Najbardziej jaskrawym przykładem opisywanym w mediach na wykorzystanie potrzebnych społecznie przepisów niezgodnie z ich powołaniem pozostaje Turcja. Tam na podstawie tzw. ustawy przeciwdezinformacyjnej zarzuty postawiono już co najmniej 83 dziennikarzom.
Turecka ustawa o „publicznym rozpowszechnianiu fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji” weszła w życie w październiku 2022 r. jako nowelizacja kodeksu karnego. Oficjalnie miała przeciwdziałać fake newsom i chronić „porządek publiczny”. W praktyce organizacje prasowe i obrońcy praw człowieka uznają ją za jedno z najważniejszych narzędzi nacisku na media w kraju.
Interpretacja prawa pod tezę władz?
Tureckie przepisy przewidują nawet do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie informacji uznanych przez państwo za „fałszywe”. Krytycy ustawy wskazują jednak, że definicje są nieostre i pozwalają władzom bardzo szeroko interpretować, czym jest „dezinformacja”.
Według danych przywoływanych przez różne organizacje prasowe, od wejścia ustawy w życie co najmniej 83 dziennikarzy zostało objętych śledztwami, zatrzymanych lub oskarżonych na podstawie prawa z 2022 r. Łącznie wszczęto wobec nich 114 postępowań.
Dziennikarze ścigani na podstawie tureckiej ustawy
İsmail Arı – rekordzista oskarżeń
Alican Uludağ – śledczy reporter pod presją
Tolga Şardan – symboliczny przypadek aresztowania
Sinan Aygül – pierwszy skazany dziennikarz
Murat Ağırel i Barış Pehlivan – komentarz telewizyjny jako przestępstwo
Zafer Arapkirli i Yelis Ayaz
Organizacje międzynarodowe alarmują
Międzynarodowe organizacje, m.in. Committee to Protect Journalists, Reporters Without Borders, PEN International czy International Federation of Journalists, wielokrotnie apelowały o uchylenie tureckiej ustawy. Wspólne stanowiska wskazują, że przepisy są używane do „kryminalizacji legalnej działalności dziennikarskiej” i wywołują efekt mrożący w mediach.
Według Reporterów bez Granic Turcja pozostaje jednym z najgorzej ocenianych państw pod względem wolności mediów – w światowym rankingu wolności prasy zajmuje miejsce w końcówce zestawienia.
Indonezja: dezinformacja i cyfrowe kampanie przeciw krytykom
Problem wykorzystywania walki z dezinformacją do ograniczania krytyki nie dotyczy wyłącznie Turcji. W maju 2026 r. Amnesty International opisywała działania indonezyjskich władz i powiązanych z nimi grup internetowych, które miały prowadzić zorganizowane kampanie dezinformacyjne przeciw dziennikarzom, aktywistom i krytykom rządu. Według ustaleń celem było podważanie wiarygodności niewygodnych osób oraz osłabianie niezależnych mediów. W działaniach tych określano wybrane osoby mianem „zagranicznych agentów” i próbowano uciszać osoby o odmiennych poglądach, co czasami prowadziło do gróźb fizycznych.
Warto zauważyć, że Indonezja jest powszechnie uznawana za trzecią, co do wielkości, po Indiach i Stanach Zjednoczonych, demokrację na świecie.
W ciągu 18 miesięcy od objęcia władzy przez prezydenta Prabowo Subianto, dezinformacja w internecie stała się kluczową taktyką systematycznego dyskredytowania krytyków rządu, blokowania debaty publicznej i uzasadniania represji” – Agnès Callamard, Sekretarz Generalna Amnesty International.
Brutalne ataki na wrogów
Agencja Reutera opisuje też tragiczne wydarzenia ostatnich miesięcy w Indonezji. W połowie marca tego roku jeden z krytyków rządu – Andrie Yunus z Komisji ds. Osób Zaginionych i Ofiar Przemocy, który w sieci jawnie był określany mianem „zagranicznego agenta”, padł ofiarą ataku kwasem. Mieli go dokonać czterej oficerowie, obecnie sądzeni przez sąd wojskowy. Inny przykład to historia opozycyjnego tygodnika „Tempo”, do którego siedziby wysyłano odcięte głowy zwierząt.
„Agenci” kontra władza
Amnesty International podkreśla, że od czasu objęcia urzędu w październiku 2024 r., prezydent Prabowo co najmniej 25 razy w kluczowych przemówieniach powoływał się na rolę „zagranicznych agentów” działających w Indonezji. Z kolei tamtejszy minister energii Bahlil Lahadalia oskarżył organizację ekologiczną Greenpeace o działanie w imieniu interesów zagranicznych po protestach przeciwko wydobyciu na bogatych w różnorodność biologiczną wyspach Raja Ampat w Papui, poinformowała organizacja Amnesty International.