– On nie śpi, tylko słucha z zamkniętymi oczami – mówiła w grudniu ubiegłego roku szefowa personelu Białego Domu Susie Wiles w rozmowie z „Vanity Fair”. Działaczka zareagowała w ten sposób na pojawiające się w mediach społecznościowych teorie, że prezydent Donald Trump ma problemy ze zdrowiem i z zachowaniem koncentracji podczas długich spotkań.
Spekulacje jednak nie ustały, a do wygłaszania kolejnych podejrzeń wystarczy ledwie iskra.
Jedną z nich wywołały wydarzenia z 10 sierpnia. Tego dnia w Gabinecie Owalnym Donald Trump podpisał rozporządzenie ograniczające liczbę zalecanych szczepień dla dzieci. W spotkaniu uczestniczyli m.in. sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. oraz dyrektor National Institutes of Health, dr Jay Bhattacharya. Kamery kilkakrotnie pokazały Trumpa z zamkniętymi oczami. Samo to nie wzbudziło większego zainteresowania, ponieważ podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Uwagę internautów przykuła jednak osoba stojąca za prezydentem.
Guzik na brzuchu?
Kobieta stojąca za Trumpem chwilami się uśmiechała, kiwała głową i przez dłuższy czas trzymała dłoń na brzuchu. To wystarczyło, by w mediach społecznościowych pojawiła się nowa teoria spiskowa. Internauci uznali, że pod bluzką ukrywa przycisk, którego naciśnięcie ma rzekomo „wybudzać” prezydenta, gdy ten przymyka oczy.
„Uważam, że ma zamontowany na brzuchu przycisk i kiedy dostaje sygnał, że on zasnął, porusza ręką i naciska przycisk, który go budzi. Nazywają ją «Zapperką» (ang. zap oznacza „razić”, „porażać” – red.). Nie mam pojęcia, czy to prawda, ale wygląda na to, że faktycznie się to zgadza” – napisał irlandzki autor Tim Brannigan. Jego post wyświetlono ponad 15 mln razy.
Claims she has a button fitted on her belly, and when she gets the nod that he’s asleep she moves her hand and presses a button that wakes him. They’re calling her The Zapper. No idea if it’s true but it *appears* to line up. pic.twitter.com/hgx4x6iQp6
— Tim Brannigan (@tim_brannigan) August 11, 2026
„Tajemnica kobiety stojącej obok Trumpa została rozwiązana! (…) porusza ręką i naciska urządzenie na swoim brzuchu, a w tym dokładnie momencie Trump nagle podskakuje zaskoczony, jakby dała mu wstrząs elektryczny, by go obudzić. Bardzo podejrzane…” – zauważył ktoś inny.
To jednak niejedyna teoria spiskowa, której bohaterką stała się owa kobieta. Część użytkowników mediów społecznościowych zastanawiała się, czy w ogóle jest człowiekiem. Podejrzewano ją o bycie robotem zaprogramowanym wyłącznie do kiwania głową. Apaszka na jej szyi miała przykrywać fakt, że urządzenie nie ma prawdziwej twarzy, a jedynie maskę.
Tajemnica rozwiązana, ale inaczej
Tajemnicza kobieta istnieje naprawę, nie nosi maski i nie jest robotem. To Jayme Leagh Franklin, była koordynatorka ds. koalicji w kampanii Trumpa z 2020 r., komentatorka polityczna i założycielka konserwatywnej platformy „The Conservateur”. Co robiła w Białym Domu? Bynajmniej nie sterowała snem prezydenta USA.
Franklin podczas spotkania przedstawiła się jako „matka”. Argumentowała, że nie jest przeciwna szczepionkom, ale rodzice powinni mieć większą kontrolę nad kalendarzem szczepień swoich dzieci. – Chcemy mieć możliwość rozłożenia ich w czasie i wyboru tego, który będzie odpowiedni dla naszego dziecka – tłumaczyła.
Jeśli kobieta nie miała ukrytego przycisku albo guzika w pępku sterującego Trumpem, to dlaczego trzymała rękę na brzuchu? W trakcie swojej przemowy przyznała, że spodziewa się kolejnego dziecka. Na portalu X udostępniła nagranie opublikowane przez Brannigana i odniosła się do wszystkich podejrzeń.
„Po prostu jestem w ciąży, dziwaki” – napisała Franklin.
I’m just pregnant you weirdos 😂😭 https://t.co/NG3tYyJmXy
— Jayme Leagh Franklin (@jaymefranklin16) August 12, 2026
Twierdzenia o rzekomym guziku pod bluzką nie znajdują zatem żadnego potwierdzenia w faktach.