manipulacja

„Zełenski przedłuża wojnę”. Berkowicz powiela rosyjską narrację

Strach przed utratą władzy ma skłaniać Wołodymyra Zełenskiego do przedłużania wojny z Rosją. Taką opinię wyraził Konrad Berkowicz z Konfederacji. „Pana wpis nie ma nic wspólnego z prawdą” – kontrował ekspert NASK Michał Marek. 

„Zełenski przedłuża wojnę”. Berkowicz powiela rosyjską narrację
fot. X, SprawdzamTo

Politycy Konfederacji regularnie powielają kremlowską propagandę na temat wojny w Ukrainie. – Zamiast rozmowy o pokoju, Zełenski chciał gadać o kontynuowaniu wojny – komentował Konrad Berkowicz po głośnym spotkaniu prezydenta Ukrainy z Donaldem Trumpem w lutym 2025 r. Po ostrej wymianie zdań rozmowy zerwano. Gość amerykańskiego przywódcy wyszedł z Gabinetu Owalnego, a konferencja prasowa została odwołana. 

W istocie Zełenski wyrażał gotowość do zakończenia wojny, ale oczekiwał gwarancji bezpieczeństwa. Liczył też na pomoc finansową i militarną. 

Berkowicz znowu uderza w Zełenskiego 

Od tego czasu minęło ponad 1,5 roku, ale Berkowicz cały czas pozostaje stały w swoich negatywnych uczuciach do ukraińskiego prezydenta. Jest nieugięty w oskarżeniach pod adresem głowy państwa, które zostało napadnięte. 

„Tak. To Zełeński przedłuża wojnę, bo wie, co go czeka po jej zakończeniu. Tak, to on zwleka z wyborami, bo wie, że ich nie wygra. Tak, to on posłuchał Brytyjczyków, kiedy w 2022 roku rozejm był już na stole i to on, a nie nikt inny posłuchał wtedy Borisa Johnsona, który błyskawicznie pojawił się w Kijowie i storpedował wszystkie rozmowy” – napisał poseł Konfederacji na portalu X 24 października.

„Rozumiem, że uśmiechniętym nie podoba się ta narracja, ale jak już wcześniej wspominałem – nic tak nie gorszy, jak prawda” – dodał. 

Wpis Konrada Berkowicza (fot. X.com)
Wpis Konrada Berkowicza (fot. X.com)

Post wyświetlono ponad 183 tys. razy i doczekał się blisko tysiąca komentarzy. „Proszę państwa. Dokładnie tak wygląda narracja Kremla” – stwierdził jeden z internautów. Głos zabrał też przedstawiciel NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy – red.), Michał Marek. 

Ekspert NASK do Berkowicza: „Kłamstwo” 

„Tak, prawda bywa trudna i wymaga wysiłku intelektualnego. Tak, łatwiej iść drogą generowania zasięgów poprzez kontrowersję i manipulacje. Tak – pana wpis nie ma nic wspólnego z prawdą. Tak – pana wpis jest czystym przejawem fałszowania sytuacji dot. relacji rosyjsko-ukraińskich” – rozpoczął ekspert. 

Według sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KIIS) opublikowanego 20 października zaufanie do działań prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wzrosło do 57 proc. Nie oznacza to jeszcze tak silnego poparcia w ewentualnych wyborach, ale rosnąca presja na Kijów ze strony USA wyraźnie wpływa na jego korzyść. 

Berkowicz pominął jeszcze jeden oczywisty fakt – w Ukrainie wciąż obowiązuje stan wojenny, a w takich warunkach przeprowadzenie wyborów jest niemożliwe.

„(...) obecny poziom poparcia dla W. Zełenskiego nadal stawia go w pozycji osoby, która takie wybory wygrałaby z niemałą dozą prawdopodobieństwa. Po drugie, czy przedłużaniem wojny jest stawianie oporu najeźdźcy? Pytanie retoryczne... Zrównywanie strony broniącej się z agresorem jest czymś moralnie obrzydliwym, ale również jest czystą manipulacją” – wyjaśniał Marek.

Michał Marek podkreślił ponadto, że jedyną osobą, która może zakończyć wojnę, jest ten, który ją rozpoczął, czyli Władimir Putin. Dotychczasowe warunki artykułowane przez Kreml stawiały go zawsze w roli wygranego, bo Ukraina albo traciłaby część swojego terytorium, albo musiałaby pożegnać się ze staraniami przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej.  

„Jestem przy tym przekonany, że jest pan tego doskonale świadom – tylko prawda nie generuje zasięgów i głosów «specyficznego» elektoratu” – zakończył ekspert, zarzucając politykowi cyniczne wykorzystywanie sytuacji do zbijania kapitału politycznego. 

Komentarz Michała Marka wyświetlono 3 tys. razy.

Komentarz Michała Marka do wpisu Konrada Berkowicza na X (fot. X.com)
Komentarz Michała Marka do wpisu Konrada Berkowicza na X (fot. X.com)

Rola Borisa Johnsona 

Teza o celowym przedłużaniu wojny przez Zełenskiego jest zatem nie do obrony. Ale co z teorią o wsłuchaniu się w głos Borisa Johnsona i zaprzepaszczeniu szansy na szybkie zakończenie rosyjskiej agresji? Jakie warunki rozejmu były wówczas na stole? 

29 marca 2022 r. w Stambule ukraińscy i rosyjscy negocjatorzy rzeczywiście prowadzili rozmowy mające doprowadzić do zawieszenia broni. Rosja oczekiwała m.in. ograniczenia liczebności ukraińskich wojsk i uzbrojenia, a także neutralności Ukrainy, co wiązałoby się z rezygnacją ze starań przystąpienia do NATO. Ukraina domagała się m.in. gwarancji bezpieczeństwa ze strony pięciu mocarstw: USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin oraz Rosji. 

„Podpisanie ukraińsko-rosyjskiej umowy pokojowej będzie możliwe tylko w przypadku wycofania się sił rosyjskich na pozycje zajmowane 23 lutego, czyli przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę” – tłumaczył główny ukraiński negocjator Dawyd Arachamija.

Arachamija wspominał o tym w rozmowie z Natalią Mosejczuk z 24 listopada 2023 r. W tym samym wywiadzie wyjaśnił, że postawa Borisa Johnsona, który zniechęcał do podpisania rozejmu, nie miała wpływu na odrzucenie propozycji pokojowych. Finalną decyzję podjął Zełenski. 

Wpis Konrada Berkowicza w dużej mierze opiera się na spekulacjach i manipulacji. Nie ma dowodów, by stwierdzić, że Wołodymyr Zełenski przedłuża wojnę z powodów czysto politycznych. Nie było też gotowego traktatu, który mógłby zostać storpedowany przez Borisa Johnsona. Prezydent Ukrainy publicznie zaprzeczył, by kierował się opinią ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii.

Źródła

  1. pravda.com.ua

  2. theguardian.com

  3. gov.uk

  4. meduza.io

  5. rp.pl

  6. gazetaprawna.pl

  7. X

Nasi autorzy