manipulacja

Putin, Musk, Chiny, a nawet szwedzcy nacjonaliści. Każdy ma swoją Wikipedię

Dla własnych, finansowych lub politycznych korzyści, albo próbuje się zastąpić czynnik ludzki algorytmami AI pod hasłem „maksymalnej prawdy”, albo wykorzystuje się siłę aparatu państwowego do tworzenia bezpiecznej dla władzy propagandy. Dzięki własnym encyklopediom rządzący tym światem chcą mieć monopol na odpowiednią i jedynie słuszną wersję historii.

Putin, Musk, Chiny, a nawet szwedzcy nacjonaliści. Każdy ma swoją Wikipedię
fot. Unsplash, Sprawdzam To

„Chcemy znać ostatnią wersję prawdy” – śpiewał Lech Janerka w latach 80. Przecież gdy powstanie tyle definicji, ile jest wersji zdarzeń, każdy na świecie będzie miał taką szansę, prawda? Tak. Brzmi orwellowsko? Nie dla Putina czy Muska, którzy zdecydowali się na własne wersje encyklopedii internetowych.

Ruwiki Putina

W roku 2014 agencja Reutera, powołując się na oświadczenie prezydenckiej biblioteki na Kremlu, przekazała, że w Rosji powstaje alternatywna, rosyjska wersja Wikipedii, w której mają się znaleźć „pogłębione i sprawdzone informacje”. Po aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu konfliktu w Donbasie, cenzorzy z Roskomnadzora – państwowego regulatora treści internetowych – zaczęli wysyłać pierwsze ostrzeżenia dotyczące opisu zdarzeń.

W sierpniu 2015 roku na jeden dzień zablokowano rosyjską wersję Wikipedii. Oficjalnie chodziło o artykuł o substancjach odurzających, nieoficjalnie – o Krym i Donbas. Zablokowanie jednej podstrony odcięło dostęp do całego serwisu w Rosji. Blokadę szybko cofnięto po fali oburzenia. Według rosyjskich i zachodnich specjalistów był to test: jakie reakcje wywoła odcięcie takiego serwisu. Oburzenie obywateli było na tyle duże, że Wikipedię przywrócono.

W 2019 roku Putin wezwał więc do stworzenia alternatywy. „Wikipedia powinna zostać zastąpiona elektroniczną wersją Wielkiej Encyklopedii Rosyjskiej” – stwierdził dyktator. Państwo przeznaczyło na ten projekt miliony rubli podatników.

Wraz z pełnoskalowym atakiem na Ukrainę i toczącą się równolegle wojną informacyjną, w Rosji weszło w życie drakońskie prawo dotyczące rozpowszechniania nieprawdy na temat działań rosyjskich sił zbrojnych. Roskomnadzor rozpoczął wojnę z Fundacją WikiMedia. Cenzura zażądała usunięcia m.in. haseł o masakrze w Buczy czy samej wojnie (której w Rosji nawet nie nazywa się wojną, a „specjalną operacją wojskową”). Wikiredaktorzy-wolontariusze odmówili. Rosja znów zagroziła zamknięciem Wiki. Przerażeni wizją całkowitego zablokowania serwisu Rosjanie zaczęli masowo, na potęgę pobierać całą bazę danych rosyjskiej Wikipedii na prywatne dyski.

W 2023 roku, blisko 10 lat po zapowiedziach Putina, narodziła się „Ruwiki”. Na jej czele stanął Władimir Miediejko, były dyrektor Wikimedia RU. Okazało się, że Miediejko potajemnie skopiował niemal całą bazę rosyjskiej Wikipedii (ponad 2 miliony haseł) i przeniósł ją na serwisy kontrolowane przez państwo. Jednocześnie w Ruwiki ruszyło wielkie przepisywanie historii. Słowa takie jak „wojna” czy „inwazja” zostały usunięte w kontekście Ukrainy, a sekcje dotyczące m.in. krytyki Putina czy buntu Prigożyna zniknęły lub zostały skrajnie zniekształcone.

15 stycznia 2024 roku oficjalnie ruszył rosyjski klon Wikipedii. Jednocześnie nałożono kary na Fundację Wikimedia, która utrzymywała oryginalne wersje artykułów i dodawała nowe, zgodnie ze stanem faktycznym. W Rosji oryginalna Wikipedia wciąż działała, tyle że była sukcesywnie spychana w wynikach wyszukiwania na rzecz państwowego klona.

