Matecki chce kastrować przestępców seksualnych. Nie tylko farmakologicznie

Dariusz Matecki postuluje wprowadzenie w Polsce kastracji chirurgicznej dla przestępców seksualnych. Napis na wygenerowanej przez AI planszy opublikowanej na jego profilu sugeruje, że taki przepis obowiązywałby tylko cudzoziemców. Sprawdzamy, czy to w ogóle możliwe.

Matecki chce kastrować przestępców seksualnych. Nie tylko farmakologicznie
fot. Getty Images

„Uważam, że cudzoziemcy dopuszczający się przestępstw seksualnych na polskich kobietach i dzieciach powinni być poddawani kastracji” – taki post pojawił się na profilu Dariusza Mateckiego 10 sierpnia. Wpis nie spotkał się z szerokim odbiorem – wyświetlono go nieco ponad dwa tysiące razy, a komentarzy zamieszczono zaledwie siedem.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości uderzył w antyimigranckie tony. Argumentował, że my jako Polacy „nie chcemy (...) fali przestępczości wobec kobiet, którą obserwujemy dzisiaj w krajach zachodnich najechanych przez ludność afrykańską i azjatycką”. Przekonywał, że trzeba działać szybko i „odstraszać potencjalnych przestępców seksualnych” poprzez zaostrzenie przepisów i wprowadzenie dodatkowej kary, jaką miałaby być fizyczna kastracja.

Prawo nierówne wobec wszystkich?

Grafikę z tym postulatem kończy pytanie: „zgadzasz się?”, co sugeruje po prostu zbieranie lajków. Z jednej strony może to być próba wymuszenia polubień i zwiększania zasięgów, z drugiej zaś badanie nastrojów wśród internautów. Nie jest to jednak miarodajna metoda, bo Mateckiego obserwuje na portalu X określona grupa potencjalnych wyborców. Efekt? 77 polubień.

Na prezentowanym przez posła haśle zamieszczonym na planszy wyraźnie widnieje informacja, że taka kastracja miałaby dotyczyć tylko cudzoziemców. Co więcej, dokładnie taki sam postulat wysunął na żywo wPolsce24 podczas audycji „Na linii ognia” z 10 sierpnia.
– Jeśli obcokrajowiec dopuścił się w Polsce przestępstwa na polskiej kobiecie, na dzieciach, przestępstwa na tle seksualnym, powinien być kastrowany. Nie jest to pomysł nowy (…) i niech taka informacja idzie w świat: zrobisz coś polskiej kobiecie, zrobisz coś polskiemu dziecku, to po prostu będziesz wykastrowany. I ja to mówię zupełnie, zupełnie, kompletnie serio – podkreślił polityk PiS.

Dopiero kiedy „rozwinie się” post Mateckiego zamieszczony na X-ie, na jego końcu można zobaczyć „gwiazdkę” z dopowiedzeniem, że takie prawo miałoby obowiązywać „nie tylko cudzoziemców”. To może wprowadzać odbiorców w błąd co do intencji Mateckiego. Gdyby surowsza kara rzeczywiście była powiązana z narodowością, kłóciłoby się to z konstytucyjnym zapisem o „równości wszystkich wobec prawa”.

Bo tak jest w jednym stanie USA

Polska miałaby pójść za przykładem Luizjany. Polityk przypomniał, że od 1 sierpnia 2024 roku w tym stanie „sędzia może nakazać chirurgiczną kastrację jako element kary wobec osób skazanych za ciężkie przestępstwa seksualne (tzw. aggravated offense, czyli m.in. kazirodztwo, molestowanie i gwałt) wobec dzieci poniżej 13. roku życia”. Zabieg musi być wykonany przez licencjonowanego lekarza nie później niż tydzień przed zwolnieniem z więzienia i nie może być stosowany u sprawców poniżej 17. roku życia. Jeśli skazany odmówi lub nie stawi się na zabieg, może zostać oskarżony o naruszenie regulacji, a za to grozi kolejna kara pozbawienia wolności od 3 do 5 lat.

Matecki zapomniał o krytyce i wątpliwościach?

