11 sierpnia ukraiński portal UNN poinformował o nowej fali rosyjskiej dezinformacji. Powołując się na ukraińskie Centrum Komunikacji Strategicznej, podał, że tylko w ciągu jednej doby opublikowano blisko 200 materiałów sugerujących, iż technologie związane z systemem Patriot, które miała otrzymać Ukraina, mogą trafić na czarny rynek. Według Centrum celem tej narracji było podważenie zaufania Stanów Zjednoczonych do Ukrainy.
Obawy Amerykanów jako pretekst do dezinformacji
W lipcu 2026 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział możliwość udzielenia Kijowowi licencji do produkcji Patriotów. Ostatecznie Ukraina nie otrzymała zgody na ich wytwarzanie, a Waszyngton poinformował, że cały czas analizuje tę kwestię.
Amerykańscy producenci obawiali się, że z czasem Ukraina zacznie produkować rakiety szybciej, taniej, a w konsekwencji będzie zdolna je udoskonalać, co zaszkodzi ich pozycji na rynku. Ponadto podniesiony został temat możliwości przejęcia technologii przez Rosję w przypadku niekorzystnego dla Ukrainy rozwoju wojny. Te wszystkie obawy wystarczyły rosyjskiej propagandzie jako pretekst do stworzenia narracji sugerującej, że technologie Patriot z wprost z Ukrainy miałyby trafić na czarny rynek.
Nie ma dowodów na czarny rynek Patriotów
W żadnym z dostępnych wiarygodnych źródeł nie ma potwierdzenia, że Ukraina miałaby sprzedawać technologie Patriot na czarnym rynku. Nie ma również potwierdzenia, że inne uzbrojenie czy elementy systemu obrony przekazane naszym wschodnim sąsiadom trafiły do nielegalnego obrotu.
Nie można oczywiście wykluczyć, że podczas trwania wojny może dochodzić do pojedynczych przypadków kradzieży czy innych nieprawidłowości. Nie jest to jednak dowód na istnienie systemowego handlu zaawansowanymi technologiami Patriot.
Amerykanie również badali tę kwestię, ale nie potwierdzili, by przekazywany Ukrainie sprzęt trafiał na czarny rynek. Wskazywali jednak, że pełne monitorowanie części uzbrojenia jest trudne z powodu prowadzonej wojny i ograniczonego dostępu do niektórych miejsc.