Przykłady działania putinowskiej Ruwiki? Na przykład całkowite wymazanie masakry w Buczy. 

W oryginalnej Wikipedii hasło dotyczące tej zbrodni szczegółowo opisuje masowe morderstwa ukraińskich cywilów dokonane przez rosyjską armię w 2022 roku.

W Ruwiki wydarzenia z Buczy są oficjalnie definiowane jako „ukraińska i zachodnia kampania dezinformacyjna” oraz „inscenizacja”. Przerzuca się odpowiedzialność na Ukrainę, twierdząc, że ciała na ulicach pojawiły się dopiero po wycofaniu wojsk rosyjskich, co zostało wielokrotnie obalone przez niezależne zdjęcia satelitarne.

Ruwiki rygorystycznie przestrzega rosyjskiego prawa zakazującego nazywania działań zbrojnych „wojną” lub „inwazją”. Wszelkie informacje o porażkach militarnych Rosji, chaosie mobilizacyjnym czy liczbie zabitych rosyjskich żołnierzy są w Ruwiki poddawane ścisłej selekcji. Statystyki dotyczące strat ludzkich i sprzętowych opierają się wyłącznie na oficjalnych, skrajnie zaniżonych komunikatach Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Z kolei opisy miast takich jak Chersoń czy Mariupol, które zostały zrównane z ziemią przez rosyjskie bombardowania, zostały zredagowane w taki sposób, aby całkowicie pominąć fakt zniszczeń wojennych. Miasta te są przedstawiane jako „nowe regiony Rosji”. Płynnie i bezkonfliktowo rozwijają się one pod administracją Moskwy.

Grokipedia Muska

Oparta na sztucznej inteligencji encyklopedia internetowa stworzona przez firmę należącą do Elona Muska powstała jako bezpośrednia, ideologiczna alternatywa dla Wikipedii. Miliarder wielokrotnie publicznie krytykował i oskarżał Wikipedię o skrzywienie światopoglądowe (nazywając ją pogardliwie „Wokepedią” od słowa „woke”). 

Podobnie jak Putin, Musk uznał, że musi mieć własną wersję definicji prawdy. W przeciwieństwie do projektu rosyjskiego dyktatora, treści w Grokipedii nie są jednak bezpośrednio edytowane przez społeczność ludzkich wolontariuszy, lecz automatycznie generowane i weryfikowane przez model językowy Grok.

Zaczęło się w styczniu 2025 roku, gdy Musk publicznie wezwał do bojkotu oraz zaprzestania przekazywania darowizn na rzecz Fundacji WikiMedia. We wrześniu tego samego roku pojawiła się nazwa „Grokipedia”, a Musk oficjalnie potwierdził, że jego firma xAI rozpoczęła prace nad takim projektem. 27 października 2025 roku miała miejsce oficjalna premiera serwisu. W momencie debiutu witryna zawierała licznik wskazujący na ponad 885 tys. dostępnych artykułów. Miesiąc później Musk zapowiedział, że docelowym planem jest zmiana nazwy projektu na Encyclopedia Galactica (nawiązanie do twórczości Isaaca Asimova).

Podobnie jak Putin, Musk rozpoczął od plagiatów. Analizy przeprowadzone m.in. przez serwis The Verge wykazały, że ogromna część z rzekomo stworzonych przez AI artykułów była w rzeczywistości niemal dosłowną kopią haseł z angielskiej Wikipedii. Nie było jednak przy nich wewnętrznych linków i dopisku noty o licencji Creative Commons. Wytknięto też masę błędów. W artykułach, które zostały zmodyfikowane lub wygenerowane od zera przez SI Grok, nagminnie pojawiały się tzw. halucynacje sztucznej inteligencji. W tym fakty w biografiach, które nigdy nie miały miejsca. Odkryto też, że Grokipedia masowo przypisywała podawane przez siebie informacje źródłom, które w rzeczywistości nie istniały. Ponadto encyklopedia Muska powoływała się na istniejące w realu artykuły prasowe, ale przypisywała im twierdzenia, których w oryginalnym tekście nie było.

