nie podejmują żadnych działań parlamentarnych. Nie przesądza jednak o skuteczności tych działań ani o tym, czy proponowane rozwiązania powinny zostać przyjęte.

Źródła

  1. Sejm RP

  2. Państwowa Komisja Wyborcza

  3. Polska Agencja Prasowa

  4. Ministerstwo Edukacji Narodowej

  5. Radio ZET

  6. „Gazeta Wyborcza”

  7. TVN24

  8. Polsat News

  9. Ipsos

  10. VideoParlament

  11. Robert A. Dahl, Polyarchy: Participation and Opposition

Nasi autorzy