Rosja po raz kolejny oskarżyła państwa bałtyckie o wspieranie Ukrainy w działaniach wymierzonych przeciwko Moskwie. Tym razem rosyjska propaganda sugeruje, że Łotwa, Litwa i Estonia miały umożliwiać ukraińskim dronom korzystanie ze swojej przestrzeni powietrznej podczas ataków na terytorium Rosji.
Ostra reakcja zachodnich partnerów
Na oskarżenia zareagowała już Polska. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że wyraża pełne wsparcie dla Łotwy oraz innych państw NATO znajdujących się pod rosnącą presją ze strony Federacji Rosyjskiej.
W komunikacie podkreślono, że Rosja rozpowszechnia „fałszywe narracje i bezpodstawne twierdzenia” dotyczące rzekomego udostępniania przestrzeni powietrznej Ukrainie przez państwa Sojuszu.
Szef polskiego resortu dyplomacji Radosław Sikorski przypomniał również, że to Rosja pozostaje agresorem w wojnie przeciwko Ukrainie. Dodał, że Rosja nie ma prawa kierować gróźb wobec państw bałtyckich ani formułować wobec nich fałszywych oskarżeń.
Incydenty z dronami elementem narracji Kremla
W ostatnich dniach w regionie Morza Bałtyckiego doszło do kilku incydentów związanych z bezzałogowcami. Estońskie służby poinformowały o naruszeniu przestrzeni powietrznej przez dron, który miał zostać zestrzelony przez rumuńskie myśliwce F-16 wykonujące misję NATO. O podobnym incydencie mówiła również Łotwa.
Z kolei na Litwie czasowo zamknięto przestrzeń powietrzną nad lotniskiem w Wilnie po wykryciu możliwego zagrożenia związanego z dronem.
Rosyjskie media i przedstawiciele rosyjskich służb zaczęli wykorzystywać te wydarzenia do budowania przekazu sugerującego bezpośrednie zaangażowanie państw NATO w działania przeciwko Rosji. Nie przedstawiono jednak żadnych wiarygodnych materiałów potwierdzających te oskarżenia.
Pisaliśmy o tym TUTAJ
Łotwa i Ukraina dementują rosyjskie twierdzenia
Stanowcze dementi pojawiło się zarówno ze strony Łotwy, jak i Ukrainy. Szefowa łotewskiej dyplomacji Baiba Braže określiła rosyjskie oskarżenia jako „kompletne kłamstwa” i zarzuciła Moskwie prowadzenie celowej kampanii dezinformacyjnej.
Podobne stanowisko przedstawiło ukraińskie MSZ. Rzecznik resortu Heorhij Tychyj zapewnił, że państwa bałtyckie nigdy nie pozwalały na wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję, a Ukraina nigdy nie występowała z taką prośbą.
Już wcześniej wspólne oświadczenie potępiające rosyjskie oskarżenia wydały ministerstwa spraw zagranicznych Łotwy, Litwy i Estonii.
Głos Unii Europejskiej
Do sprawy odniosły się również władze Parlamentu Europejskiego. Przewodnicząca Roberta Metsola wraz z liderami grup politycznych wyraziła solidarność z państwami bałtyckimi i potępiła rosyjskie zarzuty. W oświadczeniu podkreślono, że żadne państwo członkowskie Unii Europejskiej nie powinno być obiektem gróźb, zastraszania ani presji politycznej ze strony Rosji.
Powtarzalny mechanizm rosyjskiej dezinformacji
Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem informacyjnym od dawna zwracają uwagę, że podobne narracje są stałym elementem działań Kremla. Mechanizm zwykle wygląda podobnie: pojawiają się oskarżenia wobec państw Zachodu, które następnie są wzmacniane przez rosyjskie media państwowe i przedstawiane jako dowód „agresywnych działań NATO”.
Tego typu przekazy mają budować obraz Rosji jako państwa otoczonego przez wrogów i jednocześnie uzasadniać dalszą eskalację działań politycznych lub militarnych.
W przypadku oskarżeń wobec państw bałtyckich nadal brakuje publicznie dostępnych dowodów potwierdzających rosyjską wersję wydarzeń.