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Centrum Socjologii Człowieka i Maszyn (SOHAM) w Trinity College Dublin, w ramach którego porównano blisko 18 tys. stron Wikipedii z artykułami na ten sam temat dostępnymi na nowej platformie Grokipedia, wykazało, że chociaż wiele artykułów w Grokipedii jest bardzo podobnych do swoich odpowiedników z Wikipedii, znaczna ich część różni się wyraźnie pod względem stylu, źródeł i poglądów politycznych. Naukowcy odkryli głęboki rozdźwięk – znaczna część spośród 18 tys. analizowanych artykułów (66%) była w dużym stopniu przepisana z Wikipedii. Jednocześnie teksty w Grokipedii okazały się dłuższe i bardziej złożone, choć opierały się na mniejszej liczbie źródeł. Co więcej, w odniesieniu do politycznie i kulturowo wrażliwych tematów, takich jak religia, historia, literatura i sztuka, Grokipedia wykazuje konsekwentną tendencję do odwoływania się do bardziej prawicowych źródeł informacji niż Wikipedia.

Saeedeh Mohammadi z Centrum Szkolenia Badawczego w zakresie Podstaw Nauki o Danych w Research Ireland, współautor badań, stwierdził, że „w przeciwieństwie do Wikipedii, gdzie np. uprzedzenia są widoczne i kwestionowane – poprzez edycję ludzkich redaktorów, systemy generowane przez sztuczną inteligencję działają w dużej mierze w sposób nieprzejrzysty. Zmiany perspektywy lub źródeł następują bez jasnej odpowiedzialności lub nadzoru redakcyjnego. Mówiąc wprost, generowanie sztucznej inteligencji nie usuwa uprzedzeń – zmienia sposób i miejsce, w którym pojawiają się one w systemie, często czyniąc je mniej widocznymi”.

Profesor Taha Yasseri, dyrektor SOHAM i główny autor badania, powiedział: „Zamiast systematycznie »korygować« domniemane uprzedzenia Wikipedii, jak twierdzono na początku, nasze odkrycia sugerują, że encyklopedie generowane przez sztuczną inteligencję, takie jak Grokipedia, selektywnie przekształcają istniejącą wiedzę. Tworzy to system, w którym niektóre treści są kopiowane, a inne reinterpretowane w sposób nieprzejrzysty i trudniejszy do zbadania. Istnieje pilna potrzeba przejrzystości, nadzoru i regulacji w tej przestrzeni” – zwraca uwagę badacz.

Nie tylko Putin i Musk

Na świecie istnieje cały segment internetowych encyklopedii, których twórcom nie podoba się „skrzywienie światopoglądowe” (tzw. bias), „cenzura” lub „niesprawiedliwe traktowanie niszowych tematów”. W 2006 roku powstała w USA Conservapedia – amerykańska, otwarcie fundamentalistyczno-chrześcijańska i konserwatywna odpowiedź na Wikipedię. Powstała, ponieważ jej twórcy uważali, że Wikipedia promuje wartości liberalne i antychrześcijańskie. Nie znajdziemy tam np. teorii ewolucji czy zmian klimatycznych.

W Szwecji pojawiła się też skrajnie prawicowa, wielojęzyczna (w tym w wersji polskojęzycznej) encyklopedia o charakterze nacjonalistycznym. Dotyczy białej supremacji, a za jej powstaniem stoi Anders Lagerström ze skrajnie prawicowej organizacji Związek Nordycki. Oficjalnie odcina się od tego, co jej twórcy nazywają „mainstreamową poprawnością polityczną”.

W Chinach istnieją potężne encyklopedie internetowe stworzone przez lokalnych gigantów technologicznych pod ścisłym nadzorem rządu w Pekinie. Wikipedia jest w Chinach całkowicie zablokowana. Chińskie wersje stanowią jedyne oficjalne źródło wiedzy online – całkowicie oczyszczone z haseł o prawach człowieka, sytuacji w Tybecie czy wydarzeniach na placu Tiananmen.

Podobne próby tworzenia narodowych encyklopedii sterowanych centralnie (na wzór rosyjskiej Ruwiki) podejmowały inne kraje autorytarne, np. Kazachstan, chcące mieć monopol na wersję historii swojego regionu.

Przeczytaj też: Artemis II to ściema, Uznański nie był w kosmosie. Tak skrajna prawica buduje polityczny kapitał

Źródła

  1. SOHAM
  2. PNAS
  3. TCD

Nasi autorzy