„Gigantyczne pieniądze trafiają do zagranicznych korporacji, a polscy podatnicy będą w podatkach przez lata spłacać ten dług!” – alarmuje Konfederacja. „Francuska firma Orange trzecim największym beneficjentem KPO” – grzmi poseł PiS.
Przekaz ten, powielany przez niemal całą prawą stronę sceny politycznej, sugeruje, że zagraniczny cyfrowy gigant jest uprzywilejowany kosztem polskich firm i otrzymuje setki milionów złotych, które miały trafić dzięki KPO na odbudowę polskiego biznesu po pandemii. Zwolennicy tej narracji przekonują, że pieniądze podatników „wypływają” do zagranicznego koncernu kosztem polskich przedsiębiorców – w tym przypadku do Francji. Dlatego pod publikacjami na ten temat można zobaczyć zdjęcia premiera Donalda Tuska i prezydenta Emmanuela Macrona ściskających sobie dłonie. Cel takiego przekazu jest typowy: oskarżenie o to, że „obcy kapitał okrada Polaków”.
Co tu jest prawdą?
Zacznijmy od tego, czym jest KPO. Krajowy Plan Odbudowy to polski program finansowany z unijnego Funduszu Odbudowy, powołanego, by pomóc państwom UE przezwyciężyć gospodarcze skutki pandemii, pogłębione dodatkowo przez kryzys energetyczny po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Środki obejmują dotacje oraz niskooprocentowane pożyczki. Trafiają na konkretne inwestycje i reformy wskazane w planie – od kolei, przez drogi, po cyfryzację.
Dlaczego pieniądze trafiły do Orange Polska?
Dotacje nie były przyznawane ze względu na wielkość firmy, lecz w konkursach na realizację konkretnych zadań, np. budowę sieci światłowodowej na obszarach tzw. białych plam, czyli terenów wykluczonych cyfrowo. To miejsca, w których miliony Polaków wciąż nie mają dostępu do szybkiego internetu. Podobne konkursy w ramach KPO i FERC (Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy) były otwarte dla wszystkich operatorów telekomunikacyjnych. Wygrał je Orange Polska.
Gdzie trafią pieniądze?
Z danych dostępnych publicznie wynika, że Orange Polska (mowa wyłącznie o polskiej spółce, a nie całym koncernie) będzie realizować 28 projektów finansowanych z KPO oraz cztery przedsięwzięcia z Funduszy Europejskich na Rozwój Cyfrowy. Inwestycje te obejmują przede wszystkim budowę sieci światłowodowych, które mają zapewnić dostęp do światłowodu nawet 180 tys. gospodarstw domowych oraz 22 tys. przedsiębiorstw w ponad 200 gminach. W ramach obu programów zasięgiem szerokopasmowego internetu zostanie objętych ponad 2300 miejscowości w 125 gminach i blisko 140 tys. punktów adresowych. To otwarta sieć. Z infrastruktury mogą korzystać wszyscy dostawcy internetu, nie tylko – jak sugerują wpisy polityków prawicy – Orange Polska.
Osobną manipulacją prawej strony jest łączenie różnych kwot w jedną. Podawana przez portal suma ponad 770 mln zł obejmuje zarówno środki z KPO, jak i z FERC, czyli dwóch różnych programów. Nie dotyczy więc wyłącznie Krajowego Planu Odbudowy, jak sugeruje się w części komentarzy. KPO to 131 mln euro, co rzeczywiście czyni Orange trzecim co do wielkości beneficjentem KPO w Polsce – po PKP PLK i GDDKiA.
Centrum Projektów Polska Cyfrowa (CPPC), czyli polska instytucja państwowa odpowiedzialna za wdrażanie funduszy unijnych przeznaczonych na cyfryzację kraju, odniosło się do zarzutów dotyczących nieprawidłowości przy przyznawaniu dofinansowania z KPO. Podkreśliło transparentność konkursów opartych na obiektywnych kryteriach matematycznych oraz wymogi prawa unijnego zakazujące dyskryminacji ze względu na pochodzenie kapitału. Instytucja zaznacza, że finansowane sieci muszą działać w modelu otwartym, co zapewnia konkurencję, a inwestycje obejmują najtrudniejsze obszary, z realizacji których zrezygnowali inni operatorzy.
Nieprawdziwy jest też zarzut, że Polacy będą musieli spłacać środki otrzymane przez Orange Polska.
Wnioski
Liczby są prawdziwe, ale wyrwane z kontekstu – Orange faktycznie jest jednym z największych beneficjentów KPO, jednak prezentowana kwota 770 mln zł miesza środki z dwóch różnych programów: KPO i FERC.
Pieniądze nie „wypływają za granicę”. To dotacje celowe na budowę infrastruktury zlokalizowanej w Polsce, dostępnej dla wszystkich dostawców internetu.
Polacy nie będą musieli „spłacać” tych środków. Skorzystają z nich.
Narodowość właściciela nie była kryterium konkursu. Dotacje przyznano w otwartym postępowaniu na konkretne zadania (likwidację tzw. białych plam internetowych w Polsce), a nie ze względu na wielkość firmy.
Przeczytaj też: Bunt Sztucznej Inteligencji? Modele AI zhakowały platformę podczas testów