19 walizek na lot do Tel Awiwu
Aleksandr Michajłowicz Krugljanski, 31 lat, i 42-letnia Aleksandra Krugljanska zostali zatrzymani 23 września na lotnisku w Tivacie. Są obywatelami Rosji i mają również izraelskie paszporty. Lecieli do Tel Awiwu.
Uwagę funkcjonariuszy zwrócił ich bagaż. Para miała 19 walizek i toreb. Podczas kontroli policjanci i celnicy znaleźli 26 210 euro, 1150 izraelskich szekli, leki oraz dużą ilość niezgłoszonego sprzętu elektronicznego. Zabezpieczono również urządzenia służące do komunikacji.
Oficjalny komunikat mówił ogólnie o sprzęcie IT. Dziennik „Vijesti” podał więcej szczegółów. Wśród zabezpieczonych urządzeń miał być lokalizator GPS z mikrofonem, profesjonalny detektor sygnałów radiowych BugHunter Professional BH-04, kamery i sprzęt do monitoringu wideo, nośniki pamięci oraz podzespoły komputerowe.
Według nieoficjalnych informacji gazety w ponad połowie ich bagażu znajdował się sprzęt, który wzbudził podejrzenia służb, że może służyć do śledzenia, obserwacji, szpiegowania oraz wykrywania urządzeń podsłuchowych – podało „Vijesti”.
Milion euro i poligraf
Na lotnisku sprawa się nie skończyła. Policja ustaliła także adres mieszkania w Budvie, z którego korzystali zatrzymani. 25 września funkcjonariusze weszli do środka. W akcji uczestniczyli również policjanci zajmujący się przestępczością wysokotechnologiczną, Agencja Bezpieczeństwa Narodowego oraz specjalny wydział policji.
Podczas przeszukania znaleziono i zabezpieczono dużą ilość różnego sprzętu IT i środków komunikacji, poligraf oraz pieniądze w ośmiu różnych walutach o łącznej równowartości około miliona euro – przekazała policja.
Były to euro oraz waluty Rosji, Serbii, Izraela, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Stanów Zjednoczonych i Kirgistanu. Funkcjonariusze znaleźli też 1120 euro, które mogą być fałszywe. Zabezpieczone przedmioty mają zostać poddane ekspertyzom.
Sprawa zainteresowała nie tylko policję i prokuraturę. Już dzień po zatrzymaniu czarnogórskie służby poinformowały, że przy wyjaśnianiu sprawy współpracują z Agencją Bezpieczeństwa Narodowego oraz zagranicznymi partnerami wywiadowczymi.
Funkcjonariusze policji, w koordynacji z właściwym prokuratorem i w ścisłej współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Narodowego oraz innymi podmiotami systemu bezpieczeństwa i międzynarodowej wspólnoty wywiadowczej podejmują działania w celu ustalenia wszystkich okoliczności związanych z podejrzanymi – przekazano.
W Czarnogórze byli już wcześniej
„Vijesti” ustaliło, że Krugljanscy mieli wizy turystyczne. Nie była to ich pierwsza wizyta w Czarnogórze. Wcześniej wielokrotnie wjeżdżali do kraju i tam przebywali.
Sąd w Kotorze zdecydował o miesięcznym areszcie dla obojga. Sędzia śledczy Špiro Pavićević przychylił się do wniosku prokuratury. Powodem było ryzyko ucieczki.
Szpiedzy?
Wątek szpiegowski pojawił się szybko. „Vijesti” swój materiał zatytułowało wprost „Sprzęt szpiegowski w walizkach do Tel Awiwu”. Gazeta zidentyfikowała na policyjnych zdjęciach m.in. BugHunter Professional BH-04 – urządzenie służące do wykrywania nadajników radiowych, w tym ukrytych mikrofonów i kamer.
Do tego dochodzą pozostałe okoliczności: około miliona euro w różnych walutach, poligraf, duża ilość elektroniki oraz zaangażowanie Agencji Bezpieczeństwa Narodowego i zagranicznych partnerów wywiadowczych.
To jednak nie wystarcza, by nazywać zatrzymanych szpiegami. Czarnogórskie służby nadal badają zabezpieczony sprzęt i ustalają okoliczności sprawy. Oficjalnie Krugljanscy są obecnie podejrzani o inne przestępstwa.
Prokurator uznał, że w działaniach A.K. i A.K. występują znamiona przestępstw przemytu i prania pieniędzy – poinformowała czarnogórska policja.
Na tym etapie nie przedstawiono im zarzutów dotyczących szpiegostwa. Dopiero ekspertyzy zabezpieczonych urządzeń i dalsze ustalenia służb mogą odpowiedzieć na pytanie, do czego rzeczywiście służył przewożony przez nich sprzęt i dlaczego mieli przy sobie tak dużą ilość elektroniki oraz pieniędzy.