„Zabił dwie osoby. Najpewniej nie spędzi w więzieniu nawet dnia, ponieważ biegli już stwierdzili u niego objawy «psychotyczne»” – napisał na X Włodzimierz Skalik, poseł i wiceszef Konfederacji Korony Polskiej. „Morderca nie odpowie za swoje zbrodnie, bo państwo polskie zawiodło. Niedługo Ukraińcy będą tu biegać i mordować Polaków – bo będą wiedzieli, że mogą” – przekonuje parlamentarzysta.
To kolejna narracja, która pojawiła się po ataku w Jarosławiu. 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. zaatakował nożem osoby przebywające w opactwie sióstr benedyktynek, zabijając księdza i raniąc cztery inne osoby. Wokół tragedii błyskawicznie narosły rozmaite historie. Część okazała się nieprawdziwa – jak ta o śmierci dwóch księży czy użyciu maczety. Inne, jak doniesienia, że napastnik był weteranem wojennym, nie znalazły dotąd potwierdzenia.
Skalik powiela więc nieprawdziwą informację o dwóch ofiarach śmiertelnych. Nowy jest natomiast wątek „mordercy, który nie odpowie za swoje zbrodnie”. Podobne twierdzenia zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych po informacji o stanie psychicznym Ihora M.
– Otóż wiemy, że dzisiaj ani w najbliższym czasie nie będziemy wykonywać czynności z udziałem podejrzanego Ihora M. – ogłosiła w piątek prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu sprawcy zarzutów zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń ciała, ale dotąd nie mogła ich ogłosić. Biegli psychiatrzy stwierdzili u Ihora M. zaburzenia psychotyczne, które obecnie uniemożliwiają przeprowadzenie z nim czynności procesowych.
Informacja ta wywołała falę komentarzy na X i TikToku.
Ich autorzy piszą o „zamiataniu sprawy pod dywan” i rzekomym „tuszowaniu”. „Ale szybko ocenili, to było do przewidzenia” – komentują osoby podważające opinię wydaną bez długotrwałej obserwacji psychiatrycznej. Niektórzy twierdzą, że Ihor M. został już uznany za niepoczytalnego, inni porównują jego przypadek ze sprawą Mieszka R. albo wskazują, że o możliwej chorobie psychicznej Ukraińca wcześniej mówił ambasador Ukrainy.
Sprawdzamy te twierdzenia.
Czy są podstawy, by uznać opinię biegłych za niewiarygodną?
„Bandytę i mordercę zrobili wariatem i będzie utrzymywany i leczony na nasz koszt!” – napisał na X Edward Brzeziński. „Założę się, że zaraz go wypuszczą i deportują” – przekonuje kolejne konto, Duch Prawdy. „Jakie to przewidywalne: zdolny do jazdy samochodem przez cały kraj, niezdolny do odpowiedzialności za morderstwo” – napisał na X Daniel Flaka z Konfederacji. Ihor M. przed atakiem przyjechał z Niemiec do Polski i próbował przekroczyć granicę z Ukrainą (nie udało mu się to, bo jego auto nie miało ważnego OC).
Autorzy takich wpisów sugerują, że zaburzenia psychiczne Ihora M. stwierdzono bezpodstawnie, a cała sprawa jest wybiegiem, który ma uwolnić go od odpowiedzialności karnej.
Prokuratura poinformowała, że wystąpiła o opinię biegłych, aby ustalić, czy stan Ihora M. pozwala na wykonywanie z nim czynności procesowych. Jak wskazywała w ubiegłym tygodniu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, mężczyzna od zatrzymania przebywał pod opieką lekarską. – Przede wszystkim nam tutaj chodzi o tę sferę psychiczną – mówiła prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz.
„Opiniowany Ihor M. w aktualnym stanie zdrowia psychicznego ujawnia objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych, wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych” – stwierdzili biegli psychiatrzy w opinii ogłoszonej w piątek przez prokuraturę. Ich zdaniem aktualny stan psychiczny podejrzanego nie pozwala na jego udział w czynnościach procesowych. „Z uwagi na nasilone objawy psychotyczne, stan silnego pobudzenia psychoruchowego, rozkojarzenie toku myślenia, brak logicznego kontaktu” – wymieniali biegli, dodając, że podejrzany wymaga obecnie wdrożenia leczenia przeciwpsychotycznego.
Jak wyjaśnia na stronie Medycyny Praktycznej psychiatra Paweł Brudkiewicz, ostry wielopostaciowy epizod psychotyczny charakteryzuje się występowaniem takich objawów jak omamy (halucynacje), urojenia czy zaburzenia postrzegania. Pojawiają się one zwykle nagle i gwałtownie oraz utrzymują się krócej niż miesiąc. Zwykle mają charakter reaktywny, czyli pojawiają się w następstwie silnie stresującego wydarzenia.
Czy Ihor M. został uznany za niepoczytalnego?
„Ukrainiec, nożownik z Jarosławia, który zabił jedną osobę, a kilka innych ranił, nagle przebywa w szpitalu psychiatrycznym i jest niepoczytalny” – mówi w nagraniu zamieszczonym na Facebooku Kamil Siedlikowski. Również na X pojawiły się komentarze o „niepoczytalnym Ukraińcu z nożem”.
O tym, czym jest niepoczytalność, mówi Kodeks karny.
„Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem” – stanowi art. 31. W polskim prawie niepoczytalność wyłącza możliwość przypisania sprawcy winy, dlatego nie może on zostać skazany ani ukarany za popełniony w takim stanie czyn zabroniony. Sąd może zastosować wobec niego środek zabezpieczający, w tym pobyt w zakładzie psychiatrycznym.
Ihor M. nie został jednak uznany za niepoczytalnego.
Biegli nie oceniali dotąd jego poczytalności w czasie czynu. Tą kwestią nie zajmował się też sąd. Dotychczasowa opinia biegłych dotyczyła czego innego. – To jest opinia o aktualnym stanie jego zdrowia. Nie mówimy tutaj o jego stanie w chwili popełnienia czynu – podkreśliła prokurator Taciuch-Kurasiewicz. Jak zapowiedziała, prokuratura dopiero będzie chciała pozyskać opinię dotyczącą stanu Ihora M. w chwili popełnienia czynu.
Sprawa Ihora M. a sprawa Mieszka R.
Te dwie kwestie – dotyczące obecnego stanu zdrowia Ukraińca i jego stanu w momencie ataku – są mylone przez część użytkowników X. Wskazuje na to łączenie sprawy Ihora M. ze sprawą Mieszka R., który w 2025 r. zabił pracowniczkę Uniwersytetu Warszawskiego.
Po obserwacji w ośrodku zamkniętym biegli psychiatrzy i psychologowie stwierdzili, że w chwili popełnienia czynu Mieszko R. cierpiał na zaburzenie o charakterze psychotycznym i był niepoczytalny. Sąd umorzył wobec niego postępowanie karne i zdecydował o bezterminowym umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym.
„Mieszka, mordującego siekierą na UW badano pół roku, zaburzenia u ukraińskiego terrorysty z Jarosławia stwierdzono po 6 godzinach” – napisał na X profil Codziennik z Mordoru, nazywając to „postępem nauki”. „Chorobę psychiczną ogłosił ambasador Ukrainy” – dodał, sugerując, że biegli potwierdzili to, co wskazywał ukraiński ambasador.
W rzeczywistości obserwacja Mieszka R. nie trwała pół roku, lecz osiem tygodni – maksymalny, dopuszczalny czas zgodnie z art. 203 Kodeksu postępowania karnego. Z kolei wspomniane sześć godzin w przypadku Ihora M. to prawdopodobnie przybliżony czas, jaki minął między dwiema konferencjami prokuratury: w piątek rano informowała ona o powołaniu biegłych, a po południu ogłosiła, co stwierdzili.
Czy chorobę psychiczną Ihora M. ogłosił ambasador Ukrainy?
Tak, chociaż wymaga to doprecyzowania.
– Według wstępnych danych jest to osoba chora psychicznie – powiedział ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar w wywiadzie dla Polskiego Radia dla Ukrainy, udzielonym w czwartek 24 września, a więc dzień przed ogłoszeniem opinii biegłych. Jak wyjaśnił, ukraiński konsul pozostaje w kontakcie z polskimi władzami i służbami. – Obecnie ta osoba przebywa w szpitalu psychiatrycznym – mówił o zatrzymanym.
Ambasador rzeczywiście mówił więc o możliwej chorobie psychicznej Ihora M. na dzień przed ogłoszeniem opinii biegłych. Nie oznacza to jednak, że wiedział, jaki będzie wynik tej oceny, ani że miał jakikolwiek wpływ na jej treść. Z jego wypowiedzi wynikało, że przekazuje wstępne informacje uzyskane dzięki kontaktom konsula z polskimi władzami i służbami. A opinię sporządzili później polscy biegli psychiatrzy powołani przez prokuraturę.
Czy Ihor M. uniknie odpowiedzialności?
Według posła Skalika Ihor M. „najpewniej nie spędzi w więzieniu nawet dnia”. Według innych użytkowników X „nie poniesie odpowiedzialności" albo „zaraz go wypuszczą i deportują”. Wszystkie te twierdzenia odnoszą się do przyszłości, więc są nieweryfikowalne.
Obecnie wiadomo, że prokuratura jest gotowa przedstawić Ihorowi M. zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń ciała, za co maksymalna kara to dożywotnie pozbawienie wolności. Nie ogłoszono ich jedynie dlatego, że jego obecny stan psychiczny uniemożliwia przeprowadzenie tej czynności. Jak wskazała prokurator, gdy ustaną przyczyny uniemożliwiające przesłuchanie, prokurator będzie miał siedem dni na przedstawienie podejrzanemu zarzutów. – Jak tylko pojawi się możliwość przesłuchania podejrzanego, na pewno to zostanie wykonane – mówiła rzeczniczka prokuratury w Przemyślu.
O tym, czy Ihor M. może ponieść odpowiedzialność karną, zdecyduje przede wszystkim ocena jego poczytalności w chwili czynu, a tej na razie nie ma.
Jeśli zostanie uznany za poczytalnego, będzie mógł odpowiadać karnie na zasadach ogólnych, chociaż prowadzenie czynności z jego udziałem może zależeć od jego bieżącego stanu zdrowia. Jeśli natomiast sąd uzna, że w chwili ataku był niepoczytalny, nie będzie można przypisać mu winy i wymierzyć kary. Nie oznacza to jednak automatycznego wyjścia na wolność. Sąd może w takim przypadku zastosować środek zabezpieczający, w tym pobyt w zakładzie psychiatrycznym.