Pomysłodawczynią zmian była demokratyczna deputowana stanowa Delisha Boyd. Pomysł, choć zyskał uznanie oraz podpis republikańskiego gubernatora Jeffa Landry’ego, był krytykowany przez Amnesty International i konstytucjonalistów. Adwokatka Gwyneth O’Neill, zajmująca się obroną karną w Nowym Orleanie oceniła, że w przypadku zaskarżenia tej ustawy najprawdopodobniej zostałaby uznana za niekonstytucyjną z powodu naruszenia zapisów Ósmej Poprawki do Konstytucji USA, która zakazuje stosowania okrutnych i nadmiernych kar.

Ponadto badania (m.in. metaanaliza Jennifer S. Wong i Jasona Gravela, opublikowana w „Sexual Abuse” w 2018 r.) nie wykazały, by osoby popełniające przestępstwa seksualne miały wyższy poziom testosteronu od osób z grup kontrolnych. Jednocześnie testy nad terapią obniżającą ten poziom wskazują, że może ona zmniejszać popęd. Nie ma jednak dowodów na to, że kastracja chirurgiczna zapobiega przestępstwom seksualnym. Co więcej – jak podaje portal npr.org (oficjalna strona internetowa National Public Radio w USA – red.) – samo obniżenie popędu może nie wystarczyć do wyeliminowania wszystkich mechanizmów prowadzących do przemocy seksualnej. Serwis powołał się na opinię Maaike Helmus, profesor nadzwyczajną w School of Criminology na Simon Fraser University. Kanadyjska kryminolożka i psycholożka sądowa poinformowała, że „wiele przestępstw seksualnych wobec dzieci nie wymaga erekcji, aby mogły zostać popełnione”. 

Amnesty International już w lutym 2024 roku oceniła, że „nie tędy droga”. Pracowano wówczas nad podobnymi rozwiązaniami na Madagaskarze.

Organizacja utrzymywała, że trzeba położyć większy nacisk na ofiarę, a nie na sprawcę. Osoby zmagające się z traumą po gwałcie trzeba otoczyć opieką, zapewnić im bezpieczną pomoc bez obaw o stygmatyzację i odwet, a także wprowadzić taką reformę wymiaru sprawiedliwości.

Populizm czy realna możliwość?

Od 2010 roku w polskim prawie karnym dopuszczalne jest zastosowanie kastracji farmakologicznej, przy czym ustawodawca nie używa tu słowa „kastracja”, lecz „terapia”. Nowelizację przepisów w tym zakresie wprowadzono w 2010 roku za rządów Donalda Tuska.

Art. 93f Kodeksu karnego stanowi, że „sprawca, wobec którego orzeczono terapię, ma obowiązek stawiennictwa we wskazanej przez sąd placówce w terminach wyznaczonych przez lekarza psychiatrę, seksuologa lub terapeutę i poddania się terapii farmakologicznej zmierzającej do osłabienia popędu seksualnego, psychoterapii lub psychoedukacji w celu poprawy jego funkcjonowania w społeczeństwie”.

Gwałt nie oznacza automatycznie orzeczenia dodatkowej kary w postaci terapii lekami w celu obniżenia popędu seksualnego. Muszą zostać spełnione określone warunki, m.in. popełnienie czynu zabronionego musi pozostawać w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych i to sąd musi uznać, że istnieją przesłanki do zastosowania takiego środka zabezpieczającego.

W obecnym systemie prawnym wprowadzenie kastracji fizycznej rodziłoby obawy konstytucyjne. Jeśli ktoś zgodzi się wykonać taki zabieg bez zaistnienia uzasadnionej przesłanki, np. medycznej (operacyjnego usunięcia guza jąder), może na długie lata trafić za kratki. Art. 156 § 1 Kodeksu karnego stanowi, że „kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia (…) podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20”.

Postulat Dariusza Mateckiego jest daleko idącym rozwinięciem obowiązujących przepisów, ale na obecnym etapie można go traktować raczej jako stricte polityczny i populistyczny. Polski system prawny daje bardzo małą przestrzeń do wprowadzenia tego typu regulacji i należałoby wprowadzić daleko idące zmiany, by miały one szansę powodzenia.

Źródła

  1. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27000267

  2. amnesty.org

  3. npr.org

  4. wPolsce24.pl

  5. X

Nasi autorzy